Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Atletico Madryt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Atletico Madryt. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 czerwca 2014

Koniec meczów, koniec wypełnionych stadionów, koniec piłki. Spokojnie tylko na chwile. Krótkie podsumowanie wybranych lig...

Kiedyś to musiało się skończyć, zostało tylko czekać na Mundial, który już niebawem się rozpocznie. Uważam, że ten sezon szybko minął, jeszcze pamiętam pierwsze El Classico, a tu już koniec i ligi angielskiej, hiszpańskiej, włoskiej i tak dalej. Dobrze, że tak długo nie trzeba czekać na kolejny sezon, do sierpnia, to nie jest taka przepaść. No to dobra pora w końcu podsumować, co działo się na stadionach świata...

1. Liga Angielska
Premier League, kiedyś, może i teraz najpopularniejsza liga na świecie. To od niej wszystko się zaczęło, i to dlatego najczęściej od niej zaczynam. W tym roku nie Manchester United, który zaliczył jeden z gorszych sezonów tylko Manchester City pod wodzą Pellegriniego zdobyli wymarzony puchar mistrza Anglii do LM oraz Pucharu Ligi dużo zabrakło, a na sam jedyny tytuł musieli czekać prawie do ostatniej kolejki, gdzie w łeb w łeb szli z Liverpoolem. Powiem szczerze, że kibicowałem The Reds, gdyż już dawno nie sięgnęli po tą nagrodę i trochę było mi ich żal, ale sport to sport i tu zawsze wygrywa ten lepszy ( może nie zawsze,  na 99%) Trzecie miejsce, które daje awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów zdobyli The Blues, którzy uzyskali 82 punkty. Uważam, że gdyby nie stracili głupich punktów w takich meczach jak np. z Sunderlandem, zajęli by spokojnie drugie a nawet pierwsze miejsce. Chyba Jose za bardzo nastawił się na tą ważniejszą ligę.. lm.
Czwarte miejsce zdobył mój ulubiony klub Arsenal Londyn. Pod wodzą Wengera zdobyli pierwszy od 9 lat Puchar, mniej ważny, ale jest. Puchar Anglii, po wygranym 3:2 finale z Hull. Nie ma nic piękniejszego jak zobaczyć Szczęsnego całującego puchar. Bezcenne hehe...
Niestety z Premier League żegnają się Cardiff, Fulham oraz Norwich. Wszyscy po trochu zasłużyli. Najbardziej Cardiff, któremu w ogóle nie poszło w meczach rewanżowych. Fulham już dawno nie miał tak słabego sezonu. Wstyd...


2. Liga Hiszpańska przyzwyczaiła nas, że od dłuższego czasu trofeum idzie do dwóch drużyn. Na przemian raz Barca, raz Real. W tym sezonie, jeszcze przed jego rozpoczęciem też tak myślano. Na drodze ku chwale stanęło Atletico Madryt. Którym w tym roku wszystko wychodziło. Przecież dotarli z Simeone do finału LM i do 93 minuty nazywani byli jej zwycięzcami, ale jak już pisałem w poprzednim poście nimi nie zostali. W lidze również dobrze im szło, i dlatego dzięki świetnej końcówce w ostatnim meczu z Barceloną zremisowali 1:1, i zdobyli upragniony Puchar ( tak naprawdę jeszcze go nie dostali, dopiero na początku przyszłego sezonu ). Drugie miejsce zajęła Blaugrana, a trzecie Królewscy. Czwarte natomiast Athletic Bilbao. Spadł m.in Betis, który odbiegał od La Liga. Nie zdobyli nawet 30 punktów.


3. Teraz pora na ligę niemiecką. Przez wielu nie docenianą. Nie widzę podstaw, żeby nie wspomnieć na podsumowaniu o tej jednej z lepszych lig. Fakt, że może nie wszystkie drużyny grają na wysokim poziomie, ale postęp, który każda drużyna wykonała przekłada się i to na sposób gry, kontrolowanie piłki itp. Można powiedzieć, no tak, wszystko pięknie, ładnie - to dlaczego nic nie zdobywają w europejskich pucharach. Moja odpowiedź jest prosta, potrzeba czasu. Rok temu, mieliśmy przecież finał niemiecki, w tym roku się nie udało. Uważam, jednak, że to nie powód, że teraz trzeba odstawić Bundesligę na samiutki koniec. Wręcz przeciwnie, uwielbiam oglądać jak grają nasi zachodni sąsiedzi. Przyznaję, się bez bicia, że nie oglądam ich za często, bo nie mam kiedy. Ale tylko jak znajdę chwilkę, zasiadam przed telewizorem i oglądam, bardziej dopinguję swoją drużynę ( nie to, że mam jakąś w Niemczech, ale zawsze wybieram jedną i tą na niej się skupiam). Przykro mi było, jak dowiedziałem się, że Goetze odchodzi do Bayernu, ale taki jest futbol. Nie do końca to był super transfer, dla mnie w Monachium on się marnuje... Nie wiem dlaczego, ale tak odczuwam... Co do ligi nie było żadnego zaskoczenia. Wygrał ją oczywiście Bayern na czele z Guardiolą, którzy cieszyli się triumfem tak około 2/3 części rozgrywki. Trener może tylko żałować, jednego, fatalnego meczu z Realem, który zaprzepaścił im drogę do wielkiego finału. Jak wiadomo, tylko tego pucharu zabrakło Bawarczykom do "trójkorony"( specjalne wyróżnienie, zdobywca pucharu ligi, ligi oraz ligi Mistrzów ) . Drugie miejsce, z też nie małą przewagą nad trzecim zajęła Borussia Dortmund, która pożegnała ze swojej drużyny kolejnego asa czyli Roberta Lewandowskiego. Ostatnie miejsce na pudle zdobyło Schalke 04, a rzutem na taśmę, do eliminacji Ligi Mistrzów wszedł Bayer Levenkusen, wyprzedzając o jedno oczko Wolfsburg.
Z Bundesligą żegnają się Braunschweig oraz Nurnberg. Natomiast w barażach o utrzymanie, będzie walczyć Hamburger SV.

