Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barca. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 kwietnia 2014

Mecze, których jeszcze nie było. Ciekawe końcówki i niesamowite zachowania. Zobaczę, co działo się przed ten weekend...

Meczy jest od groma. To wiem. Tutaj chciałbym się skupić na tych najważniejszych i najciekawszych. Bo tych naprawdę nie zabrakło. Przeniesiemy się do Villareal, w którym doszło do niecodziennej sytuacji. Zajrzymy również na Anfield, gdzie zaskoczenie wygrało Chelsea. Zobaczymy co działo się w Lechu Poznań oraz w Rzymie. Powiem tak: przeczytajcie, a dopiero zabierzcie głos. A zapomniałem jeszcze o jednym epickim meczu Bayernu. Ale to wszystko w swoim czasie. Jesteście gotowi na dawkę świeżych ciekawych informacji? no to w drogę....
MECZE, KTÓRYCH JESZCZE NIE BYŁO

1. Liverpool vs Chelsea Londyn.
To spotkanie, to dla niektórych na pewno święto narodowe, gdzie w grę wchodzi triumf Premier League. Po zakończeniu meczu wszystko zaczęło nabierać kolorów. Szczerze, jeszcze wszystko jest możliwe. Całe to widowisko było popędzane przez graczy Liverpoola, ale to nie oni zdobyli trzy punkty. Znowu o zwycięstwie zadecydowała taktyka, w której Mourinho jest najlepszy. Chcieliście autobus to go macie? Chcieliście mało efektowne mecze to je macie? Wszystko prowadzi w złym kierunku. Kiedy Portugalczykowi udało się z Atletico, udało się również na Anfield. Może nie do końca, dzięki trenerowi Chelsea wygrała spotkanie. Bardziej bym powiedział, że przez błędy gospodarzy, a dokładnie pomocnika Gerrarda. Pierwsza bramka wpadła, przez jego potknięcie. To on również był najczęściej adresatem krytyki od kibiców. Ten, który był wizytówką drużyny w jeden mecz zamienił się kompletnie. Steven od dłuższego czasu czeka na zwycięstwo w lidze, i nie jest wykluczone, że właśnie przez niego mogą zapomnieć o tym trofeum. Chelsea, w 90 minucie jeszcze bardziej zdenerwowała gospodarzy. Do bramki przed samiutkim końcem trafił William. I jak ja to mówię - już było po meczu. Manchester wygrał swoje spotkanie 0:2 i traci 3 punkty do The Reds, ale nie zapominajmy, że mają rozegrane o jedno spotkanie mniej.

2. Bayern vs Werder
Wydawało się, że to będzie wisienka na torcie. Bayern zmiażdży przeciwników i pokaże jak jest dobrze przygotowana do Ligi Mistrzów. Nie do końca tak to wyglądało.
Mecz rozpoczął się od minutowej ciszy związanej ze śmiercią Tity. To była chyba najlepsza postać Pepa. Oprócz trenera bardzo przeżywali sami jego zawodnicy. Jakoś na początku nic im nie wychodziło. Pierwsza połowa można by powiedzieć, że jakaś masakra. Gdzie ten Bayern, który wygrywał mecz za meczem. ALe spokojnie, to była tylko kwestia czasu. Szybko kibice zapomnieli i już cieszyli się prowadzeniem. Zakończyło się na 5:2.

Bramki: 
Bayern:    2x Pizarro, Robben, Ribery oraz Schweinsteiger.
Werder:  Hunt i Sellasie


3. Villarreal vs Barcelona
Dla gości był to szczególny mecz. Nie z przyczyn miejsca w tabeli, czy zniżki formy lecz ten mecz zadedykowali swojemu byłemu trenerowi- Ticie Vilanova. Wczoraj odbyła się msza w katedrze przy Camp Nou, gdzie każdy chciał jeszcze powspominać tego wybitnego człowieka. Wchodząc na murawę mieli na sobie koszulki z dedykacją dla Tity. Ale cały mecz wyglądał bardzo przyzwoicie. Dawno jako kibic nie widziałem takiego spotkania, gdzie każdy walczył dosłownie do ostatniego gwizdka. Nie obyło  się bez płaczu, ale do tego trzeba się przyzwyczaić. Wracając do meczu, początek w wykonaniu Blaugrany fatalny. Tak jak już nas przyzwyczili, zawsze tracili potem wyrównywali, a na koniec świętowali. Tak było też w niedzielę. Do przerwy przegrywali dwa do zero, ale w porę się otrząsnęli się i grali tak jak powinni. Klepka, tiki - taka i wszystko nabiera rumieńców. Zwycięstwo Barca może zawdzięczać gospodarzom, którzy dwa razy sami wpakowali sobie piłkę do siatki. Najlepszy moment meczu? To na pewno nieobliczalny Dani Alves i jego banan. Podczas wykonywania rzutu rożnego, jeden z kibiców rzucił w niego bananem. Normalny piłkarz by nie zareagował, ale on jest inny. Podniósł go iii... zjadł. No może nie całego, ale ugryzł kawałek.
Teraz każdy, chce być taki jak Brazylijczyk, ale dokładnie na ten temat powiem kiedy indziej.
Każdym bądź razie Barca przez samobóje wyszła na remis 2:2. Przed końcem bramkę na wagę złota zdobył Messi, który w klasyfikacji strzelców ma 27 bramek - tyle samo co Diego Costa, który jest drugi.
Po meczu nie wytrzymał Mascherano i się po prostu popłakał. Otuchy wtedy dodawał mu Bartra.
Barca wygrała 3:2, pamiętacie jakiś mecz Dream Teamu z takim samym odrabianiem strat? Bo jak tak.
Za czasów Tita, barca przegrywała 2:0 z Sevillą, a wygrała 3:2. Przypadek? Nie sądzę....


4. Roma vs Inter
Drużyna z Rzymu od dłuższego czasu dobrze gra, a nawet powiem, że bardzo dobrze. Dawno nie widziałem tak zaangażowanej drużyny w meczu. Zasłużenie zajmują w tabeli drugie miejsce i depczą po piętach Juventusowi, ale ich strata do Starej Damy nie jest mała. Inter natomiast to przeciwieństwo Romy. Grają słabą i kolokwialnie bąki zbijają. Taka prawda, ten sezon mają do bani. Nic nie zdobyli i nie zdobędą. Nie zdziwię się, jak połowa składu wyleci z klubu. Roma kontrolowała przebieg spotkania i to ona miała większe posiadanie piłki. Wygrali 2:0, a na listę strzelców wpisywali się po kolei Pjanić oraz Gervinho.
Inter tym samym może pożegnać się z grą w Lidze Mistrzów, po zajmuje obecnie dopiero piąte miejsce ( musi być minimum 3).


5. Lech Poznań vs Wisła Kraków
Nie chętnie oglądam mecze polskiej ekstraklasy. Bądźmy szczerzy to nie jest futbol, to kopanina, w której wszyscy biegają za piłką jak nie wiem kto. Grają górą, a dokładne podania trafiają im się raz na 50 zagrań. Trochę wstyd, ale z drugiej strony dobrze, że mamy dwie drużyny, które do końca do tego opisu nie należą. Między Lechem Poznań i Legią Warszawa, a innymi drużynami stoi wielka granica. Jak ktoś ma coś pokazać na arenie międzynarodowej to tylko oni. Lech w lidze spisuje się coraz lepiej, ale tylko na własnym stadionie. Z Wisłą grało im się bardzo łatwo. W pewnej chwili myślałem, że to trening, a nie oficjalny mecz. Smuda, jak to Smuda ciągle stawia na ten sam skład i ciągle przegrywa. Ostatnie 6 meczy to jakaś paranoja w wykonaniu jego piłkarzy. Ale nie dziwmy się ławkę rezerwową ma jeszcze gorszą.
Zakończyło się 3:0, a spokojnie mogło być wyżej. Bramki strzelali: Teodorczyk, sam. Uryga oraz Haemaelaeinen.

To nie wszystkie spotkania, ale wybrałem te najlepsze i dla wielu bardzo interesujące. Można dodać Arsenal z Newscatle czy inne,ale to też nie do końca ma temu służyć. Blog nie jest do opisywania wszystkich meczy jak popadnie. Wybrałem te 5 i myślę, że dobrze trafiłem z interpretacją ich. Jak nie... to napiszcie co Wam się nie podoba, a postaram się błędów nie robić...
         

sobota, 26 kwietnia 2014

"Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą", Forca TITO. Śmierć Vilanovy ogarnęła cały świat.

Nawet nie wiem jak mam zacząć. Gdy pierwszy raz się o tym dowiedziałem byłem zszokowany, a ręce same mi się ruszały. To nie może być prawda. Człowiek, który bez słów, bez wielkich emocji stał się dla nie jednych wzorem do naśladowania. Takich ludzi będzie brakowało.
Tito przegrał, ale w sercach kibiców Barcy będzie zapomniany jako ten zwycięzca. Ten który, przez ładne parę lat siedział obok Pepa i razem dawali piłkarzom cennych wskazówek. Odszedł za szybko, nawet się z nami nie pożegnał. Najbardziej spodobał mi się komentarz jednego z piłkarzy: Pieprzony rak. Jest to prawda, stracił wszystko.
Tito dla mnie będzie zapamiętany jako cichy i spokojny facet, który z Barcelony zrobił FC Barcelone przez duże B.

