Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chelsea Londyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chelsea Londyn. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 kwietnia 2014

Mecze, których jeszcze nie było. Ciekawe końcówki i niesamowite zachowania. Zobaczę, co działo się przed ten weekend...

Meczy jest od groma. To wiem. Tutaj chciałbym się skupić na tych najważniejszych i najciekawszych. Bo tych naprawdę nie zabrakło. Przeniesiemy się do Villareal, w którym doszło do niecodziennej sytuacji. Zajrzymy również na Anfield, gdzie zaskoczenie wygrało Chelsea. Zobaczymy co działo się w Lechu Poznań oraz w Rzymie. Powiem tak: przeczytajcie, a dopiero zabierzcie głos. A zapomniałem jeszcze o jednym epickim meczu Bayernu. Ale to wszystko w swoim czasie. Jesteście gotowi na dawkę świeżych ciekawych informacji? no to w drogę....
MECZE, KTÓRYCH JESZCZE NIE BYŁO

1. Liverpool vs Chelsea Londyn.
To spotkanie, to dla niektórych na pewno święto narodowe, gdzie w grę wchodzi triumf Premier League. Po zakończeniu meczu wszystko zaczęło nabierać kolorów. Szczerze, jeszcze wszystko jest możliwe. Całe to widowisko było popędzane przez graczy Liverpoola, ale to nie oni zdobyli trzy punkty. Znowu o zwycięstwie zadecydowała taktyka, w której Mourinho jest najlepszy. Chcieliście autobus to go macie? Chcieliście mało efektowne mecze to je macie? Wszystko prowadzi w złym kierunku. Kiedy Portugalczykowi udało się z Atletico, udało się również na Anfield. Może nie do końca, dzięki trenerowi Chelsea wygrała spotkanie. Bardziej bym powiedział, że przez błędy gospodarzy, a dokładnie pomocnika Gerrarda. Pierwsza bramka wpadła, przez jego potknięcie. To on również był najczęściej adresatem krytyki od kibiców. Ten, który był wizytówką drużyny w jeden mecz zamienił się kompletnie. Steven od dłuższego czasu czeka na zwycięstwo w lidze, i nie jest wykluczone, że właśnie przez niego mogą zapomnieć o tym trofeum. Chelsea, w 90 minucie jeszcze bardziej zdenerwowała gospodarzy. Do bramki przed samiutkim końcem trafił William. I jak ja to mówię - już było po meczu. Manchester wygrał swoje spotkanie 0:2 i traci 3 punkty do The Reds, ale nie zapominajmy, że mają rozegrane o jedno spotkanie mniej.

2. Bayern vs Werder
Wydawało się, że to będzie wisienka na torcie. Bayern zmiażdży przeciwników i pokaże jak jest dobrze przygotowana do Ligi Mistrzów. Nie do końca tak to wyglądało.
Mecz rozpoczął się od minutowej ciszy związanej ze śmiercią Tity. To była chyba najlepsza postać Pepa. Oprócz trenera bardzo przeżywali sami jego zawodnicy. Jakoś na początku nic im nie wychodziło. Pierwsza połowa można by powiedzieć, że jakaś masakra. Gdzie ten Bayern, który wygrywał mecz za meczem. ALe spokojnie, to była tylko kwestia czasu. Szybko kibice zapomnieli i już cieszyli się prowadzeniem. Zakończyło się na 5:2.

Bramki: 
Bayern:    2x Pizarro, Robben, Ribery oraz Schweinsteiger.
Werder:  Hunt i Sellasie