4.  W lidze włoskiej od trzech lat, mamy bez zmian. Scudetto ciągle wędruje w ręce Juventusu. Z jednej strony to dobrze, ale patrząc na ich sukcesy na arenie europejskiej to kiepsko. Dlaczego tak łatwo przychodzi im grać w Serie A, a w Lidze Europy czy Mistrzów dają plamę. Tylko tak można to nazwać. Najlepsza drużyna Włoch, nie może przejść przez fazę grupową LM? To nie jest pierwszy przypadek. Dziwne, ale tak pokazują statystyki. Może, trzeba by się zastanowić, co tu zmienić, kogo kupić... Uważam, że drużyna Conte ma spory potencjał i szkoda go zmarnować. Pirlo, Tevez, Buffon - to tylko część, świetnych piłkarzy biegających w pasiastych koszulkach. Jestem ciekawy jaką reformę, czy w ogóle wprowadzi ją Antonio, bo myślę, że jest to jeden z lepszych trenerów, i nie wiem co jest nie tak. Może klątwa hehe. Warto dodać, że Stara Dama zdobyła ponad stówkę punktów, co też nie jest takie łatwe. Tylko trzy remisy i dwie porażki. Drugie miejsce, z 17 oczkami mniej zdobyła As Roma, która podniosła się z dołka i w końcu zaczęła grać prawdziwy futbol. Czy to za sprawą kapitana Tottiego, a może kogoś innego, klub ze stolicy pnie się wysoko w górę. Nie zdziwię się, jak pokrzyżuje plany najlepszych drużynom Europy w przyszłej edycji LM. trzecie miejsce zajęła ekipa Higuain'a , zdobywając 78 punktów. Tym samym Napoli zagwarantowała sobie udział w eliminacjach do LM.
Miejsca spadkowe zajęli po kolei : Catania, Bologna oraz Livorno.

5. Zakończona w maju liga francuska również nie zaskoczyła kibiców. Ba, o czym my w ogóle rozmawiamy. Jak może zaskoczyć, gdy PSG oraz Monako są kierowane przez szejków. Mówcie co chcecie, mi się to kompletnie nie podoba. Co to za sport, że wszyscy ładują na kase, kase i kase. Kupią sobie takiego Cavaniego jak np. klub z Paryża, i zbytnio nie obchodzi ich ile wydali, 50, 60, a nawet 100 mln $. FIFA powoli rozpoczyna działanie przeciwko takim klubom, ale idzie im to jak krew z nosa. Wracając do ligi. Co mogę powiedzieć. Pięknie i to w meczu, czy w tabeli, jaka odskocznia występują między Monako i PSG, a innymi klubami. To jest przepaść. Powiem szczerze, nie lubię oglądać Ligue 1, może czasami dokonania Lyonu, który najbardziej lubię z Francji. Może też dlatego, że kiedyś był o wiele lepszą drużyną, niż dzisiaj.
Teraz mogą się zadowolić tylko zadowolić piątym miejscem, dający im udział w LE. Trzecie miejsce zajęło Lille, natomiast tuż za nimi uplasowało się Saint Etienne.
Z Ligue 1 bez dwóch zdań żegnają się: Ajaccio, Valenciennes, którzy nawet nie dobili do 30 punktów . Bardziej zdenerwowani mogą być działacze Sochaux, którym zabrakło tylko dwóch punktów do ucieczki z miejsc spadkowych.

6. Na koniec parę słów o naszej ( kopaninie) polskiej piłce, która zakończyła się przed nie całym tygodniem. Pierwsze miejsce oraz awans do kwalifikacji do LM zdobyła Legia Warszawa. Dziesięć oczek mniej ( 40) oraz drugie miejsce dające eliminacje do LE otrzymał Lech Poznań. Trzecie miejsce,które również gwarantuje miejsce w eliminacjach do LE zdobył Ruch Chorzów. Ekstraklasa nie dla Widzewa i Zagłębia Lubin. Łodzianie, od samego początku podziału ligi nie mogli nic zdziałać. Tylko wygrana z Piastem i na pocieszenie i parę remisów. Słyszałem, że klub może nie dostać licencji ( długi ). To nie wszystko, drużynę opuszcza wiele zawodników. Przede wszystkim, ci z zagranicy. Miejsce weterana Widzewa, Kaczmarka również stoi pod wielkim znakiem zapytania. Wiem, że jedna osoba na pewno zostanie i jest nim trener, Skowronek.Pytany, czy jego głównym celem będzie awans do ekstraklasy za rok, odpowiedział: "Chciałbym na pewno za trzy lata, ale za rok będzie ciężko."
Zagłębie do samego końca walczyło, lecz również pożegnali się z T - mobile ekstraklasa. Warto dodać, że drużyna z Lubina, doszła do finału Pucharu Polski, a w całym turnieju nie straciła ani jednego gola.

czwartek, 1 maja 2014

FINAAAŁŁŁ. Poznaliśmy dwie najlepsze drużyny. Czy było łatwo, jak wyglądały obydwa mecze?

Na te chwile każdy kibic od dłuższego czasu przygotowany. Wiemy kto zagra w wielkim finale? Znamy te dwie super drużyny, które niejednokrotnie ze sobą walczyły. Te dwie wyjątkowe, które przeszły przez grupę jak burza. To dla nich los był łaskawy  i będą walczyć o to najważniejsze trofeum.

Atletico Madryt z Diego Simeone
                                                        oraz
                                                                    Real Madryt z Ancelottim.

Wszystkie twarze będą wzrócone właśnie na te dwie madryckie drużyny. Jest to pierwszy finał, gdzie zagrają obydwa zespoły razem. Będą reprezentować ten jeden kraj Hiszpanie.
Ale najpierw zajrzyjmy na Alianz Arena oraz Stamford Brigde, bo tam były dla nich decydujące spotkania.

Może, żeby było sprawiedliwe omówię te dwa mecze, tak jak były. Czyli pierwszy wtorkowy, drugi środowy. No to zaczynamy refleksje po gigantach futbolu...