W listopadzie 2011r. wykryto u Tito nowotwór ślinianki. W klubie był wtedy jeszcze asystentem Guardioli. Można powiedzieć, że z raka wyleczył się po niespełna miesiącu. I tak szybko jak do niego przyszedł, tak szybko opuścił. Niestety to nie był koniec definitywny. W grudniu, rok później gdy był już pierwszym trenerem Blaugrany nastąpił nawrót choroby. Vilanoca musiał zostawić rodzinę, kraj, drużynę i udać się do Nowego Jorku, gdzie czekała na niego kuracja, która miała go postawić na nogi. W Ameryce Północnej spędził prawie pół roku. Jego zespół w tym czasie wygrywał w La Liga mecz za meczem i dążył do zdobycia mistrza hiszpanii. I tak się właśnie stało . Został czwartym trenerem, który po objęciu rządów trenera sięgnął po tytuł. Wcześniej udawało się to m.in Guardioli. Barca wtedy, w sezonie 2012/2013 zdobyła ( UWAGA) 100 punktów.
Z dnia na dzień Tito czuł się co raz lepiej. Nawet zapomniał o wszystkich badaniach i leczeniach. Skupił się znowu na piłce. Wszystko było dobrze, do momentu meczu z Lechią Gdańsk w Polsce. Trzeci raz choroba dała o sobie pamiętać. Tito musiał zrezygnować z bycia trenerem Dumy Katalonii i skupić się na leczeniu.
Od czasu do czasu, w obecnym sezonie Tito zasiadał na Camp Nou, lecz w roli kibica, obserwując bacznie swój ulubiony zespół na świecie.
W czwartek jego stan znowu się pogorszył. Miał kłopoty żołądkowe i wylądował w szpitalu. Po szybkiej diagnozie lekarze ustalili, że jego stan jest krytyczny, ale stabilny. Wszyscy wierzyliśmy, że Tito podniesie się z tych trudnych momentów. Nadzieja umiera ostatnia. Kilka godzin później Tito zmarł w szpitalu.
Miał 45 lat.


Całe swoje dzieciństwo oraz karierę zawodową spędził w Barcelonie. Tam stawał się co raz lepszy i lepszy. Nie odniósł jakiś sukcesów, nawet nie występował w pierwszej jedenastce. Do La Masia ( centrum szkolenia młodych zawodników w Barcie) trafił już jako szesnastolatek. Zaprzyjaźnił się m.in z ojcem Sergio Busquetsem. Później wędrował po kraju Hiszpanii. Zawitał w Mallorce czy Elche. Do Barcy wrócił w 2001r. by szkolić młodzików z Barcy B. To dzięki niemu Messi, Fabregas czy Pique są teraz jednymi z najlepszych piłkarzy na świecie. Spędzał z nimi wiele czasu. Szkolił ich i pokazywał tajemnice sukcesu grania w futbol.  Sześć lat później miał podpisać kontrakt z Terrassą, ale Guardiola chciał, aby był obok niego na ławce rezerw. Razem objęli posadę trenerską i wspólnymi siłami podnieśli rozbity klub po odejściu Franka Rijkaarda. Od tej pory wszystko zaczynało się u Vilanovy układać na dobre. Spełniły się jego marzenia.
W 2012 przed zakończeniem sezonu Rosell ( wtedy jeszcze prezes FCB) ogłosił go nowym trenerem Dream Teamu. W 2013 kończy się jego normalne życie jako dobry i mądry trener. Zaczynają się kłopoty...
Barce miał zaszczyt prowadzić tylko lub aż niecały rok sezonowy. Aż płakać mi się chce...

Zostawił dwójkę swoich dzieci oraz żonę, aby pójść do innego świata. Świata, którego nikt nie zna. Może tam nie będzie miał już problemów i w końcu poczuje się dobrze, tak jak normalny czterdziestolatek.
Nie skończył jeszcze swojego dzieła menedżerskiego, a już musiał się żegnać.
Bóg znajdzie dla niego dobre miejsce w niebie. GRACIAS POR TODO TITO

Ludzie go tak kochali, że każdy chce mu złorzyć kondolencje. Począwszy od Jose Mourinho zakończywszy na Suarezie. Nie ma czy lubię czy nie lubię. Został pożegnany już m.in na meczu Roma vs AC Milan. A w FC Barcelonie na jego cześć, na stadionie zrobiono czarną kokardkę. Każdy jest zgodny odszedł za wcześnie.
Pogrzeb odbędzie się w poniedziałek o 20.00 w katedrze przy stadionie Camp Nou  .

Tutaj pozwolę sobie zacytować, te najważniejsze kondolencje z piłkarskiego świata...
TO CZŁOWIEK, O KTORYM WARTO POROZMAWIAĆ

Rodzina Barcy:

Víctor Valdés: „Tito Vilanova, jeden z najlepszych trenerów podczas mojej kariery. Dziękuje za wszystko, co mi dałeś".

Andrés Iniesta: „Brak mi słów. Byłeś i wciąż będziesz przykładem. Jestem dumny, że uczestniczyłem w Twoim życiu. Nigdy cię nie zapomnę..."

Andreu Fontàs: „Nigdy cię nie zapomnimy. Spoczywaj w pokoju, Tito".

Toni Freixa: „Jestem bardzo smutny z powodu śmierci Tito Vilanovy. Na zawsze pozostanie w sercach kibiców Barcy. Spoczywaj w pokoju, Tito".

Josep Maria Bartomeu: „Tito Vilanova na zawsze pozostanie wzorem, zarówno jako człowiek jak i sportowiec, dla całej FC Barcelony. Dziękujemy za wszystko. Spoczywaj w pokoju, Tito".

Sergi Samper: „Spoczywaj w pokoju Tito. Zawsze będziesz jednym z nas.

Joan Laporta: „Moje najgłębsze kondolencje dla Monste, Carloty i Adrii. Dla całej rodziny i przyjaciół. Spoczywaj w pokoju, kochany Tito. Ściskam was wszystkich".

José Mari Bakero: „Spoczywaj w pokoju, Tito. Moja najszczersza miłość, szacunek i wsparcie dla rodziny".

Pedro Rodríguez: „Nigdy cię nie zapomnimy! Dziękuję za to, że byłeś częścią mojego życia i za to jaki wspaniały byłeś. Spoczywaj w pokoju, Tito".

Sergi Roberto: „Spoczywaj w pokoju, Tito. Dziękuję za wszystko co dla nas uczyłeś i za to, że do końca się nie poddałeś. Zawsze będziesz z nami. #WiecznyTito".

Jonathan dos Santos: „Ogromna strata. Najgłębsze kondolencje dla całej rodziny. Zawsze będziemy cię pamiętać. Spoczywaj w pokoju, Tito".

Martín Montoya: „Spoczywaj w pokoju, Tito. Dziękujemy za całą radość jaką dałeś kibicom Barcy i za twoją walkę do ostatniej chwili".

Leo Messi: „Tito to osoba o której ciężko zapomnieć. Zawsze będę go nosić w sercu i nigdy go nie zapomnę. Dla mnie zawsze wieczny, Tito".

Javier Mascherano: „Zawsze będziemy o Tobie pamiętać. Dziękuje za wszystko. Spoczywaj w pokoju, trenerze".

Rafa Marquez: „Bardzo smutna wiadomość o śmierci Tito. Piękne wspomnienia związane z nim pozostaną. Kondolencje dla całej rodziny".

Éric Abidal: „Dziękuję za wszystko, przez co razem przeszliśmy, zawsze będę o Tobie pamiętać Przyjacielu. Dzięki za walkę. Wyrazy wsparcia dla rodziny".

David Villa : „Moje kondolencje dla rodziny i przyjaciół Tito Vilanovy. Na zawsze pozostanie wzorem walki. Nigdy go nie zapomnimy. Spoczywaj w pokoju, Tito".

Carles Puyol: „Dziękuje za wszystko trenerze. Był przykładem na boisku i poza nim. Nigdy Cię nie zapomnimy".

Pau Gasol (LA Lakers): „Wielka strata dla wszystkich. Dzięki Tito Vilanova, zawsze będę pamiętać o Twoim duchu walki".

Thiago Alcântara: „Z całego serca pragnę przekazać moje kondolencje rodzinie Tito".

Christo Stoiczkow: Największy taktyk Barcy opuścił nas. Tito, spoczywaj w pokoju".

Rafinha: "Co za podstępna choroba. To niesprawiedliwe tak szybko odchodzić. Dziękuję za wszystko i spoczywaj w pokoju, Tito".

Juanjo Brau (trener fizyczny): "Powiedziałeś mi wiele rzeczy, które będę zawsze pamiętać. Zawsze będę wdzięczny. Całuję, Tito"

Marc Muniesa: "Dzięki za wszystko czego nas nauczyłeś, Tito! Wyrazy wsparcia dla jego rodziny!"

Piłkarski świat

Wojciech Szczęsny (Arsenal Londyn): „Spoczywaj w pokoju Tito Vilanova".

Álvaro Morata (Real Madryt): „Piłkarski świat dzisiaj płacze w związku ze śmiercią Tito Vilanovy. Wszyscy płaczemy, niezależnie od barw klubowych. Spoczywaj w pokoju".

Florentino Pérez (Real Madryt): „Chcę wyrazić szczerzy żal z powodu odejśćia Tito Vilanovy. W imieniu Realu Madryt, przesyłam najszczersze kondolencje oraz wsparcie dla jego rodziny, Barcelony, a w szczególności dla żony i dzieci. Dziś jest bardzo smutny dzień dla piłkarskich kibiców. Jego życie powinno zostać zapamiętane".

Santi Cazorla (Arsenal Londyn): „Moje najszczersze kondolencje dla rodziny Tito Vilanovy. Spoczywaj w pokoju!"

Gareth Bale (Real Madryt): „Spoczywaj w pokoju Tito. Moje myśli są z jego rodziną".

Zdjęcie: #RESPECT 

Adminka Kasia ;d 
 José Mourinho (Chelsea Londyn): „Odejście Tito Vilanovy to bardzo smutna wiadomość dla całego świata piłki, Barcelony i co najważniejsze dla jego rodziny, i przyjaciół. W imieniu Chelsea przesyłam najgłębsze kondolencje w tym bardzo trudnym momencie".

Fernando Alonso (kierowca F1): „To bardzo smutny dzień. Spoczywaj w pokoju Tito. Cholerna choroba".

Xabi Alonso (Real Madryt): „Spoczywaj w pokoju Tito".

Koke (Atlético Madryt): „Uściski dla rodziny i przyjaciół Tito Vilanovy. Dzisiaj jest bardzo smutny dzień dla wszystkich. Spoczywaj w pokoju"

David De Gea (Manchester United): „Bardzo smutna wiadomość, Tito odszedł, ale jego siła i walka będzie przykładem dla każdego z nas. Spoczywaj w pokoju. Uściski dla całej rodziny Tito".

Sergio Ramos (Real Madryt): „Dużo wsparcia dla rodziny Tito i jego przyjaciół. Był to przykład wielkiej siły i woli walki dla każdego".

Aaron Ramsey (Arsenal): „Straszna wiadomość... Spoczywaj w pokoju, Tito".