3. Villarreal vs Barcelona
Dla gości był to szczególny mecz. Nie z przyczyn miejsca w tabeli, czy zniżki formy lecz ten mecz zadedykowali swojemu byłemu trenerowi- Ticie Vilanova. Wczoraj odbyła się msza w katedrze przy Camp Nou, gdzie każdy chciał jeszcze powspominać tego wybitnego człowieka. Wchodząc na murawę mieli na sobie koszulki z dedykacją dla Tity. Ale cały mecz wyglądał bardzo przyzwoicie. Dawno jako kibic nie widziałem takiego spotkania, gdzie każdy walczył dosłownie do ostatniego gwizdka. Nie obyło  się bez płaczu, ale do tego trzeba się przyzwyczaić. Wracając do meczu, początek w wykonaniu Blaugrany fatalny. Tak jak już nas przyzwyczili, zawsze tracili potem wyrównywali, a na koniec świętowali. Tak było też w niedzielę. Do przerwy przegrywali dwa do zero, ale w porę się otrząsnęli się i grali tak jak powinni. Klepka, tiki - taka i wszystko nabiera rumieńców. Zwycięstwo Barca może zawdzięczać gospodarzom, którzy dwa razy sami wpakowali sobie piłkę do siatki. Najlepszy moment meczu? To na pewno nieobliczalny Dani Alves i jego banan. Podczas wykonywania rzutu rożnego, jeden z kibiców rzucił w niego bananem. Normalny piłkarz by nie zareagował, ale on jest inny. Podniósł go iii... zjadł. No może nie całego, ale ugryzł kawałek.
Teraz każdy, chce być taki jak Brazylijczyk, ale dokładnie na ten temat powiem kiedy indziej.
Każdym bądź razie Barca przez samobóje wyszła na remis 2:2. Przed końcem bramkę na wagę złota zdobył Messi, który w klasyfikacji strzelców ma 27 bramek - tyle samo co Diego Costa, który jest drugi.
Po meczu nie wytrzymał Mascherano i się po prostu popłakał. Otuchy wtedy dodawał mu Bartra.
Barca wygrała 3:2, pamiętacie jakiś mecz Dream Teamu z takim samym odrabianiem strat? Bo jak tak.
Za czasów Tita, barca przegrywała 2:0 z Sevillą, a wygrała 3:2. Przypadek? Nie sądzę....


4. Roma vs Inter
Drużyna z Rzymu od dłuższego czasu dobrze gra, a nawet powiem, że bardzo dobrze. Dawno nie widziałem tak zaangażowanej drużyny w meczu. Zasłużenie zajmują w tabeli drugie miejsce i depczą po piętach Juventusowi, ale ich strata do Starej Damy nie jest mała. Inter natomiast to przeciwieństwo Romy. Grają słabą i kolokwialnie bąki zbijają. Taka prawda, ten sezon mają do bani. Nic nie zdobyli i nie zdobędą. Nie zdziwię się, jak połowa składu wyleci z klubu. Roma kontrolowała przebieg spotkania i to ona miała większe posiadanie piłki. Wygrali 2:0, a na listę strzelców wpisywali się po kolei Pjanić oraz Gervinho.
Inter tym samym może pożegnać się z grą w Lidze Mistrzów, po zajmuje obecnie dopiero piąte miejsce ( musi być minimum 3).


5. Lech Poznań vs Wisła Kraków
Nie chętnie oglądam mecze polskiej ekstraklasy. Bądźmy szczerzy to nie jest futbol, to kopanina, w której wszyscy biegają za piłką jak nie wiem kto. Grają górą, a dokładne podania trafiają im się raz na 50 zagrań. Trochę wstyd, ale z drugiej strony dobrze, że mamy dwie drużyny, które do końca do tego opisu nie należą. Między Lechem Poznań i Legią Warszawa, a innymi drużynami stoi wielka granica. Jak ktoś ma coś pokazać na arenie międzynarodowej to tylko oni. Lech w lidze spisuje się coraz lepiej, ale tylko na własnym stadionie. Z Wisłą grało im się bardzo łatwo. W pewnej chwili myślałem, że to trening, a nie oficjalny mecz. Smuda, jak to Smuda ciągle stawia na ten sam skład i ciągle przegrywa. Ostatnie 6 meczy to jakaś paranoja w wykonaniu jego piłkarzy. Ale nie dziwmy się ławkę rezerwową ma jeszcze gorszą.
Zakończyło się 3:0, a spokojnie mogło być wyżej. Bramki strzelali: Teodorczyk, sam. Uryga oraz Haemaelaeinen.

To nie wszystkie spotkania, ale wybrałem te najlepsze i dla wielu bardzo interesujące. Można dodać Arsenal z Newscatle czy inne,ale to też nie do końca ma temu służyć. Blog nie jest do opisywania wszystkich meczy jak popadnie. Wybrałem te 5 i myślę, że dobrze trafiłem z interpretacją ich. Jak nie... to napiszcie co Wam się nie podoba, a postaram się błędów nie robić...
         

czwartek, 24 kwietnia 2014

Oblężenie na Calderon oraz europejskie El Classico czyli co działo się na stadionach w Madrycie. Pierwsze mecze półfinałów LM

- kto go zdobędzie? Nie wie nikt...
ROAD TO LISBONA !!!