 
1. Bayern Monachium vs Real Madryt...
Nie do końca lubię się chwalić i opowiadać, czego ja to nie mam. Muszę jednak przyznać, że ten wyjątkowy mecz nie przeszedł mi koło nosa jak normalne spotkanie. Wręcz przeciwnie od dłuższego czasu zastanawiałem się jak dobrze zorganizować te dwie godziny meczu i wpadłem na dobry pomysł. Razem z moimi kolegami wybrałem się do Multikina, aby zobaczyć to widowisko na większym obrazie. Efekt bez porównania, ale nie było to oczywiście za darmo. Spodziewałem się tłumów, a ludzi spokojnie bym policzył. Nie poszedłem przecież do kina, żeby najeść się pop - corn'u i podyskutować na różne sprawy. Liczył się dla mnie tylko występ 22 piłkarzy.
Mecz rozpoczął się minutą ciszy dla dwóch trenerów. Potem już tej ciszy nie dało się usłyszeć. Kibice pokazali, że są na trybunach. Kupili nawet specjalne takie grzechotki  czy coś w tym rodzaju. Po prostu kolorów Bawarskich było pełno i na stadionie jak po zanim.
Pierwsze spotkanie nie wyłoniło pewnego zwycięzcy dlatego wszystko zależało od spotkania na Alianz Arena. Zaskoczenie to goście stwarzali lepsze sytuacje. Już przed pierwszym kwadransem, błąd popełnił Neuer, który wyszedł z pola karnego aby wybić piłkę. Ona natomiast na jego nieszczęście zmieniła lot, a bramkarz musiał dziwnie wybijać ją głową. Futbolówka trafiła przed Walijczyka Bale, a on nad takimi sytuacjami się nie zastanawia. Oddał strzał z woleja, ale piłka leciała daleko obok bramki. Neuer mógł odetchnąć z ulgą.
Kibice długo nie czekali na gola. Już w 16' dobrze dośrodkował Modrić, wprost na głowę Ramosa. Ten dobrze się pochylił i umieścił piłkę w siatce. Od tej pory wszystko Bawarczykom się po prostu nie udawało. Musieli strzelić 3 bramki, aby lecieć do Lizbony. A to był dopiero początek strzałów Królewskich...

GŁOWĄ DO BRAMKI.... RAMOSssss
Bayern jeszcze nie pozbierał, a już zmienił się wynik na tablicy. Bramka znowu padła ze stałego fragmentu gry - z rzutu wolnego. Wykonawcą był Di Maria, który zagrał tzw, krosa w pole karne. Pepe przedłużył futbolówkę, a strzelcem znowu okazał się Ramos. Ten to dopiero może się cieszyć.
Już wtedy miny kibiców Bayernu były takie sobie. Cztery bramki? To tylko w filmach ...

DOKOŃCZYĆ, TO CO SIĘ ZACZĘŁO
Właśnie takie myśli mieli zawodnicy Królewskich po wygrywaniu 2:0 na niemieckiej trawie.  Jeszcze przed przerwą dołożyli " drewno do kominka" . Tym razem na listę strzelców wpisał się Ronaldo, który nie zmarnował podania Bale. Z pierwszej piłki sam na sam z bramkarzem strzelił przy bliższym słupku. Manuel miał już ją w dłoni, ale strzał był za silny. 3:0 i było już po meczu.
Cristiano Ronaldo
REKORD POBITY...
Cristiano tym samym strzelił 15 bramkę w tym sezonie LM . Nikt jeszcze nie miał tyle zaliczonych bramek w historii. Po strzelonej bramce, Portugalczyk nie zapomniał o tym i to po prostu pokazał.
Franck Ribery uderza Daniela Carvajala
Ribery - NIE SPODZIEWAŁ SIĘ TEGO PO TOBIE...
Gdy wszystko szło po myśli gościom puściły nerwy Bawarczykom. Pierwszym poszkodowanym został Carvajal. Frank widząc co się dzieje na boisku podszedł do niego i " lunął mu twarz". Grzecznie mówiąc dostał po pysku. Sędzia tego nie widział, ale kamery złapały całą sytuację,a Francuz ma być prawdopodobnie zawieszony na kilka spotkań.

WISIENKA NA TORCIE
Zwycięstwo zostało przypieczętowane w ostatnich minutach meczu. Znowu strzelił Ronaldo i znowu z rzutu wolnego tym razem przechytrzył obronę gospodarzy. Miejsce wykonania było dla snajperów przepiękne. Dwudziesty metr nic tylko strzelać w okienko. Nie Ronaldo. Pomyślał i zrobił, a bardziej uderzył pod murem. Wszyscy skoczyli jak najwyżej się da, a piłka poturlała się po murawie i wpadła do bramki. Bramkarz nawet nie drgnął. On też był chyba zaskoczony.
4:0 i Real czeka już na 24 maja, gdzie w Lizbonie zagra....
Tak cieszył się Diego Costa
2. Chelsea Londyn vs Atletio Madryt
Spodziewał się powtórki pierwszego meczu, gdzie tak naprawdę nic specjalnego się nie działo. Zmienił zdanie już po pierwszym kwadransie , gdzie Chelsea nie grała na remis lecz na zwycięstwo. Na samym początku blisko bramki był Koke. Z bardzo ostrego miejsca chciał dośrodkować piłkę lecz ona go " nie posłuchała i leciała wprost na bramkę Australijczyka. Miał farta - trafiła w poprzeczkę.The Blue  udało  się strzelić gola już w 36 minucie. Po świetnym okiwaniu dwóch piłkarzy przy rogu boiska, William zauważył wbiegającego w pole karne Torresa, wystawił mu futbolówkę, a on uderzył w światło bramki. Piłka odbiła się od nóg obrońcy i zmieniła tor lotu. Courtiois był bez szans. Fernando nie cieszył się ze dobytego gola, gdyż strzelił swojemu byłemu klubowi.
Jeszcze przed przerwą, na remis strzelił Lopez, ale to nie jemu najbardziej powinno się bić brawa tylko Juanfranowi. To on świetnie z linii dośrodkował tak, że piłka skozłowała  przed bramkarzem.Później już akcję dokończył właśnie Adrian, który trafił też po koźle z bliskiej odległości w samo okienko.
Chelsea musiało strzelić po przerwie bramki jak myślało o finale. To właśnie oni mieli bardzo dobrą sytuację. Sytuację miał Terry, który po dośrodkowaniu strzelał z główki. Natomiast to nic nie dało bo golkiper był świetnie ustawiony i w porę wyciągnął ręce do futbolówki.
Mourinho widząc, że idzie wszystko zgodnie z planem wpuścił na boisko Eto, aby strzelić "złotego gola". Lecz on zamiast strzelania zajął się bronieniem. W dodatku bardzo źle. W polu karny sfaulował Diego Coste i sam poszkodowany wykorzystał "jedenastkę. W 72' jeszcze Turan dobił gospodarzy i strzelił na 3:1.
Koniec marzeń Mourinho o trzecim triumfie Ligi Mistrzów.