Lukas Podolski (Arsenal): „Spoczywaj w pokoju Tito Vilanovo. Świat futbolu stracił jednego z najlepszych trenerów..."

José Callejon (Napoli): „Spoczywaj w pokoju, Tito".

Unai Emery (Sevilla): „Moje kondolencje dla rodziny Tito. To wielka strata. Spoczywaj w pokoju".

Layvin Kurzawa (Monaco): „Spoczywaj w pokoju, Tito Vilanovo".

Inigo Martínez (Real Sociedad): „Wiadomość o śmierci Tito mnie przeraziła. Spoczywaj w pokoju".

Fernando Amorebieta (Athletic Bilbao): „Wysyłam wsparcie dla rodziny i przyjaciół Tito Vilanovy. Spoczywaj w pokoju".

Marcelo (Real Madryt): „Najszczersze kondolencje dla rodziny Tito Vilanovy. Był przykładem walki o życie!".

Samir Nasri (Manchester City): Spoczywaj w pokoju Tito, moje myśli są teraz z jego rodziną".

Michu (Swansea): „Doceń to gdzie jesteś i to, co masz, ponieważ nigdy nie wiesz kiedy przyjdzie twój moment. Spoczywaj w pokoju, Tito". „Cholerny rak!!!"

Jerome Boateng (Bayern Monachium): „Spoczywaj w pokoju, Tito Vilanovo. Moje myśli są wraz z twoją rodziną i przyjaciółmi".

David Zurtuza (Real Sociedad): „Smutna wiadomość. Spoczywaj w pokoju, Tito. Moje wsparcie dla twojej rodziny i przyjaciół".

Romelu Lukaku (Everton): „Spoczywaj w pokoju, Tito Vilanovo".

Pablo Zabaleta (Manchester City): „Spoczywaj w pokoju, Tito".

Jack Wilshere (Arsenal): „Spoczywaj w pokoju, Tito. To smutny dzień dla futbolu. Moje myśli są z jego rodziną".

Thibaut Courtois (Atlético Madryt): „Życzę wiele siły dla rodziny i przyjaciół Tito Vilanovy w tak trudnym dla nich momencie. Moje najszczersze kondolencje".

Iker Muniain (Athletic Bilbao): „Odszedł wielki wojownik, Tito Vilanova. Wysyłam wyrazy wsparcia dla jego rodziny i bliskich. Spoczywaj w pokoju".

Iker Casillas (Real Madryt): „Smutny dzień dla świata futbolu. Spoczywaj w pokoju, Tito Vilanovo, jesteś przykładem siły i odwagi dla nas wszystkich".

Mesut Özil (Arsenal): "Spoczywaj w pokoju, Tito".

Pepe Mel (West Bromwich Albion): „Żegnamy wielkiego profesjonalistę i dobrego przyjaciela. Spoczywaj w pokoju, przyjacielu!".

Roberto Soldado (Tottenham): „Moje najgłębsze kondolencje dla rodziny i przyjaciół Tito Vilanovy".

Hector Moreno (RCD Espanyol): „Moje najgłębsze kondolencje dla bliskich i przyjaciół wielkiego człowieka jakim był Tito Vilanova. Spoczywaj w pokoju, Tito".

Fabio Cannavaro (Napoli): „Spoczywaj w pokoju, Tito.".

Aaron Ramsey (Arsenal): „Straszliwa wiadomość... Spoczywaj w pokoju, Tito".

Lukas Podolski (Arsenal): „Spoczywaj w pokoju Tito Vilanovo. Świat futbolu stracił jednego z najlepszych trenerów..."

José Callejon (Napoli): „Spoczywaj w pokoju, Tito".

Neil Lennon (trener Celtiku): "Straszna wiadomość. Rywalizowaliśmy ze sobą w LM i Tito był zawsze taktowny i godny, zarówno gdy wygrywał lub przegrywał".

Liverpool: „Po smutnej wiadomości o odejściu Tito Vilanovy, wszystkie myśli Liverpoolu są z rodziną Tito, jego przyjaciółmi i Barceloną".

AS Roma: „Cała Roma przesyła najszczersze kondolencje rodzinie byłęgo trenera Barcelony, Tito Vilanovie".

Atlético Madryt: „Nasze kondolencje dla rodziny i przyjaciół Tito Vilanovy. Cała rodzina rojiblanca przesyła wyrazy wsparcia! Spoczywaj w pokoju".

Manchester City: „Przesyłamy szczere kondolencje całemu barcelonismo po smutnej informacji o odejściu Tito Vilanovy".

Sevilla: „Szczere kondolencje z powodu odejścia Tito".

Manchester United: „Manchester jest bardzo smutny z powodu informacji o śmierci Tito Vilanovy. Przesyłamy kondolencje jego rodzinie i naszym przyjaciołom z FC Barcelony".

Atheltic Bilbao: „Athletic przesyła kondolencje rodzinie zmarłemu dzisiaj Tito Vilanovie i całemu barcelonismo. Niech spoczywa w pokoju".

AC Milan: "AC Milan oraz wszyscy czerwono-czarni kibice są zasmuceni wiadomością o odejściu Tito Vilanovy. Myślami jesteśmy z rodziną i FC Barceloną"

Galatasaray: "Spoczywaj w pokoju, Tito Vilanova"


Zbigniew Boniek: Che tragedia! Morte Tito Vilanova ma perche? Co za tragedia! Zmarł Tito Vilanova. Dlaczego?




 Dosłownie przed śmiercią kupił żonie Montse Chaure wyjątkowy prezent, aby podziękować za cały trud, który włożyła dla niego. Jak widać, nie zdążył nawet jej podarować.

sobota, 19 kwietnia 2014

Co się dzieje z Messim? Co dalej z Blaugraną?

Kryzys jaki odczuwa Lionel dał już się zauważyć nie tylko na boisku. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Widać jak Messi nie radzi sobie w grze ofensywnej, traci piłki i niecelnie podaje.
Przez około 8 lat pisano Messi najlepszy, Messi znów górą, Pogromca wszystkich. Kiedyś musiało się to skończyć, a wyszło to w najważniejszy tydzień dla Barcy. No nie do końca wtedy, bo już od początku marca Messi krótko mówiąc zawodzi. Zaczęło się wszystko od przegranego meczu z Atletico. Wtedy dziennikarze nastawieni na NIE do Messiego mieli pole do popisu. Wrzucali na niego ile wlazło. On to odczuł, ale jak nic nie idzie to się nic nie zrobi, nawet jakby się stanęło na rzęsach. Argentyńczyk, który najbardziej zawsze starał się w ofensywie na strzelanie bramek, w końcu koło fortuny przestało działać.
Jak zauważyliście Barca ostatnio nie należy do najlepszych, a głównie obelgi dostaje Messi. To nie wszystko, Blaugrana bardzo rzadko oddaje strzały, woli przekombinować i znaleźć drogę na sam na sam z bramkarzem. Jak widać na końcowych wynikach nie udaję im się tego uczynić. Barcie po prostu brakuje napastnika!!! Tak... Od dłuższego czasu tą rolę pełni Messi, ale on nie ma w genach wpisane stać na szpicy i dokładać nogę. On tego po prostu nie lubi. Woli, się cofnąć podać raz, dwa, trzy raz i zmylić obrońców, tak jak to mu się często udaję. Gdy Leo stracił formę, formę straciła Barca i nie ma kto strzelać goli. Jakbyście dobrze przypatrzyli się ostatnich meczów, Dream Team nie gra na strzelenie gola tylko na podyktowanie "11". Mi się to w głowie nie mieści. Jak taka drużyna może tak grać, ale z drugiej strony nie  mają wyjścia. Bo co władze posprowadzali 5 skrzydłowych, żeby zagrywać w to pole karne, ale komu Messiemu, który ma 1,69 wzrostu, no chyba nie. Wystarczy zobaczyć na kadrę. Pedro, Alexis, Messi, Neymar, Alves, Alba. Ten przedostatni w meczu z Realem na pałę, grał w pole karne. Zagrał multum tych piłek, tylko adresatem miał być Messi czy Fabregas a wyszedł Iker Cassilas czy jakiś przykładowy stoper. Tak nie może być...
Ale wracając do najlepszego zawodnika Barcy i przez dłuższy czas świata - Messi jak ktoś nie wie trochę przytył. A to nie jest dobra dla niego wiadomość. Messi jakby w ostatnim czasie czuł się niedoceniany. Na boisku przebiega najmniej w drużynie( nie licząc bramkarza) nawet sędzia biega więcej od niego. Sprinty piłkarza najczęściej kończą się niepowodzeniem i stratą piłki. Nie raz już był krytykowany przez prasę w kwietniu i jeszcze trochę obelg dostanie, ale nie ma z igły robić widły. Po prostu należy zastanowić się co jest nie tak. Czy po prostu nie chce mu się latać za piłką, czy ma już tego dosyć wszystkiego. Ja nic tutaj nie spekuluję.
Mówi się również o odejściu tego utalentowanego gracza.
Już nie jedna drużyna zgodziła się w krótkim odstępie czasu na zdobycie tego małego, szybkiego gracza.
PSG zarządzane przez szejków arabskich chce pozyskać gracza i zapłacić 250 mln Euro.
Man City również jest skłonna do wydania takiej sumy pięniedzy.
Real ( ku mojemu zdziwieniu) również pytał się o Messiego, ale Argentyńczyk nie chce o nim słyszeć.
Dodam jeszcze, że najbardziej naciska PSG, które co tydzień dzwoni i pyta się co z kontraktem.
A kontrakt Messiego z Barca jest do 2018r.
Mam nadzieję, że to tylko plotki, ale żeby źle nie wpłynęły na samopoczucie Messiego w drużynie.
Bo jak się ostatnio dowiedziałem , nie za dobrze wiedzie mu się w szatni.

Co do kontraktu Messi, chce zostać w Barcie, ale klub musi spełnić jedno małe wymaganie - podwyżka.
To słowo kluczowe w tej kwestii. Czy barce stać na płacenie 25 mln Argentyńczykowi za sezon. Uważam, że to lekka przesada. No chyba, że Messi by poprawił swoją skuteczność, grał jak na niego przystało i nie strzelał 40% swoich bramek z rzutu karnego. Bo to nie o to chodzi.( z ostatniej chwili Messi prawdopodobnie zostanie)
Dwa dni temu odbyło się ważne spotkanie dla przyszłości klubu, w którym podjęto kluczowe decyzje. Obecny prezes Dumy Katalonii  Josep Maria Bartomeu ma w niedalekiej przyszłości spotkać się z Argentyńczykiem i dogadać się w tej kwestii: czy zostanie czy pójdzie w siną dal.