Te dwa dni dały wiele do myślenia czterem szkoleniowcom. Obydwa spotkania były wyrównane, z małą przewagą dla gospodarzy, bo to oni przeważali i mieli lepsze okazje do strzałów. Atletico zremisowało 0:0 na Calderon, a na Santiago Bernabeu zwycięsko wyszli Królewscy. Ale to nie były ostatnie ciosy zadane przez te najlepsze drużyny. Rewanże za tydzień i to one wyłonią drużyny, które pojadą do Lizbony finał.
Czy jesteście gotowi na madrycki finał, a może powtórka z rozgrywki czyli Bayern vs Chelsea. Powiem krótko, uważam że w najgorszej sytuacji są Londyńczycy, ale jeszcze nie będę dodawał oliwy do ognia. Jestem ciekaw jak to się wszystko potoczy.
Tutaj chciałbym wam nie co skrócić obydwa spotkania.

 
1. Atletico Madryt vs Chelsea Londyn
Simaone vs Mourinho. Obydwa bardzo dobre zespoły i dwóch najlepszych trenerów. Ten drugi szkoleniowiec, od samego początku wiedział po co przyjechał. Na przywitaniu trenerów nie pokazywał sympatii do rywali ( jak zawsze), ale we wtorek do swojego można by powiedzieć rodzinnego miasta przyleciał by nie stracić bramek i wyjść do szatni z uśmiechniętą buzią. Po części może być z drużyny dumny.
Po jego plan się udał, ale czy starczy sił The Blues na rewanż? Przed pierwszym gwizdkiem było widać już po składzie, który wybrał menedżer. Nie postawił na atak, lecz na obronę. Na ławce usiadł m.in Brazylijczyk Oscar, nie z byle jakiego powodu. To dobry zawodnik, ale w tym meczu nie było na niego miejsca. Dobrze, że nie przeszło to na grę niebieskich. Moruinho wystawił bardzo dobrą obronę, prawie nie do pokonania i na tym się właśnie skupił. Chelsea nie miała zbyt długi piłki, bo albo szybko traciła lub wybijała, by oddalić zagrożenie. Portugalczyk wybrał dwóch stoperów Terry oraz Cahill. Obaj wysocy i bardzo dobrze kryjący przeciwnika.
Simaone był w tym wypadku,w bardzo trudnej sytuacji. Nie prowadził Villa, bo uważał, że przeciwnik postawi na inny typ gry. Mourinho zaskoczył i  to w jakim stylu. Ten mecz ogólnie był co tu dużo mówić po prostu nudny. Całe 90 minut wyglądało następujące: podania Atletico i nie celne strzały za pola karnego lub niewykorzystane wrzutki, czasami dochodziło do kontrataków gości, ale nic z tego dalej nie było. Torres na ataku po prostu nie mógł za dużo pokazać.

Jedynym problemem, którego Mourinho nie mógł przewidzieć były kontuzje, a w tym meczu aż dwójka czołowych zawodników je doznała. Pierwszy - Petr Cech już w 18 minucie źle wyskoczył do piłki, został popchnięty jeszcze przez Garcia i upadł nie za dobrze na ziemię. Od razu pokazał, że potrzebuję zmiany i tak się właśnie stało. Zastąpił go Mark Schwarzer, dla którego było to drugie spotkanie w LM w tym sezonie, a ogólnie zagrał tylko osiem meczy ( oczywiście pod uwagę jest wzięty tylko obecny sezon). Australijczyk dobrze wszedł meczy, dużych gaf nie popełniał i zdołał zachować czyste konto.
Oprócz Cecha całego meczu nie mógł rozegrać utalentowany kapitan Anglii John Terry, który w 75' skręcił kostkę. Prawdopodobnie dla bramkarza sezon już się skończył, nie wiadomo czy jeszcze do końca maja kopnie piłkę stoper Chelsea. Bądźmy dobrej myśli, bo bez niego Anglia na obronie dużo nie zrobi.
A po drugie dla Terre'go może być to ostatni Mundial w karierze.
To nie wszystko: na własnym stadionie nie wystąpi Frank Lampard oraz Obi Mikel, obaj dostali już trzy żółte kartki w tym sezonie LM i mecz będą oglądać chyba z trybun.
Natomiast w Atletico, w rewanżu nie zagra pomocnik Gabi, który również będzie musiał pauzować.