Jeszcze chciałbym napisać ciekawe statystyki po drugim meczu 1/2 finału.
- Atletico Madryt jest jedynym niepokonanym zespołem w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Podopieczni Diego Simeone odnieśli dziewięć zwycięstw oraz trzy remisy.
- Zespół z Madrytu przerwał znakomitą passę Chelsea, jeżeli chodzi o mecze z drużynami z Hiszpanii w europejskich pucharach. Do środy The Blues nie przegrali szesnastu ostatnich spotkań ( 6 wygranych, 10 remisów)
- Mecz w Lizbonie będzie pierwszym finałem, w którym zagrają między sobą dwie drużyny z tego samego miasta.
- Tegoroczny sezon jest pierwszym od 2003/2004, gdy w finale europejskich pucharów zabraknie drużyny z Anglii.
- Zastępujący kontuzjowanego Cecha Schwarzer stał się najstarszym piłkarzem Ligi Mistrzów, który rozpoczął mecz w pierwszym składzie. Australijczyk za nie całego 140 dni skończy 42 lata.
- Diego Costa dzięki trafieniowi z karnego ustrzymuję passę jednej bramki na jeden mecz. Ma obecnie 8 trafień.


CZEKAM NA FINAŁ W LIZBONIE, A WY?
Osobiście będę kibicował drużynie z Madrytu...

Jeszcze przed 24 maja postaram się wrzucić coś na temat Ligi Mistrzów, zawodników takie tam duperele. Ale nie jestem jeszcze w 100% czy znajdę czas...

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Diego Simeone - STO lat Wielki Mistrzu, Sto lat niedościgniony trenerze...

Dzisiaj 28 kwietnia, dla trenera Atletico Madryt to szczególna data. To właśnie dziś obchodzi swoje 44 urodziny. Na pewno nie sam. Założę się że zawodnicy zrobili m już pobudkę przed 8.00, aby podziękować mu za wszystkie te lata. To co osiągnął razem z nimi, to jaki postęp zrobiła drużyna za jego czasów to przechodzi wszelkie pojęcie. Naprawdę, mówcie co chcecie, ale kto by pomyślał dwa lata temu, że dziś Atletico będzie się biło z dwoma potęgami futbolu w lidze. I co jeszcze, tą można nazwać walkę wygrywają.
Obecnie w 35 kolejkach przegrali tylko trzy razy. Mało tego nie przegrali z FC Barceloną oraz Realem Madryt, to już jest przecież sukces. Ale tegoroczna poprzeczka jest jeszcze wyżej zawieszona. Simeone ma plan, który na razie idzie zgodnie z jego myślami. Liga Mistrzów mówi wam coś to? Może, to trochę głupie pytanie... Nie ważne. Doszli obecnie do półfinału, gdzie muszą grać z Chelsea Londyn. Ten angielski klub podczas gdy na ławce zasiada Mourinho kompletnie się zmienił. Gra defensywnie i to jak. W pierwszym meczu sam Diego się nie spodziewał takiego "autobusu, który postawili obrońcy The Blues. Myślę, że sam Argentyńczyk się tego nie spodziewał, w meczu nie miał do końca koncepcji jak tu zagrać? Jak tu przechytrzyć Josepa? Ten środowy mecz naprawdę pokaże zadziorne pazury Diego i kto wie, może teraz on wymyśli super pomysł na grę Chelsea, która będzie grała w osłabieniu. Zabraknie Hazarda, Cecha i Terrego. Nie będę więcej tego komentować, bo ten kto się zna na piłce niejednokrotnie słyszał te nazwiska.
Oprócz Ligi Mistrzów, Diego zrobił coś co mało trenerom się udawało. Z niczego zrobił potęgę futbolu. Takiego giganta, z którym prawie każdy boi się grać. Jak można nieśmiałych zawodników, którzy błąkają się na boisku szukając szczęścia ( może nie dosłownie) zamienić w cyborgów, dla których ominięcie zawodnika, podanie, a potem strzał przychodzi z taka łatwością. Kto kiedyś znał zawodników o nazwiskach Koke, Costa, Gabi czy np. Sosa. To zawodnicy, o których pyta cały świat. Ale jak to? Oni? Tacy dobzi? Na początku nie wierzyłem, ale gdy zobaczyłem jeden mecz całkowicie zmieniłem zdanie na ten temat.

Jako piłkarz Diego nie miał wielu sukcesów. Prawdziwą karierę rozpoczął w 1987r. w amatorskich klubach. Jego życie dopiero tętniło jak przeniósł się na stadiony La Liga. Od 1992 grał w Sevilli, a potem na stałe zawitał w madryckim klubie. Oczywiście chodzi o Atletico To właśnie z nimi zdobył dwa jedyne trofea. Copa del Rey oraz tytuł mistrza Hiszpanii. Karierę zakończył w 2006r. w swoim rodzinnym państwie. Przed ten grał jeszcze w barwach Interu Mediolan oraz Lazio. Zapomniałem dodać, że trzy lata przed końcem znowu zawitał na Calderon,a le jego forma ciągle chyliła się ku dołowi.

Z reprezentacją Argentyny nie zdobył żadnego triumfu na arenie międzynarodowej. Może tylko pochwalić się dwukrotnym zwycięzcą turnieju Copa America. Reprezentacyjną karierę zakończył bardzo szybko w 2002r. po nieudanym występie na Mistrzostwach Świata.
W 106 meczach do siatki trafiał 11 razy czyli strzelał około jedną bramkę na 10 meczy.

KARIERA TRENERA!!!
Jest już o wiele bardziej owocna niż rola zawodnika. Nie będę wspominał jakie drużyny trenował przed objęciem Atletico, bo myślę, że na nim trzeba się skupić. Długo nie trzeba było czekać. Już w 2012 roku zdobył z drużyną pierwsze, ale jakie ważne trofeum. Puchar Ligi Europy pokonując 3:0 klub z Bilbao.  31 sierpnia tego samego roku dokończył dzieła. Wygrał z Chelsea Superpuchar Europy ( uwaga) 4:1. Pogrom  zwycięzcy LM. Oprócz tego niedawno wygrał batalię z Barceloną ( w dwumeczu 2:1) i to właśnie oni grają dalej w Lidze Mistrzów. Uważam, że tegoroczny puchar LM należy im się najbardziej. Cały sezon pracują na najwyższych obrotach. U nich nie ma relaksu czy odpoczynku. Aby odpoczywać, trzeba wygrywać co popadnie.