To nie wszystkie informację:
- Duma Katalonii chce jak najszybciej zapomnieć o incydencie z Fifą, i się z nimi dogadać.
- Transfery. Barca jak wszystko pójdzie zgodnie z planem ma zakupić około 7-8 nowych zawodników, w których czwórka będzie występować w podstawowej 11.
Klub może w najbliższym okienku transferowym wydać 100mln Euro . Ma to być wykorzystane na zakup dwóch bramkarzy ( Pinto nie chce przedłużyć kontraktu, a Valdes rzecz jasna odchodzi po zakończonym sezonie), dwóch stoperów, ( na miejsce Mashcerano, który również ma odejść) , prawego obrońcy(zamiast słabego Dani Alvesa) , ofensywnego pomocnika oraz dobrego napastnika, którego brakuje w drużynie.
-  Również Barca ma zmienić trenera. Według Marca Martino to nie wypał i trzeba poszukać nowego... Ja na stanowisku menedżera widziałbym obecnego trenera Athelic Bilbao, który z bardzo przeciętnej drużyny zrobił 11 marzeń, która zagraża czasami takim drużynom jak Real Madryt czy podopiecznym Simaone.
- Zarząd ma zrobić dobrą rewolucję w drużynie pozbywając się tzw. słabeuszy.  Odejdą na pewno Ibrahim Affelay, który nie może znaleźć porozumienia i nieustannie "grzeje ławę", Do Santos - tak samo jak jego kolega obok oraz Cuenca. Władze mają zastanowić się nad odejściem Alexisa, który ostatnio wpadł w konflikt z trenerem. Chodziło o występ w finale Pucharu Króla. Martino obiecał, że Chilijczyk  wystąpi w podstawowym składzie, jednak w ostatniej chwili zrezygnował z niego i postawił na Fabregasa. Sanchez trochę się zdenerwował. Pedro również ma opuścić Camp Nou. Powodem jest słaba dyspozycja Hiszpana ( brak formy ciągły). Dani Alves to następna postać do sprzedania. Przez swoje głupie gafy i błędy jakie w meczu z Realem popełnił co raz częściej mówi się o jego odejście. Uważam, że to dobry krok do przodu.
Ales jest już stary i gra po prostu słabo. Tello i Mascherano również mają odejść, ale to nie jest jeszcze przesądzone.

 Zdjęcie skopiowane ze stronki na fecebooku. Czy też w dołku, czy na szcycie ja za Barce oddam życie...
Jestem ciekawy co to będzie z Barcą w przyszłym sezonie. Czy wyjdą z psychicznego dołka i zaczną wygrywać...

Ciekawostka na dzisiaj:
Wiecie kto to Rivaldo. Jak nie, to szkoda, ale każdy porządny kibic barcy ( nie sezonowiec) powinien wiedzieć. On dzisiaj obchodzi urodziny. EJ BARAN, sto lat....


piątek, 18 kwietnia 2014

Herosi nie z tej ziemi, legendarni piłkarze, o których warto rozmawiać - cykl poświęcony najwybitniejszym zawodnikom futbolu

Być sławnym to nie sztuka, być zapamiętanym to nie lada wyzwanie.
Post poświęcony legendom futbolu. Wiem, że już rozpocząłem dwa cykle, związane ze skokami narciarskimi. I zdaję sobie sprawę, że dawno nic o skoczkach i skoczniach nie pisałem, ale sezon się skończył... Notki w tym stylu, będą, ale dopiero na przełomie listopada/ grudnia.
Tutaj będzie o takich osobach jak Ronaldo, Zidane czy Maradona. Wszystkich po kolei omówię,  ale nie od razu. Na tym poście skupię się na kimś innym, który każdy fan piłki powinien kojarzyć z Portugalią - Luis Figo. Notki w tym stylu będę zamieszczał co około miesiąc.
Zmarnowany piłkarz, któremu tylko jedno było w głowie. Wyjść na boiska, strzelić gola i wygrać.
W swojej długiej i bardzo urozmaiconej karierze piłkarskiej  zabrakło mu jednego najważniejszego trofeum - zdobycie Mistrzostw Świata. Dlatego też, nie bez powodu dostał taki przydomek ( zmarnowany piłkarz)
Figo był bardzo pracowitym zawodnikiem. Nie uznawał lenistwa, a ci co to robili się po prostu nie zadawał. Aby być najlepszym trzeba długo trenować. Jemu się to udało.
Swoją piłkarską karierę rozpoczął  w Sportingu Lizbona. Tam uznaje się jego pierwsze stygnięcie z piłką i nauką profesjonalnej gry w piłkę. W drużynie ze stolicy Portugalii zdobył 20 bramek, a na boisku pojawiał się 169 razy.
Gdy o Luisie dowiedział się cały świat, w Serie A chciała go co druga drużyna. Ostatecznie miał wybrać pomiędzy dwoma. Juventus Turyn lub Parna. Portugalczyk był wtedy w niekomfortowej sytuacji i poszedł na kompromis. Podpisał kontrakt z dwoma klubami. Oczywiście tak łatwo przez wszystkich to nie przeszło. Dostał karę od FIFA, która zabraniała mu występować we włoskiej lidze na parę lat.

BARCA - nowe życie...
Figo, tak szybko się nie zniechęcił do gry w piłkę nożną. Przeciwnie starał się, aby pokazać się z jak najlepszej strony. I mu się udało. Szybko został zauważony przez władzę jednego z najlepszych wtedy klubów - FC Barcelona chciała pozyskać tego młodego jeszcze zawodnika Sportingu. Szybko portugalski klub sprzedał Figo i został okrzyknięty nowym panem w Barcelonie. Zdobył przyjaźń u kolegów z drużyny i szybko dostał opaskę kapitana.  Wtedy jego kariera dopiero zaczęła się rozkręcać.  W Barcelonie został na długo. Nosił bordowo - granatową koszulkę przez 5 sezonów. Od 1995 - 2000r. błyszczał formą, a koszulki z napisem Figo w sklepach rozchodziły się jak świeże bułeczki. Jednak Luis dobrze przez kibiców nigdy nie będzie zapamiętany. ZDRAJCA - tak można go nazwać. W 2005r. przeniósł się do największego wroga Blaugrany - Realu Madryt.

W Madrycie, nie musiał długo czekać na popularność. Kibice Królewskich bardzo cieszyli się z transferu właśnie jego. To dzięki niemu zdobyli Puchar Ligi Mistrzów i niejednokrotnie wygrywali cenne spotkania.
Okres, w Realu był jego najlepszym w  karierze. Zdobył ponad 50 bramek w 241 meczach. Również jako zawodnik Królewskich zdobył swoją jedyną i niepowtarzalną nagrodę - Złotą Piłkę - przyznawaną dla najlepszego zawodnika roku.

W 2005r. opuścił Półwysep Iberyjski i udał się na Apeniński. Tam we Włoszech, w mieście Mediolan dostał nowy kontrakt z Interem. Również tam dla drużyny zrobił wiele dobrego. Reprezentował barwy Interu przez 4 laty( do 2009r.) zdobywając tym samym dla nich 10 bramek w 130 meczach. Nie tak dobrze jak w Realu czy Barcie. Razem z Mediolanem zdobył m.in czterokrotnie Mistrzostwo Włoch, Puchar Włoch oraz trzykrotnie Super Puchar Włoch. Dla Figo było to naprawdę wielkie osiagniecie, ponieważ przed przyjściem Inter był jednym ze słabszych drużyn w Serie A. Wystarczyło na San Siro zaprosić Figo, a już się wszystko zmieniło.

W Reprezentacji Portugalii grał na wysokich obrotach. Nie zdobył cennego Pucharu Mistrzostw Świata, ale za to poprowadził Portugalię do finału Mistrzostw Europy, w którym niestety przegrali. Dla swojego kraju w ponad 125 meczach zdobył 32 bramki.
Jako młodzieniaszek dla kraju z Półwyspu Iberyjskiego zdobył dwa trofea. Mistrzostwo Świata U - 20 w 1991 oraz Mistrzostwo Europy w 1989 U -16.

Po zakończeniu kariery Figo został jednym z dyrektorów swojej byłej drużyny Interu Mediolan, Oprócz pracy za biurkiem, Figo bardzo lubi pomagać innym. Jest Ambasadorem Dobrej Woli UNICEF oraz założycielem własnej fundacji o nazwie "Luis Figo" .

Prywatnie Portugalczyk ma żonę modelkę oraz troję córeczek. W wolnym czasie bierze udział w sesjach zdjęciowych ze swoją żoną. Lubi również grę w golfa. Jest przeciwny piciu alkoholu i brania narkotyków. Mówi, że nigdy nie miał z tym do czynienia. Jest fanem dobrych filmów oraz oglądania ciekawych spektakli w teatrze.
Jak jest możliwość, udziela się dla innych i gra charytatywnie w meczu piłki nożnej. Mówi, że sprawia mu to przyjemność i jak gdyby nie wiek dalej trenowałby futbol.
Jego najskrytszym marzeniem jest otworzenie własnego hotelu. Jak ktoś jest bardziej zainteresowany. Zostały wydane na jego temat trzy ciekawe książki...