Od dłuższego czasu mówi się o odejściu Diego od Atletico. Wiele klubów już się o niego biję, ale uważam, że Simeone mógłby chociaż rok jeszcze zostać...

Zapomniałem o najlepszym...
STO LAT... wytrwałości w pracy. Sukcesów na arenie międzynarodowej. Dobrych relacji z rówieśnikami oraz wszystkimi piłkarzami no i oczywiście zdrowia bo to najważniejsze.

3maj się...
Ja widzę, Cię w finale...

\
Poznajecie go? Na twarzy zbytnio się nie zmienił...





Pamiętacie co to w ogóle za mecz? Te epickie spojrzenia...

czwartek, 24 kwietnia 2014

Oblężenie na Calderon oraz europejskie El Classico czyli co działo się na stadionach w Madrycie. Pierwsze mecze półfinałów LM

- kto go zdobędzie? Nie wie nikt...
ROAD TO LISBONA !!!

Te dwa dni dały wiele do myślenia czterem szkoleniowcom. Obydwa spotkania były wyrównane, z małą przewagą dla gospodarzy, bo to oni przeważali i mieli lepsze okazje do strzałów. Atletico zremisowało 0:0 na Calderon, a na Santiago Bernabeu zwycięsko wyszli Królewscy. Ale to nie były ostatnie ciosy zadane przez te najlepsze drużyny. Rewanże za tydzień i to one wyłonią drużyny, które pojadą do Lizbony finał.
Czy jesteście gotowi na madrycki finał, a może powtórka z rozgrywki czyli Bayern vs Chelsea. Powiem krótko, uważam że w najgorszej sytuacji są Londyńczycy, ale jeszcze nie będę dodawał oliwy do ognia. Jestem ciekaw jak to się wszystko potoczy.
Tutaj chciałbym wam nie co skrócić obydwa spotkania.

 
1. Atletico Madryt vs Chelsea Londyn
Simaone vs Mourinho. Obydwa bardzo dobre zespoły i dwóch najlepszych trenerów. Ten drugi szkoleniowiec, od samego początku wiedział po co przyjechał. Na przywitaniu trenerów nie pokazywał sympatii do rywali ( jak zawsze), ale we wtorek do swojego można by powiedzieć rodzinnego miasta przyleciał by nie stracić bramek i wyjść do szatni z uśmiechniętą buzią. Po części może być z drużyny dumny.
Po jego plan się udał, ale czy starczy sił The Blues na rewanż? Przed pierwszym gwizdkiem było widać już po składzie, który wybrał menedżer. Nie postawił na atak, lecz na obronę. Na ławce usiadł m.in Brazylijczyk Oscar, nie z byle jakiego powodu. To dobry zawodnik, ale w tym meczu nie było na niego miejsca. Dobrze, że nie przeszło to na grę niebieskich. Moruinho wystawił bardzo dobrą obronę, prawie nie do pokonania i na tym się właśnie skupił. Chelsea nie miała zbyt długi piłki, bo albo szybko traciła lub wybijała, by oddalić zagrożenie. Portugalczyk wybrał dwóch stoperów Terry oraz Cahill. Obaj wysocy i bardzo dobrze kryjący przeciwnika.
Simaone był w tym wypadku,w bardzo trudnej sytuacji. Nie prowadził Villa, bo uważał, że przeciwnik postawi na inny typ gry. Mourinho zaskoczył i  to w jakim stylu. Ten mecz ogólnie był co tu dużo mówić po prostu nudny. Całe 90 minut wyglądało następujące: podania Atletico i nie celne strzały za pola karnego lub niewykorzystane wrzutki, czasami dochodziło do kontrataków gości, ale nic z tego dalej nie było. Torres na ataku po prostu nie mógł za dużo pokazać.

Jedynym problemem, którego Mourinho nie mógł przewidzieć były kontuzje, a w tym meczu aż dwójka czołowych zawodników je doznała. Pierwszy - Petr Cech już w 18 minucie źle wyskoczył do piłki, został popchnięty jeszcze przez Garcia i upadł nie za dobrze na ziemię. Od razu pokazał, że potrzebuję zmiany i tak się właśnie stało. Zastąpił go Mark Schwarzer, dla którego było to drugie spotkanie w LM w tym sezonie, a ogólnie zagrał tylko osiem meczy ( oczywiście pod uwagę jest wzięty tylko obecny sezon). Australijczyk dobrze wszedł meczy, dużych gaf nie popełniał i zdołał zachować czyste konto.
Oprócz Cecha całego meczu nie mógł rozegrać utalentowany kapitan Anglii John Terry, który w 75' skręcił kostkę. Prawdopodobnie dla bramkarza sezon już się skończył, nie wiadomo czy jeszcze do końca maja kopnie piłkę stoper Chelsea. Bądźmy dobrej myśli, bo bez niego Anglia na obronie dużo nie zrobi.
A po drugie dla Terre'go może być to ostatni Mundial w karierze.
To nie wszystko: na własnym stadionie nie wystąpi Frank Lampard oraz Obi Mikel, obaj dostali już trzy żółte kartki w tym sezonie LM i mecz będą oglądać chyba z trybun.
Natomiast w Atletico, w rewanżu nie zagra pomocnik Gabi, który również będzie musiał pauzować.

Szykuje się naprawdę ciekawe widowisko. Tak naprawdę, jedno trafienie może przesądzić kto zagra dalej. Atletico strzeli gola? Chelsea będzie musiała dwa. Chelsea strzeli gola? Atletico będzie musiało jedno. Z jednej strony lepiej mają Hiszpanie, ale nie zapominajmy, że będą musieli grać na Stamford Bridge, a tak nigdy nie gra się łatwo przed tysiącami kibiców The Blues.Szykuje się niezapomniany wieczór. Bądźcie ze Szpakowskim ( hehe) w TVP1 o 20.45 - środa 30 kwietnia
Zawodnik Meczu ( moim zdaniem)
 Chelsea - Lampard
Atletico - Raul Garcia
 