Luis Figo

Data i miejsce urodzenia: 04.11.1972, Almada
Narodowość: Portugalia
Pozycja na boisku: Pomocnik
Największe osiągnięcia:
  • Wicemistrz Europy - 2004 r.(Portugalia)
  • Półfinalista MŚ w 2006 r.(Niemcy)
  • Zdobywca Pucharu Europy(Real Madryt) - 2002
  • Zdobywca Pucharu Zdobywców Pucharu(FC Barcelona) - 1997
  • 2-krotny zdobywca Superpucharu Europy- 1997(FC Barcelona), 2002(Real Madryt)
  • Zdobywca Pucharu Interkontynentalnego(Real Madryt) - 2002
  • 4-krotny Mistrz Hiszpanii - 1998, 1999(FC Barcelona), 2001, 2003(Real Madryt)
  • 2-krotny zdobywca Pucharu Króla(FC Barcelona) - 1997, 1998
  • 3-krotny zdobywca Superpucharu Hiszpanii - 1996(FC Barcelona), 2001, 2003(Real Madryt)
  • 4-krotny Mistrz Włoch(Inter Mediolan) - 2006, 2007, 2008, 2009
  • Zdobywca Pucharu Włoch(Inter Mediolan) - 2006
  • 3-krotny zdobywca Superpucharu Włoch(Inter Mediolan) - 2005, 2006, 2007
  • Mistrz Świata U-20 - 1991
  • Mistrz Europy U-17 - 1989
  • Zdobywca Złotej Piłki France Football - 2000 r.
  • Najlepszy Piłkarz Świata FIFA - 2001 r.
  • Najlepszy Piłkarz Świata według World Soccer - 2000 r.
  • Najlepsza jedenastka MŚ w 2006 r.
  • Najlepszy Zagraniczny Piłkarz ligi hiszpańskiej - 1999, 2000, 2001
  • Portugalski Piłkarz Roku - 1995, 1996, 1997, 1998, 1999, 2000
  • Zdobywca 32 goli w 127 meczach dla reprezentacji Portugalii
Osiągnięcia : legendyfutbolu.com

Tydzień, który odebrał Barcie trofea...

Tekst, który ma zamiar przekazać historię klubu was za bardzo nie kręci, dlatego chciałbym tutaj napisać co nie co o tym co dzieje się z piłkarzami Barcelony. Czy można w ogóle stracić wszystko w zaledwie jeden tydzień. Sezon trwa prawie 10 miesięcy, a nie siedem dni, ale uwierzcie na wysokim poziomie wszystko jest możliwe...
W tym poście chciałbym pokazać moim zdaniem błędy Blaugrany oraz dlaczego tak słabą grają...

Ten tydzień w wykonaniu Barcelony nie zachwycił. Ba, katalońskie gazety piszą, że Barca przechodzi kryzys. W sumie jest tu co nie co prawdy, ale to nie wszystko. Najwięcej krytyki natomiast dostaje ten, któremu 5 lat temu nikt by nie podskoczył. A jednak, kontuzje po części przyczyniają się do słabej gry na boisku. Leo Messi przez dobre 10 lat nie schodził z pozycji numer 1. Dziś, należy powiedzieć, że predyspozycja tego utalentowanego Argentyńczyka jest beznadziejna, ale o tym nie tutaj ( prawdopodobnie na piszę o tym w kolejnym poście).
Barca od 2012r., gdy Guardiola odszedł ze stanowiska trenera nie zdobywa kluczowych trofeów. Fakt, że były tam Super Puchar czy wygranie La Liga. Ale to nie o to chodzi. Piłkarze przyzwyczaili kibiców do spektakularnego wygrywania wszystkiego co się da. Za czasów Pepa zdobyli 14 na 19 pucharów.
Gdy klub objął Tito, nic nie pokazywało na to, że z Dumą Katalonii dzieje się coś złego. Vilanowa to bardzo dobry trener i nie bez powodów objął funkcję śledzenia meczy z ławki. Ale jak wiadomo od roku już nie jest trenerem Barcy przez swoje choroby, które nie pozwalają mu na normalne funkcjonowanie. Od tego sezonu został wybrany inny szkoleniowiec -  Martino, pseudonim "TATA". Mówi się, że to przez niego Barca straciła swój charakter. Ja jestem innego zdania...

Co z tego, że w składzie mamy najlepszych zawodników. To nic nie daje... Może kolegom znudziło się zdobywanie wszystkiego co popadnie, może trzeba odpocząć i zastanowić się nad sobą.
Od dłuższego czasu w Dream Teamie, zapoczątkowanym przez Cruyffa pierwsza jedenastka nie ulega żadnych zmian. Ciągle w składzie widzimy te same nazwiska, twarze... Xavi, Iniesta, Messi, Fabregas...
Myślę, że czas najwyższe to zmienić. Skład Blaugrany jakby to powiedzieć się starzeje. Nie przychodzą nowi zawodnicy, a jak przyjdą to grzeją ławę lub wchodzą na ostatnie 5 minut. No może nie Neymar, ale to inna bajka. Dąże do tego, że tak naprawdę oprócz Xaviego, Iniesty Barca nie ma super zmienników. Oni już mają swoje lata, oni już zrobili co do nich należy. Powinni przekazać pałeczkę innym, tylko pytanie komu.
Już oboje mają powyżej 30 lat, a grać im się chce. Oni nieustannie grają swoją ulubioną "tiki - taka", ale czy zawsze przenosi się to na wynik końcowy.
Taka jedna z wielu statystyk. Ostatnie 7 goli, 4 trafione z rzutów karnych, chyba 2 ze stałych fragmentów gry. Kwiecień w wykonaniu podopiecznych Martino jest bardzo przeciętny. Jak Messi stracił swoją formę, nie ma nikogo kto mógłby strzelać bramki. No kto? Alexis, który ciągle się kiwa, czy Fabregas, który teoretycznie jest w Barcelonie napastnikiem, ale sam nie za dobrze się na tej pozycji czuje. Kto ma zastąpić Messiego jak mu nie wychodzi... Neymar, nie jest od strzelania goli na takim wysokim poziomie. Tu potrzeba osoby, która stanie na ataku i będzie strzelać bramki. Barca ma chyba z 5 skrzydłowych i co z tego, jak nie ma komu podawać w pole karne...
To raz.
Po drugie obrona to dno muliste i bąbelki. Nie mogę znaleźć chociaż jednego obrońcy , którego można nazwać bardzo dobrym obrońcom( oprócz Pique) . Masherano? - to defensywny pomocnik, który został zmuszony do gry jako stoper. Puyol - już ma swój wiek, Bartra? , którego Bale kiwa, bez trudności.
Jak można było dopuścić żeby zabrakło czołowych obrońców w takiej drużynie.
OBRONA to przecież podstawa, bez niej nic się nie osiągnie.
Sami widzicie jak to wszystko kuleje, gdy kontuzji doznał Gerrard.
Jeszcze bramkarz, który no nie oszukujmy się, nie jest godny naśladowania.
Przede wszystkim błędy w podaniach. Tak jak grał nogami Valdes, Pinto może pomarzyć. Mało by brakowało, a przez głupie zagrania, musiałby wyciągać nie raz piłkę z siatki.
Gra rękoma również pozostawia wiele do życzenia jak m.in puszczona bramka w ostatnim meczu z Realem, gdzie strzelał Angel Di Maria. To nie był mocny strzał i przy trochę szybszym zareagowaniu, bez problemu można byłoby obronić,  a tak kto już Barca musiała odrabiać straty, czego bardzo nie lubi.

Barca przez tydzień wszystko straciła.
W środę, w meczu z Atletico, odpadła z LM. Przez słabiutką obronę i proste błędy na swojej połowie.
W sobotę, z Granadą, drużyną broniącą się przed strefą spadkową 1:0. Barca nie mogła znaleźć sposobu, aby przedrzeć się przez zwykły mur obronny i podawała sobie piłki od nogi do nogi. Efekt porażka i małe szanse na wygranie La Liga. Przypomnę, że Real i Atletico wykorzystało potyczkę Dumy Katalonii i wygrało swoje spotkania. Królewscy mają 1 punkt przewagi, a podopieczni Simaone 4.
W ostatnią w środę, w finale Copa Dela Rey Barca nie wykorzystała swoich dogodnych sytuacji oraz nieobecności najskuteczniejszego zawodnika przeciwników i przegrała z Realem Madryt 2:1.
A przecież, Katalończycy mieli szanse na zdobycie tego trofeum. Raz Neymar był sam na sam i trafił w słupek, drugi raz nie zdążył wyciągnąć nogi.
Jedna połówka ( Real) się cieszy, druga płacze.  bo przecież jest ich to pierwszy i ostatni wygrany mecz w El Classico w tym sezonie.

To nie wszystkie zmartwienia dla fanów klubu z Barcelony. Wszystko na to wskazuje, że do końca sezonu nie wybiegną na boisko dwójka kluczowych zawodników. ALBA I NEYMAR. Oboje doznali kontuzji w meczu z Realem. Alba - kontuzja mięśnia dwugłowego wyeliminowała go z gry w drugiej połowie ( zastąpił go Adriano).
Neymar pod koniec meczu również nabawił się czegoś ( nie wiem do końca jakiego rodzaju kontuzji) i nie wystąpi już w barwach Barcy do końca sezonu. Myślę, że ich występ na Mundialu nie jest zagrożony.

Jestem ciekawy na kogo, teraz postawi Martino, czy Pedro czy Alexis, bo na obronie chyba będzie Adriano.
Dla "TATY" ten sezon kompletnie nie wygląda tak jak sobie to zaplanował. Ma on z końcem sezonu opuścić Camp Nou. Chodzą plotki, że jego miejsce ma zastąpić Kloop. Ale czy to byłoby dobre zagranie?
Czy Jurgen wie jak temu zaradzić. On również nie jest za dobrze nastawiony do kupowania nowych zawodników, a tym bardziej nie lubi słynnej tiki - taki.
Los pokaże, ale uważam, że on tu za bardzo by się nie sprawdził.

Jak wiadomo przez dwa okienka transferowe, Blaugrana nie może kupować zawodników. Przyczyna? Zakup niepełnoletnich piłkarzy z innych kontynentów. Fifa wyraźnie przestrzega zasad i ukarała Barca jeszcze wysoką grzywną. To na pewno jeszcze bardziej upokorzyło Dumę Katalonii.

Mówi się, ze Messi ma odejść z Barcy... ale nie będę zapeszał. O tym w następnym poście...

Wiem, że może trochę za mocno się wypowiedziałem na temat Dream Teamu siedząc prze komputerze i pisząc tą notkę. Ale jestem kibicem Barcy od dobrych lat i jeszcze bardzo długą nim będę. Blaugranie przydałaby się rewolucja, tylko kto ją zapoczątkuje? 
O tym powinniśmy się przekonać na przełomie maja/ czerwca...




Z tej strony na tyle.
Komentarze wskazane...