 
2. Z dużej chmury mały deszcz.
Tak bym określił drugie starcie gigantów czyli Real Madryt vs Bayern Monachium
Zacznę może od ciekawej statystyki. Otóż, obok Benfica Lizbona są to dwie drużyny, które mogą zdobyć potrójną koronę.
Mecz nie był jakiś godny uwagi, a wydawało się, że nawet na chwilę nie mrugnie się okna. Może już zawodnicy przemęczeni czy szykują się na coś innego. Nie mam pojęcia, ale ten mecz inaczej sobie wyobrażałem. Bayern trochę za  pewnie się poczuł.Trochę nawet się ośmieszyli, bo grali nie w swoim stylu. Po pierwsze za wolno i bez problemu czy to Pepe czy Ramos wybijali piłki za pola karnego po drugie Robben myślał, że jest najlepszy na świecie. Chciał przejść całe boisko. ARJEN, to nie jest trzecia liga amatorów tylko półfinał LM, a piłka nożna to nie slalom między pachołkami i wpakowanie piłki do siatki. To zupełnie coś innego. Robben po prostu za dużo się bawił, a w 90% kończyło się to stratą piłki.
Bramka Benzemy w meczu z Bayernem na 1:0W 19' obrona Bawarska trochę przysnęła. Coentrao wykorzystał to, minął Boatenga dośrodkował po ziemi do nadbiegającego( niekrytego) Benzemy, a on tylko dostawił nogę. Gol w pełni zasłużony. Akcja na prawdę było dobra, do ni czego nie można się przyczepić ( 0czywiście mowa o Realu). Tylko Guardiola zaczynał się denerwować. Nie tak mieli grać jego zawodnicy, Nie tak miał się zacząć mecz.
Przebieg gry do końca meczu się nie zmienił. A to jedni, a to drudzy mieli swoje sytuacje. Czasami myślałem ,że jeszcze uda się Bayernowi wyrównać, ale czegoś po prostu zabrakło. Po stronie Królewskich - bardzo przeciętnie grał Ronaldo, dlatego w drugiej połowie Ancelotti postawił na Bale, który jeszcze nie wyleczył na 100% urazu.
Mecz zakończył się zwycięstwem ( nie do końca pewnym) Realu Madryt, bo przecież końcówka była bardzo ostra. W jednej chwili prawie doszło do rękoczynów jak Webb nie podyktował rzutu karnego dla gości. Miller
( poszkodowany) był tak wściekły, że zrobił się calutki na twarzy czerwony, ale to i tak nie skłoniło Anglika do zmiany swojej decyzji.
Teraz tylko trzeba liczyć na dobry mecz Bayernu, który jeszcze nie raz zaskoczy w rewanżu obronę Królewskich ( a chociaż powinien)
Zawodnik meczu ( moim zdaniem)
- Real - Modrić
Bayern - Lahm

Rewanż na Alianz Arena we wtorek, w Canal+ Sport HD o 20.45

Dziękuję za uwagę i do zobaczenia w kolejnych postach, które już nie długo.
Odbiegając od tematu: mogę zdradzić, że w niedalekiej przyszłości postaram się wrzucać posty na temat Mundialu do którego już nie całe dwa miesiące...



środa, 16 kwietnia 2014

Podsumowanie 1/4 LM. Barca nie w swoim stylu, PSG przegrało o włos.

Tydzień temu  rozlosowano pary 1/2 LM, ale nie o tym będzie na tym opóźnionym poście. Tutaj chciałbym się jednak skupić na tym co klubom nie wypaliło i czy tak naprawdę mieli chociaż procent szans na przejście dalej. Najwięcej emocji chyba było w meczu...., nie no naprawdę w każdym spotkaniu losy ważyły się do ostatniej minuty. Może oprócz Bayernu vs Man UTD, ale i tam było sporo niespodzianek.
Zaczynamy...




1. Real Madryt vs Borussia Dortmund
Każdy, bez wyjątków chciał trafić w 1/4 LM na zespół Kloppa. Jak się później okazało przeprawa z nimi nie była wcale z górki, a bardziej pod górkę. Borussia pokazała, że nie są potrzebne gwiazdy, lecz zgranie i wykorzystywanie okazji. Z tym drugim nie do końca im wyszło, w drugim meczu.
Real natomiast myślał o czymś innym. Dla nich przed meczem nie było chyba istotne czy przejdą dalej, bo myśleli, że mają to z głowy, lecz na kogo mogą trafić w półfinale.  Tutaj byli w błędzie. Oprócz faktu, że na rewanżowy mecz nie wybiegł Ronaldo, to na boisku grali beznadziejnie. Dawno nie widziałem, Królewskich w takim stanie. Di Maria nie zachwycał, nie potrafił dobrze dograć piłki. Benzema gubił się w polu karnym.
Czy bez Cristiano Real to nie to samo? Teoria jak na razie się sprawdza.
W drugim meczu od samego początku to gospodarze przycisnęli, a goście zmarnowali 100% okazję na zapewnienie sobie awansu. Wystarczyło aby Real wykorzystał 11. Normalnie piłkę postawiłby Ronaldo, ale z faktu, że siedział na ławce trener postawił na Angela Di Marie. I tu zrobił kolosalny błąd. Argentyńczyk nie zdołała pokonać Weidenfellera, a Cristiano nie mógł patrzeć jak skaleczył ten strzał. Od tej pory wszystko gościom zaczęło się sypać. Jest takie powiedzenie niewykorzystane sytuacje się mszczą, i właśnie tak to się stało. Pamiętamy, przecież z tamtego roku starcie obydwu drużyn, gdzie 4 razy na listę strzelców wpisywał się nasz Robert Lewandowski. Natomiast w tym mecz trener dał mu inną robotę. Miał przytrzymywać piłki je zagrywać, a  nie kończyć. Specem do strzelania okazał się Reus. Pokonał dwa razy Ikera, gdzie raz dobił po strzale w słupek Roberta.
Ancelotti modlił się do końca meczu, aby Borussia nie trafiła  żadnego już gola, wyrzuł chyba z trzy gumy i  pomogło. Uważam, że Borussia mogła trafić nie dwa,  a nawet cztery raz. Najwięcej sytuacji do strzelenia na 3:0 miał Mychitarian. Raz dostał perfekcyjne podanie na sam na sam, minął bramkarza iiii trafił w słupek na pustą bramkę. Zmarnował chyba wszystkie szanse dane mu przez kolegów.
Zakończyło się na 2:0 i to Real powalczy o 10 triumf w LM.