BARCA DO BOJU , WIERZĘ ŻE SIĘ PODNIESIECIE... i nie jednego zaskoczycie
Jeszcze pokażecie na co was stać, ja to wiem, a wy się o tym przekonacie...
Zdjęcie: Bo kibicem się jest, a nie bywa ;)
// Andrés ;3Zdjęcie: Dzień dobry :)
// Andrés ;3
 
Zdjęcie: Aleexis! <3
|| Ney ;3


środa, 16 kwietnia 2014

Podsumowanie 1/4 LM. Barca nie w swoim stylu, PSG przegrało o włos.

Tydzień temu  rozlosowano pary 1/2 LM, ale nie o tym będzie na tym opóźnionym poście. Tutaj chciałbym się jednak skupić na tym co klubom nie wypaliło i czy tak naprawdę mieli chociaż procent szans na przejście dalej. Najwięcej emocji chyba było w meczu...., nie no naprawdę w każdym spotkaniu losy ważyły się do ostatniej minuty. Może oprócz Bayernu vs Man UTD, ale i tam było sporo niespodzianek.
Zaczynamy...




1. Real Madryt vs Borussia Dortmund
Każdy, bez wyjątków chciał trafić w 1/4 LM na zespół Kloppa. Jak się później okazało przeprawa z nimi nie była wcale z górki, a bardziej pod górkę. Borussia pokazała, że nie są potrzebne gwiazdy, lecz zgranie i wykorzystywanie okazji. Z tym drugim nie do końca im wyszło, w drugim meczu.
Real natomiast myślał o czymś innym. Dla nich przed meczem nie było chyba istotne czy przejdą dalej, bo myśleli, że mają to z głowy, lecz na kogo mogą trafić w półfinale.  Tutaj byli w błędzie. Oprócz faktu, że na rewanżowy mecz nie wybiegł Ronaldo, to na boisku grali beznadziejnie. Dawno nie widziałem, Królewskich w takim stanie. Di Maria nie zachwycał, nie potrafił dobrze dograć piłki. Benzema gubił się w polu karnym.
Czy bez Cristiano Real to nie to samo? Teoria jak na razie się sprawdza.
W drugim meczu od samego początku to gospodarze przycisnęli, a goście zmarnowali 100% okazję na zapewnienie sobie awansu. Wystarczyło aby Real wykorzystał 11. Normalnie piłkę postawiłby Ronaldo, ale z faktu, że siedział na ławce trener postawił na Angela Di Marie. I tu zrobił kolosalny błąd. Argentyńczyk nie zdołała pokonać Weidenfellera, a Cristiano nie mógł patrzeć jak skaleczył ten strzał. Od tej pory wszystko gościom zaczęło się sypać. Jest takie powiedzenie niewykorzystane sytuacje się mszczą, i właśnie tak to się stało. Pamiętamy, przecież z tamtego roku starcie obydwu drużyn, gdzie 4 razy na listę strzelców wpisywał się nasz Robert Lewandowski. Natomiast w tym mecz trener dał mu inną robotę. Miał przytrzymywać piłki je zagrywać, a  nie kończyć. Specem do strzelania okazał się Reus. Pokonał dwa razy Ikera, gdzie raz dobił po strzale w słupek Roberta.
Ancelotti modlił się do końca meczu, aby Borussia nie trafiła  żadnego już gola, wyrzuł chyba z trzy gumy i  pomogło. Uważam, że Borussia mogła trafić nie dwa,  a nawet cztery raz. Najwięcej sytuacji do strzelenia na 3:0 miał Mychitarian. Raz dostał perfekcyjne podanie na sam na sam, minął bramkarza iiii trafił w słupek na pustą bramkę. Zmarnował chyba wszystkie szanse dane mu przez kolegów.
Zakończyło się na 2:0 i to Real powalczy o 10 triumf w LM.

2. Bayern Monachium vs Manchester United
Bayern był tu wielkim faworytem, ale Czerwonym Diabłom lepiej idzie w LM niż w Premier League. Nie wiem czy maczał w tym palce Moyes, ale ich gra na najlepszych stadionach naprawdę jest niezła. Pierwszy mecz zakończył się bez wyłonienia zwycięscy. Alianz Arena - to właśnie tam wszystko się rozstrzygnęło.
Man UTD nie przyjechał do Niemiec ze swoim najlepszym napastnikiem Robinem Van Persie, który ciągle walczy z kontuzją.  Pierwsi na prowadzenie wyszli goście( dla wielu duże zaskoczenie). Bayern szybko się podniósł i odpowiedział na gol trzema szybkimi trafieniami. Manchester tym samym pożegnał się z LM, na dobre. Na dobre... bo za rok prawdopodobnie nie wystąpią. Mogą się tylko pocieszyć Ligą Europejską.
Ale kibice tak wrogo nastawieni do szkockiego trenera mówią, że ten mecz im się podobał. Nawet zacytuję im słowa" Pękam z Dumy, kredyt zaufania dla Moyesa.
Wiadomo, że Bawarczycy są obecnie jedna z najlepszych drużyn świata, a nawet najlepszą. Dlatego Man po części wiedział, że odpaść kiedyś trzeba. Uważam, że i tak pokazali super futbol. Pierwszy mecz w ich wykonaniu był bardzo dobry. Szkoda, że druga połowa rewanżu już trochę zawiodła. Może przemęczenie...
Bayern po golach Mandżukicia. Muellera i Robbena może cieszyć się z awansu do półfinału.


3. Barcelona  vs Atletico.
Dwie drużyny hiszpańskie, które grają na wysokich obrotach. Tam każde podanie, strata piłki czy głupi błąd obrońcy może zaważyć o wyniku. Rewanż, w Madrycie to nie było łatwe zadanie dla podopiecznych Martino. Przecież w grę wchodziło tylko zwycięstwo lub remis minimum 2 do 2. A jak wiadomo, Barca nigdy nie gra na remis, oni zawsze chcą wygrać.
Świetny trener Simeone, który ma odejść po zakończonym sezonie znalazł patent na grę Dumy Katalonii. Ich obrona była jak mur, przez który nie dało się przejść. Grali bardzo szybko, a każdy błąd Blaugrany skutkował szybkim wyjściem do ataku. Argentyńczyk zablokował również drogę dla Messiego, który rozegrał jeden ze słabszych meczy w swojej karierze. TO o czymś świadczy...
Pierwszy kwadrans dla kibica FCB to była żenada. Tam mogło być spokojnie 4 do 0. Dwie poprzeczki i słupek ratował gości. W 5' minucie już Atletico wyszło na prowadzenie i tego prowadzenia nie oddała. Koke po pięknym podaniu wpakował piłkę do siatki z dwóch metr pod poprzeczkę.
Goście mieli swoje sytuacje, nawet 90%, ale gdy Messi nie może trafić z bliska no to o czym my mówimy. Wiem, że nie ma tu co krytykować Argentyńczyka bo on jeszcze  pokaże na co go stać, ale to dla Dream Teamu był najważniejszy mecz, mecz o wszystko...
W drugiej połowie Atletico nie wykorzystało sytuacji sam na sam, a Nemar nie strzelił ze "szczupaka"
Barca żegna się LM.

4. Chelsea Londyn vs PSG
Anglia vs Francja. Po prostu wojna stuletnia, gdzie górą okazali się ci lepsi.
Paryski klub przyleciał do Londynu z przewagą nad pierwszym spotkaniem gdzie wygrał 3:1. Tutaj mieli tylko dopełnić zwycięstwa i przejść dalej. Na drodze do chwały stanął Mourinho, który świetnie ustawił swoja najlepszą "11" i pokazał kto tu rządzi. Gospodarze musieli trafić do siatki dwa razy i tak właśnie zrobili gola na wagę złota w 87 minucie strzelił Ba i zapewnił The Blues przejście dalej.
Szkoda, trochę Paryżan bo z jednej strony byli faworytami, tylko nie mogli już tego utrzymać.
Chelsea, jako jedyna drużyna angielska wchodzi do elity najlepszej czwórki.

Przepraszam, za długą nieobecność na blogu, ale miałem ręce pełne roboty. Dzisiaj zaczyna się przerwa świąteczną i na pewno codziennie będę zamieszczał ciekawe posty... Myślę, że się zrehabilituję...

czwartek, 3 kwietnia 2014

Osiem drużyn, cztery stadiony i miliardy kibiców czyli co tak naprawdę działo się w Lidze Mistrzów....

We wtorek i w środę na największych stadionach świata rozegrano cztery ćwierćfinałowe  mecze. Czy poznaliśmy już zwycięzców? Kto tak na  prawdę zawojował na murawie? Czy Bayern obroni tytuł mistrza? A może Real pokaże rogi i wygra tą prestiżową ligę? Jedne jestem pewien. Emocje były, są i będą, a tym co się z tym nie zgadzają współczuję...
Ta notka będzie, w skrócie o właśnie czterech meczach. A na koniec wybiorę najlepszą 11 tej rundy. Myślę, że się nie pomylę.


1. Manchester United vs Bayern Monachium.
Chyba nigdy po między tymi dwoma drużynami, Bayern był tak wielkim faworytem. W porównaniu to jak grają obecnie Bawarczycy to Czerwone Diabły nie sięgają im do pięt. Ale ten mecz, pokazał, że nie zawsze faworyci są górą. Czasem kończy się to dobre i trzeba pogodzić się ze słabszą dyspozycją. Takie odczucia mieli po meczu zawodnicy Pepa Guardiola. Na początku remis 3:3 z Hoffenheim teraz powtórka z rozgrywki, lecz w innej odsłonie...
Skazany Manchester United na przewagę w posiadaniu piłki gości tak szybko się nie zniechęcił. To Czerwone Diabły mogły w całym meczy niejednokrotnie strzelić bramkę. Pudłował m.in Welbeck, który przestrzelił w sytuacji sam na sam. Na prowadzenie pierwsi wyszli gospodarze, w drugiej połowie świetnie w polu karnym niekryjącego Vidicia wypatrzył Rooney. Zagrał mu wprost na główkę i było 1:0.
Man Urd tak długo z prowadzenia nie mógł się na cieszyć. Po dziesięciu minutach było już 1:1.  Na listę strzelców wpisał się Bastian Schweinsteinger, a asystę zaliczył Mandżukić.
Ten mecz na prawdę mógł się zakończyć wynikiem minimum 5 bramkowym. Kibice po meczu nie mogli żałować na nudę podczas 90 minut.
W następnym meczu, Pep Guardiola będzie musiał wybrać nowych dwóch zawodników. Przed własną publicznością nie zagra Schweinsteinger oraz Martinez. Ten pierwszy w 90' nie potrzebnie dostał drugą żółtą kartkę i będzie niestety mógł mecz oglądać tylko z trybun. Drugi, Javi został ukarany trzecią żółtą kartką w tej edycji LM i również będzie pauzował.