2. Bayern Monachium vs Manchester United
Bayern był tu wielkim faworytem, ale Czerwonym Diabłom lepiej idzie w LM niż w Premier League. Nie wiem czy maczał w tym palce Moyes, ale ich gra na najlepszych stadionach naprawdę jest niezła. Pierwszy mecz zakończył się bez wyłonienia zwycięscy. Alianz Arena - to właśnie tam wszystko się rozstrzygnęło.
Man UTD nie przyjechał do Niemiec ze swoim najlepszym napastnikiem Robinem Van Persie, który ciągle walczy z kontuzją.  Pierwsi na prowadzenie wyszli goście( dla wielu duże zaskoczenie). Bayern szybko się podniósł i odpowiedział na gol trzema szybkimi trafieniami. Manchester tym samym pożegnał się z LM, na dobre. Na dobre... bo za rok prawdopodobnie nie wystąpią. Mogą się tylko pocieszyć Ligą Europejską.
Ale kibice tak wrogo nastawieni do szkockiego trenera mówią, że ten mecz im się podobał. Nawet zacytuję im słowa" Pękam z Dumy, kredyt zaufania dla Moyesa.
Wiadomo, że Bawarczycy są obecnie jedna z najlepszych drużyn świata, a nawet najlepszą. Dlatego Man po części wiedział, że odpaść kiedyś trzeba. Uważam, że i tak pokazali super futbol. Pierwszy mecz w ich wykonaniu był bardzo dobry. Szkoda, że druga połowa rewanżu już trochę zawiodła. Może przemęczenie...
Bayern po golach Mandżukicia. Muellera i Robbena może cieszyć się z awansu do półfinału.


3. Barcelona  vs Atletico.
Dwie drużyny hiszpańskie, które grają na wysokich obrotach. Tam każde podanie, strata piłki czy głupi błąd obrońcy może zaważyć o wyniku. Rewanż, w Madrycie to nie było łatwe zadanie dla podopiecznych Martino. Przecież w grę wchodziło tylko zwycięstwo lub remis minimum 2 do 2. A jak wiadomo, Barca nigdy nie gra na remis, oni zawsze chcą wygrać.
Świetny trener Simeone, który ma odejść po zakończonym sezonie znalazł patent na grę Dumy Katalonii. Ich obrona była jak mur, przez który nie dało się przejść. Grali bardzo szybko, a każdy błąd Blaugrany skutkował szybkim wyjściem do ataku. Argentyńczyk zablokował również drogę dla Messiego, który rozegrał jeden ze słabszych meczy w swojej karierze. TO o czymś świadczy...
Pierwszy kwadrans dla kibica FCB to była żenada. Tam mogło być spokojnie 4 do 0. Dwie poprzeczki i słupek ratował gości. W 5' minucie już Atletico wyszło na prowadzenie i tego prowadzenia nie oddała. Koke po pięknym podaniu wpakował piłkę do siatki z dwóch metr pod poprzeczkę.
Goście mieli swoje sytuacje, nawet 90%, ale gdy Messi nie może trafić z bliska no to o czym my mówimy. Wiem, że nie ma tu co krytykować Argentyńczyka bo on jeszcze  pokaże na co go stać, ale to dla Dream Teamu był najważniejszy mecz, mecz o wszystko...
W drugiej połowie Atletico nie wykorzystało sytuacji sam na sam, a Nemar nie strzelił ze "szczupaka"
Barca żegna się LM.

4. Chelsea Londyn vs PSG
Anglia vs Francja. Po prostu wojna stuletnia, gdzie górą okazali się ci lepsi.
Paryski klub przyleciał do Londynu z przewagą nad pierwszym spotkaniem gdzie wygrał 3:1. Tutaj mieli tylko dopełnić zwycięstwa i przejść dalej. Na drodze do chwały stanął Mourinho, który świetnie ustawił swoja najlepszą "11" i pokazał kto tu rządzi. Gospodarze musieli trafić do siatki dwa razy i tak właśnie zrobili gola na wagę złota w 87 minucie strzelił Ba i zapewnił The Blues przejście dalej.
Szkoda, trochę Paryżan bo z jednej strony byli faworytami, tylko nie mogli już tego utrzymać.
Chelsea, jako jedyna drużyna angielska wchodzi do elity najlepszej czwórki.

Przepraszam, za długą nieobecność na blogu, ale miałem ręce pełne roboty. Dzisiaj zaczyna się przerwa świąteczną i na pewno codziennie będę zamieszczał ciekawe posty... Myślę, że się zrehabilituję...

czwartek, 3 kwietnia 2014

Osiem drużyn, cztery stadiony i miliardy kibiców czyli co tak naprawdę działo się w Lidze Mistrzów....

We wtorek i w środę na największych stadionach świata rozegrano cztery ćwierćfinałowe  mecze. Czy poznaliśmy już zwycięzców? Kto tak na  prawdę zawojował na murawie? Czy Bayern obroni tytuł mistrza? A może Real pokaże rogi i wygra tą prestiżową ligę? Jedne jestem pewien. Emocje były, są i będą, a tym co się z tym nie zgadzają współczuję...
Ta notka będzie, w skrócie o właśnie czterech meczach. A na koniec wybiorę najlepszą 11 tej rundy. Myślę, że się nie pomylę.


1. Manchester United vs Bayern Monachium.
Chyba nigdy po między tymi dwoma drużynami, Bayern był tak wielkim faworytem. W porównaniu to jak grają obecnie Bawarczycy to Czerwone Diabły nie sięgają im do pięt. Ale ten mecz, pokazał, że nie zawsze faworyci są górą. Czasem kończy się to dobre i trzeba pogodzić się ze słabszą dyspozycją. Takie odczucia mieli po meczu zawodnicy Pepa Guardiola. Na początku remis 3:3 z Hoffenheim teraz powtórka z rozgrywki, lecz w innej odsłonie...
Skazany Manchester United na przewagę w posiadaniu piłki gości tak szybko się nie zniechęcił. To Czerwone Diabły mogły w całym meczy niejednokrotnie strzelić bramkę. Pudłował m.in Welbeck, który przestrzelił w sytuacji sam na sam. Na prowadzenie pierwsi wyszli gospodarze, w drugiej połowie świetnie w polu karnym niekryjącego Vidicia wypatrzył Rooney. Zagrał mu wprost na główkę i było 1:0.
Man Urd tak długo z prowadzenia nie mógł się na cieszyć. Po dziesięciu minutach było już 1:1.  Na listę strzelców wpisał się Bastian Schweinsteinger, a asystę zaliczył Mandżukić.
Ten mecz na prawdę mógł się zakończyć wynikiem minimum 5 bramkowym. Kibice po meczu nie mogli żałować na nudę podczas 90 minut.
W następnym meczu, Pep Guardiola będzie musiał wybrać nowych dwóch zawodników. Przed własną publicznością nie zagra Schweinsteinger oraz Martinez. Ten pierwszy w 90' nie potrzebnie dostał drugą żółtą kartkę i będzie niestety mógł mecz oglądać tylko z trybun. Drugi, Javi został ukarany trzecią żółtą kartką w tej edycji LM i również będzie pauzował.