Teoretycznie większe szanse na dojście do półfinału ma Bayern Monachium. Wystarczy im bezbramkowy remis. Ale czuję, że podopieczni Moyesa będą walczyć do ostatniej sekundy, a bramka padnie. Tylko pytanie? Dla kogo...
Rewanż - 9 kwietnia godz 20.45 ( canal + sport)

2. FC Barcelona vs Atletico Madryt.
Hiszpańskie kluby, hiszpańscy kibice i hiszpańscy zawodnicy, mecz o wielką stawkę czyli walka pomiędzy dwoma najlepszymi obecnie drużynami La Liga.
Mecz dla obu ekip nie rozpoczął się za dobrze. Nawet nie nacieszyli się grą, a już musieli opuścić boiska. Mowa o najlepszym strzelcu Atletico i najlepszym stoperze Blaugrany. To wielkie postacie, w dzisiejszym futbolu - Diego Costa i Gerrard Pique.
Diego drugi opuścił boiska. Po tym jak doznał lekkiego urazu podczas treningu na Camp Nou, jego występ stał pod wielkim znakiem zapytania. Simaone w końcu zadecydował, że wyjdzie na murawę od pierwszej minuty. Myślę, że to nie było dobre posunięcie. Po około 20 minutach, złapał się za udo i nie mógł chodzić. Zasygnalizował zmianę, a za jego miejsce wszedł Diego, który jak się później okazało przydał się drużynie...
Pique również ten mecz za szybko ukończył. Po walce w powietrzu właśnie z Diego Costą, upadł z około metra na plecy i nie mógł już się podnieść. Za jego miejsce wszedł niedoświadczony Bartra. Ukochany Shakiry będzie pauzował przez około cztery tygodnie. To fatalna wiadomość dla fanów FCB.
Wracając do spotkania.
Początek mocno przycisnęli goście. Barca się nie dała i odpierała ataki nieprzyjacieli.
Brazylijczyk , który zastąpił kontuzjowanego Costę popisał się świetnym uderzeniem z około 30 metrów.
Pinto rzucił się, ale piłki już nie zdołał obronić.
15 minut później, w 71' wyrównał Neymar po klepce z Iniestą.
Wynik oczywiście nie cieszy, gospodarzy, którzy na rewanż będą musieli być przygotowani na atak od pierwszego gwizdka arbitra.
Drugie spotkanie - w Madrycie o godz.20.45 w TVP1

3. Real Madryt vs Borussia.
Tutaj za bardzo nie chce się rozpisywać. Oglądałem tylko pierwszą połowę i wystarczyło, żeby zobaczyć w jakim stanie fizycznym i psychicznym jest Borussia. Grali bardzo przeciętnie. 3 minuta i już strata bramki potem było tylko gorzej. Zakończyło się na 3:0. A ostatnią bramkę przypieczętował Ronaldo, który wykorzystał fatalny błąd Piszczka. Łukasz w tym meczu był jedynym Polakiem gdyż Robert pauzuje za kartki, a Jakub od dłuższego czasu ma kontuzję. Błaszczyk wracaj, bez ciebie nie gramy....
Chodzą słuchy, że obrońca Torino zamierza przejść do drużyny Kloppa. Tym może szczęściarzem jest.... KAMIL GLIK.
Na listę strzelców oprócz Cristiana wpisał się Bale i Isco.
Takim wynikiem Borussia już chyba tylko może pomarzyć o awansie.













4. PSG vs Chelsea.
Nie mogę powiedzieć, że cały mecz obejrzałem i komentowałem na bieżąco- bo bym was okłamał. Przeczytałem kilka zdań o przebiegu meczu i powiem krótko. Paris ok, CHelsea to nie to samo.
To francuskiego klubu również mógłbym się przyczepił za grę, ale to nie o to chodzi. Bardziej was chyba interesuję co się dzieje z zawodnikami Mourinho. Już wyszli na prostą, wszystko było pod kontrolą. Zaplanowali sobie wygranie Premier League. A tu proszę... Żenada. Z taką grą mogą się pożegnać się z awansem i wygraniem ligi angielskiej. Nie boję się stwierdzić, że obrona gości wcale nie istniała. Terry popełniał błędy, po prostu każdy jakby nie wszedł dobrze w mecz.
Najbardziej trenera zabolał ostatni gol. W 90' zwycięstwo przypieczętował Pastore, który prostymi kiwkami i technicznym strzałem pokonał Cecha, który również zawiódł w tym spotkaniu.
Zakończyło się na 3:1. Honorową bramkę dla gości strzelił Hazard z karnego.
Dla gospodarzy strzelali, Lavezzi, David Luiz ( samobój) oraz Pastore.

Chyba to już koniec gry Mourinho w Lidze Mistrzów. Tu potrzebna jest składna gra i wykorzystywanie sytuacje. Nie wiem czy przez tydzień chłopcy dadzą radę przygotować się o mistrzowsku...

Na koniec dodam, że w 70 minucie kontuzji doznał Zlatan Ibrahimović, który cały mecz rozegrał przeciętnie.



                                                     Teraz to na co czekaliście...

Tutaj napisałem, moim zdaniem oczywiście najlepszą 11 tej rundy. Wiem, że można by do niektórych miejsc się posprzeczać ale już tam. Pierwsze koty za płoty jak to się mówi...
Zastanawiałem się nad Mirandą i Hummelsem najdłużej bo tak to to byłem przekonany.
Piszcie w komentarzach, co wy na to sądzicie. Czy słusznie wybrałem tą najlepszą drużynę. Czy wprowadzilibyście jakieś korekty.
Śmiało nie pobije, a jeszcze się ucieszę i odpiszę....

No to klawiatury ( chciałem napisać w dłoń...) przed siebie i zaczynamy... Liczę na was, że mnie nie zawiedziecie...
Jak ktoś ma pytanie dlaczego oo, a nie np. Mesii czy Lavezzi to odpowiem z czystą przyjemnością...

wtorek, 25 marca 2014

Gran derbi - to coś więcej niż gra.

Grand derbi tak określane jest starcie pomiędzy najlepszymi drużynami Realem Madryt, a FC Barceloną.
Spójrzmy prawdzie w oczy, z roku na rok mecz pomiędzy tymi drużynami jest dla największych kibiców po prostu dniem narodowym. Gdy zaczyna się sezon, a piłka nożna budzi się do życia. Dziennikarze i fani nie pytają się kto gra w pierwszej kolejce, dla nich jest tylko jedno się liczy - rywalizacja między Królewskimi, a Dumą Katalonii. Ludzie są tak podekscytowani tym wydarzeniem sportowym, że  bilety rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Nawet koszty, które płacą kibice gdy chcą dostać się na stadion nie odstraszają.
Oczywiście, zainteresowaniem meczem nie odczuwa się tylko w dwóch miastach.
Trzeba byłoby ze świecą szukać, kto następnego dnia ogląda powtórkę meczu, lub jeszcze bardziej nie znałby wyniku.
Dla niektórych El Classico to coś więcej niż gra, kibicowanie swojej ulubionej drużyny, obejrzenie meczu na wysokim poziomie i radość podczas tych dwóch godzin. Dla fanów najwyższego poziomu, jest to ważniejszy dzień niż np. rozpoczęcie igrzysk letnich, a nawet Mistrzostw Europy.
Ja osobiście nie wyobrażam sobie gdybym nie zobaczył tego meczu od początku do końca. Tego nie można przegapić. Ciekawy jest fakt, że nawet inne z La Liga oglądają to starcie i kibicują lepszym.
Łączna oglądalność tego widowiska przekracza kilkuset milionów widzów na całym świecie, co czyni Gran Derbi drugim najchętniej oglądanym meczem piłki nożnej po finale Ligi Mistrzów UEFA.

W niedzielę, 23 marca na stadion Santagio Bernabeu zebrało się miliony ludzi. Otóż o 21.00 odbyło się 227 starcie pomiędzy tymi utalentowanymi zespołami.
I na pewno ta data przejdzie do historii piłki nożnej. Moim zdaniem było to jedne z lepszych Grand Derbi w całym stuleciu.
PIERWSZA POŁOWA
Początek lepiej zaczęli gospodarze - Real. Chcieli jak najszybciej zdołać pokonać Valdesa, dla którego prawdopodobnie było ostatnie Derby Hiszpanii. Jak już dawno ogłaszał, bo zakończonym sezonie ma zamiar odejść z Blaugrany po kilku latach. Jego nowym klubem ma zostać Manchester City.
Już w czwartej minucie wiele się działo. Na początku nieczystym strzałem na bramkę popisał się Neymar, potem 98% sytuacji nie wykorzystał Francuz Benzema. W polu karnym dostał fenomenalne podanie od Di Maria, niestety podniósł piłkę za wysoko, a ona minęła bramkę Valdesa.
Siódma minuta to już popis autorstwa Messi - Iniesta. Ten pierwszy zauważył biegnącego na lewym skrzydle Hiszpana i dograł mu pod nogi futbolówkę. Iniesta przeszedł kilka metrów i huknął pod poprzeczkę. Lopez m tylko pogratulować, gdyż nic innego nie mógł w tej sytuacji zrobić.
Real tak szybko się nie poddał, a Benzema dał z siebie 100%.

5 minutowa ERA BENZEMY!!!
Chwilę po straconej bramce, Benzema znowu wyszedł na czystą pozycję, ale znowu spudłował.
Za tą sytuację pod polem karnym chciała zrewanżować się BARCA. W 18' świetne zagranie od Fabregasa dostał Lionel Messi. Na drodze do bramki stanął mu tylko Lopez. Zszedł na lewo i oddał strzał. Tylko, że niecelny.
Od 20 minuty zaczęła się tak jak już zapisana w nagłówku era Karima. Piłkę z lewego skrzydła dokładnie na główkę Francuza wrzucił Angel Di Maria. A on, swoim wzrostem pokonał w walce główkowej Mascherano i strzelił pod poprzeczkę. REAL wyrównał, ale to nie był ostatni cios.
W 26' znowu głównym reżyserem akcji stał się bardzo dobry w tym spotkaniu Angel. W podobnej akcji, co do wyrównującej na 1:1, odegrał do Benzemy. Mascherano chciał wybić futbolówkę od pola karnego, ale źle obliczył lot piłki. Napastnik "Królewskich" przyjął i uderzył z woleja. Valdes ani drgnął.
Kilka minut później mogło być już 3:1 dla Realu. Jednak zimną krew zachował Pique i wybił piłkę z linii bramkowej.

AKCJA MESSIEGO, aż palce lizać.
Pod koniec pierwszej połowy najlepszy z Dumy Katalonii, pokazał, jak to trzeba zrobić.
Przez chwilę w polu karnym zapadł harmider i przypadkowo piłka znalazła się przy Messim. On jak to on, przyjął, kiwnął i strzelił. Naprawdę ta akcja wyglądała bosko.

DRUGA POŁOWA
W drugiej części spotkania było jeszcze więcej emocji i niedowierzań, a przede wszystkim błędów sędziów. A to większości głównego czy bocznego.
W 53' doszło już do pierwszej kontrowersyjnej sytuacji. Benzema dostał piłkę w pole karne i strzelił, na szczęście niecelnie. Dlaczego na szczęście? Już wyjaśniam. Otóż, wszystko pięknie, ładnie ale Karim był na spalonym.
NIEPOTRZEBNY KARNY!!!
Minutę później jeszcze bardziej zakotłowało się pod polem karnym, z nie lada głupiego powodu.
Cristiano Ronaldo, który w tym meczu był cieniem Di Maria czy Francuza, miał swoją sytuację.
Przed polem karnym zaczął swój kochany drybling. Minął Daniela Alvesa i się przewrócił. Jak powtórki pokazywały faul był, ale za polem karnym. Już drugi błąd sędziego.
Undiano Mallenco pokazał na 11 metr, a pewnie karny wykorzystał sam poszkodowany. Było to jego 11 trafienie przeciwko FC Barcelonie.

W 58' swój pierwszy strzał oddał Bale. Dobrze, że golkiper FCB stał na posterunku i obronił.
Minutę później świetnym strzałem za szesnastym metrem Iniesta chciał zmylić bramkarza. Futbolówka musnęła po nodze Walijczyka Bale i minęła bramkę. Brakowało naprawdę niewielu centymetrów.

CZERWIEŃ dla RAMOSA, nie do końca potrzebna.
Teraz kilka słów o trzeciej wpadce sędziego.
Neymar, który nie był jakiś efektowny wyszedł na czystą pozycję i dostał dobre podanie od Lionela. W polu karnym był już sam na sam. Już chciał strzelać, i został lekko potrącony przez Sergio Ramosa. Z powtórek wynika, że fakt był jakiś kontakt między Hiszpanem, a Brazylijczykiem, ale jedenastki sędzia nie powinien dyktować i tym bardziej wyciągać czerwony kartonik dla faulującego.
Pewnie karny wykorzystał Lionel Messi.

Od tej pory Real zmienił swoje nastawienie do meczu.
Ancelotti był zmuszony wymienić Benzeme na obrońcę - Varana.
Już do samego spotkania to Blaugrana przeważała i kontrolowała przebieg spotkania.
W 74' Dani Alves uderzył jak z armaty, a piłka trafiła w słupek co za niefart.
10 minut później w polu karnym został sfaulowany Anders Iniesta. Tym razem arbiter się nie pomylił i słusznie podyktował trzeci w tym spotkaniu rzut karny. Poszkodowany był przewracany przez Xabi Alonso oraz Carvalaja.
Messi ustawił piłkę, wziął krótki rozbieg i umieścił piłkę pod poprzeczką. Diego Lopez wyczuł róg, ale za późno się wyciągnął ( strzał i tak był bez szans do obrony ).

Z 227 meczów, lepsi nadal są Królewscy. Zwyciężyli o jedno spotkanie więcej. Barca ma 89 triumfów.
Najciekawiej zapowiada się walka w górnej części tabeli.
Prowadzi Atletico, które w niedzielę pokonało Real Betis 2:0. Tyle samo punktów ma Real. Trzecie miejsce zajmuję Barca, ze stratą jednego oczka.
Najgorzej z tych trzech drużyn wygląda Real Madryt, który nie wygrał ani razu z tymi klubami.

Chciałbym jeszcze podsumować grę zespołów. Czyli plusy i minusy GRAND DERBI
1. FC Barcelona
- plusy( oczywiście nie wszystkie)
*Pierwszą myślą, która nasunęła mi się to genialne podania. Na boisku zawodnicy bardzo dobrze się rozumieją. Najbardziej należy pochwalić Fabregasa i Messiego. To oni najczęściej w tym meczu byli autorami podań.
*Świetna gra z bramkarzem. Pique i Valdes bardzo dobrze się rozumieją. W razie zagrożenia podają do siebie, by zmęczyć rywali. W 95% im się to udaje, ale czasami popełniają karygodne błędy.
- minusy
* Bardzo słaba gra w obronie, gdy piłkę mają przeciwnicy. To nie jest ta defensywa co kiedyś. Mascherano został jakby zmuszony do grania jako obrońca. Dlatego Duma Katalonii popełnia błędy, które skutkują golami. Przekonaliśmy się o tym dwa razy.
* Nie wykorzystane sytuacje. Myślę sobie, że gdyby Messi i Neymar wykorzystali swoje wszystkie sytuacje byłoby po meczu. Najbardziej zdziwiłem się, jak zobaczyłem ,że Lionel nie trafił sam na sam. A to u niego się rzadko zdarza. No cóż, nawet najlepszym może się to zdarzyć

2. Real Madryt
- plusy
* Najlepszy plus to oczywiście kontry. Chyba gdy graja z Barceloną wykorzystują je najlepiej. Szybkie podania i już są w polu karnym przeciwnika. Mieć tą umiejętność to nie taka łatwa sprawa.
* Trio napastników - Ronaldo, Benzema, Bale. Na boisku grają jak bracia. Zamkną oczy i wiedzą gdzie podać. Podczas meczu rozumieją się bardzo dobrze. Świetną ofensywę ma Real... naprawdę
 - minusy
*Załamanie środka pola. W trakcie meczu, można było dostrzec, że środkowa część boiska była czasami pusta rzez Real. Gdy sprzedali Oezila , a Khedira doznał kontuzji sprawy się rypły. Fakt, że obecny Modrić to bardzo dobry rozgrywający, ale Ronaldo jak wspominał  brakuje mu takiego zawodnika jakim był Niemiec Oezil.
* Rzadkie strzały na bramkę z dystansu. Może to jest jakiś plus, ale uważam, że trzeba ryzykować. A cóż, może wleci do bramki.

Zawodnicy, którzy rozegrali najlepiej ten mecz...
1. FCB
- Gerard Pique. To na jego barkach spoczywała obrona Dumy Katalonii. Mało razy popełniał błędy, a to w podaniach czy obronie. Popisał się świetną obronę na linii bramkowej.
- Anders Iniesta - długo trzeba było czekać, na przełamanie tego super zawodnika. Zabłysnął przy pięknym strzale w siódmej minucie. To również on rozgrywał i rozprowadzał futbolówkę po murawie.
- Lionel Messi - tu za dużo nie będę wymieniać. Ten mecz w jego wykonaniu naprawdę mógł się pododać. Najbardziej spodobała mi się ta sytuacja, gdy strzelił na 2:2 i jako jedyny pokazał, że chce walczyć, zabierając piłkę z siatki. Inni dyskutowali...

2. RM
- Angel Di Maria-  Według mnie najlepszy zawodnik w tym meczu u gospodarzy. Jego dokładne podania i sposób prowadzenia futbolówki to coś niesamowitego. Zaliczył chyba dwie asysty, a mogło się skończyć na większym dorobku.
- Karim Benzema - wracający do formy, po lekkim urazie znowu nie zawiódł trenera. Strzelił dwie bramki, bardzo urocze. Trochę boli kibiców Realu, te pierwsze dwie niewykorzystane sytuacje przez niego, ale do trzech razy sztuka
- Pepe - również stoper Królewskich w tym meczu miał wiele do roboty. Jego zadaniem było nie dopuścić do piłki Messiemu czy Neymarowi. Uważam, że na tle innych obrońców zasłużyć na znalezienie się w tym tutaj gronie...

Najwięksi przegrani
Neymar - miał pomóc Barcie w strzelaniu goli, ile on miał sytuacji... Trochę szkoda, ale cieszę się, że to właśnie dzięki niemu Messi strzelił z karnego...
Ramos - czerwień nie wszystko wyjaśnia. Sergio Ramos jest skłonny do faulowania w Gran Derbi i nieustannie to czyni. Zobaczymy na jak długo? Również do 60' nie grał rewelacyjnie. Rzadko był przy piłce i nie sprawował nadrzędnej roli w grze Królewskich.


Na koniec dwa pytania?
- Czy według was Sergio Ramos powinien zejść z boiska?
- Kto według was wygra ligę hiszpańską w tym sezonie?


Kolejne Grand Derbi już niebawem. Teraz będą dopiero o co walczyć. Finał Copa Del Rey odbędzie się 16 kwietnia. Zapraszam do TVP 1 na tą transmisję.

Jakbym miał typować ten wynik, to powiem krótko, stawiam, że doczekamy się dogrywki, a kto z niej wygra?... nie wiadomo.


Najciekawsze zdjęcia z El Classico.


 Co sądzicie na ten temat> Jak tego sędzia mógł nie widzieć...

Ach ta radocha, ze strzelonej bramki...

                                          Bale, nie martw się jeszcze nie raz zagrasz z FCB...


To chyba wszystko, ale temat Grand Derbi to temat rzeka, i mógłbym o nim rozpisać się na amen. A to też nie o to chodzi. To na pewno nie ostatni post z kolekcji El Classico. Chciałbym jeszcze zamieścić, statystyki, rekordy... i wiele wiele innych ciekawych informacji.
Na razie to tyle.
Jutro postaram się podsumować sezon skoków narciarskich, który zakończył się w niedzielę.
I uprzedzam, że również będzie długi...