Teoretycznie większe szanse na dojście do półfinału ma Bayern Monachium. Wystarczy im bezbramkowy remis. Ale czuję, że podopieczni Moyesa będą walczyć do ostatniej sekundy, a bramka padnie. Tylko pytanie? Dla kogo...
Rewanż - 9 kwietnia godz 20.45 ( canal + sport)

2. FC Barcelona vs Atletico Madryt.
Hiszpańskie kluby, hiszpańscy kibice i hiszpańscy zawodnicy, mecz o wielką stawkę czyli walka pomiędzy dwoma najlepszymi obecnie drużynami La Liga.
Mecz dla obu ekip nie rozpoczął się za dobrze. Nawet nie nacieszyli się grą, a już musieli opuścić boiska. Mowa o najlepszym strzelcu Atletico i najlepszym stoperze Blaugrany. To wielkie postacie, w dzisiejszym futbolu - Diego Costa i Gerrard Pique.
Diego drugi opuścił boiska. Po tym jak doznał lekkiego urazu podczas treningu na Camp Nou, jego występ stał pod wielkim znakiem zapytania. Simaone w końcu zadecydował, że wyjdzie na murawę od pierwszej minuty. Myślę, że to nie było dobre posunięcie. Po około 20 minutach, złapał się za udo i nie mógł chodzić. Zasygnalizował zmianę, a za jego miejsce wszedł Diego, który jak się później okazało przydał się drużynie...
Pique również ten mecz za szybko ukończył. Po walce w powietrzu właśnie z Diego Costą, upadł z około metra na plecy i nie mógł już się podnieść. Za jego miejsce wszedł niedoświadczony Bartra. Ukochany Shakiry będzie pauzował przez około cztery tygodnie. To fatalna wiadomość dla fanów FCB.
Wracając do spotkania.
Początek mocno przycisnęli goście. Barca się nie dała i odpierała ataki nieprzyjacieli.
Brazylijczyk , który zastąpił kontuzjowanego Costę popisał się świetnym uderzeniem z około 30 metrów.
Pinto rzucił się, ale piłki już nie zdołał obronić.
15 minut później, w 71' wyrównał Neymar po klepce z Iniestą.
Wynik oczywiście nie cieszy, gospodarzy, którzy na rewanż będą musieli być przygotowani na atak od pierwszego gwizdka arbitra.
Drugie spotkanie - w Madrycie o godz.20.45 w TVP1

3. Real Madryt vs Borussia.
Tutaj za bardzo nie chce się rozpisywać. Oglądałem tylko pierwszą połowę i wystarczyło, żeby zobaczyć w jakim stanie fizycznym i psychicznym jest Borussia. Grali bardzo przeciętnie. 3 minuta i już strata bramki potem było tylko gorzej. Zakończyło się na 3:0. A ostatnią bramkę przypieczętował Ronaldo, który wykorzystał fatalny błąd Piszczka. Łukasz w tym meczu był jedynym Polakiem gdyż Robert pauzuje za kartki, a Jakub od dłuższego czasu ma kontuzję. Błaszczyk wracaj, bez ciebie nie gramy....
Chodzą słuchy, że obrońca Torino zamierza przejść do drużyny Kloppa. Tym może szczęściarzem jest.... KAMIL GLIK.
Na listę strzelców oprócz Cristiana wpisał się Bale i Isco.
Takim wynikiem Borussia już chyba tylko może pomarzyć o awansie.













4. PSG vs Chelsea.
Nie mogę powiedzieć, że cały mecz obejrzałem i komentowałem na bieżąco- bo bym was okłamał. Przeczytałem kilka zdań o przebiegu meczu i powiem krótko. Paris ok, CHelsea to nie to samo.
To francuskiego klubu również mógłbym się przyczepił za grę, ale to nie o to chodzi. Bardziej was chyba interesuję co się dzieje z zawodnikami Mourinho. Już wyszli na prostą, wszystko było pod kontrolą. Zaplanowali sobie wygranie Premier League. A tu proszę... Żenada. Z taką grą mogą się pożegnać się z awansem i wygraniem ligi angielskiej. Nie boję się stwierdzić, że obrona gości wcale nie istniała. Terry popełniał błędy, po prostu każdy jakby nie wszedł dobrze w mecz.
Najbardziej trenera zabolał ostatni gol. W 90' zwycięstwo przypieczętował Pastore, który prostymi kiwkami i technicznym strzałem pokonał Cecha, który również zawiódł w tym spotkaniu.
Zakończyło się na 3:1. Honorową bramkę dla gości strzelił Hazard z karnego.
Dla gospodarzy strzelali, Lavezzi, David Luiz ( samobój) oraz Pastore.

Chyba to już koniec gry Mourinho w Lidze Mistrzów. Tu potrzebna jest składna gra i wykorzystywanie sytuacje. Nie wiem czy przez tydzień chłopcy dadzą radę przygotować się o mistrzowsku...

Na koniec dodam, że w 70 minucie kontuzji doznał Zlatan Ibrahimović, który cały mecz rozegrał przeciętnie.



                                                     Teraz to na co czekaliście...

Tutaj napisałem, moim zdaniem oczywiście najlepszą 11 tej rundy. Wiem, że można by do niektórych miejsc się posprzeczać ale już tam. Pierwsze koty za płoty jak to się mówi...
Zastanawiałem się nad Mirandą i Hummelsem najdłużej bo tak to to byłem przekonany.
Piszcie w komentarzach, co wy na to sądzicie. Czy słusznie wybrałem tą najlepszą drużynę. Czy wprowadzilibyście jakieś korekty.
Śmiało nie pobije, a jeszcze się ucieszę i odpiszę....

No to klawiatury ( chciałem napisać w dłoń...) przed siebie i zaczynamy... Liczę na was, że mnie nie zawiedziecie...
Jak ktoś ma pytanie dlaczego oo, a nie np. Mesii czy Lavezzi to odpowiem z czystą przyjemnością...