Szykuje się naprawdę ciekawe widowisko. Tak naprawdę, jedno trafienie może przesądzić kto zagra dalej. Atletico strzeli gola? Chelsea będzie musiała dwa. Chelsea strzeli gola? Atletico będzie musiało jedno. Z jednej strony lepiej mają Hiszpanie, ale nie zapominajmy, że będą musieli grać na Stamford Bridge, a tak nigdy nie gra się łatwo przed tysiącami kibiców The Blues.Szykuje się niezapomniany wieczór. Bądźcie ze Szpakowskim ( hehe) w TVP1 o 20.45 - środa 30 kwietnia
Zawodnik Meczu ( moim zdaniem)
 Chelsea - Lampard
Atletico - Raul Garcia
 
 
2. Z dużej chmury mały deszcz.
Tak bym określił drugie starcie gigantów czyli Real Madryt vs Bayern Monachium
Zacznę może od ciekawej statystyki. Otóż, obok Benfica Lizbona są to dwie drużyny, które mogą zdobyć potrójną koronę.
Mecz nie był jakiś godny uwagi, a wydawało się, że nawet na chwilę nie mrugnie się okna. Może już zawodnicy przemęczeni czy szykują się na coś innego. Nie mam pojęcia, ale ten mecz inaczej sobie wyobrażałem. Bayern trochę za  pewnie się poczuł.Trochę nawet się ośmieszyli, bo grali nie w swoim stylu. Po pierwsze za wolno i bez problemu czy to Pepe czy Ramos wybijali piłki za pola karnego po drugie Robben myślał, że jest najlepszy na świecie. Chciał przejść całe boisko. ARJEN, to nie jest trzecia liga amatorów tylko półfinał LM, a piłka nożna to nie slalom między pachołkami i wpakowanie piłki do siatki. To zupełnie coś innego. Robben po prostu za dużo się bawił, a w 90% kończyło się to stratą piłki.
Bramka Benzemy w meczu z Bayernem na 1:0W 19' obrona Bawarska trochę przysnęła. Coentrao wykorzystał to, minął Boatenga dośrodkował po ziemi do nadbiegającego( niekrytego) Benzemy, a on tylko dostawił nogę. Gol w pełni zasłużony. Akcja na prawdę było dobra, do ni czego nie można się przyczepić ( 0czywiście mowa o Realu). Tylko Guardiola zaczynał się denerwować. Nie tak mieli grać jego zawodnicy, Nie tak miał się zacząć mecz.
Przebieg gry do końca meczu się nie zmienił. A to jedni, a to drudzy mieli swoje sytuacje. Czasami myślałem ,że jeszcze uda się Bayernowi wyrównać, ale czegoś po prostu zabrakło. Po stronie Królewskich - bardzo przeciętnie grał Ronaldo, dlatego w drugiej połowie Ancelotti postawił na Bale, który jeszcze nie wyleczył na 100% urazu.
Mecz zakończył się zwycięstwem ( nie do końca pewnym) Realu Madryt, bo przecież końcówka była bardzo ostra. W jednej chwili prawie doszło do rękoczynów jak Webb nie podyktował rzutu karnego dla gości. Miller
( poszkodowany) był tak wściekły, że zrobił się calutki na twarzy czerwony, ale to i tak nie skłoniło Anglika do zmiany swojej decyzji.
Teraz tylko trzeba liczyć na dobry mecz Bayernu, który jeszcze nie raz zaskoczy w rewanżu obronę Królewskich ( a chociaż powinien)
Zawodnik meczu ( moim zdaniem)
- Real - Modrić
Bayern - Lahm

Rewanż na Alianz Arena we wtorek, w Canal+ Sport HD o 20.45

Dziękuję za uwagę i do zobaczenia w kolejnych postach, które już nie długo.
Odbiegając od tematu: mogę zdradzić, że w niedalekiej przyszłości postaram się wrzucać posty na temat Mundialu do którego już nie całe dwa miesiące...



czwartek, 3 kwietnia 2014

Osiem drużyn, cztery stadiony i miliardy kibiców czyli co tak naprawdę działo się w Lidze Mistrzów....

We wtorek i w środę na największych stadionach świata rozegrano cztery ćwierćfinałowe  mecze. Czy poznaliśmy już zwycięzców? Kto tak na  prawdę zawojował na murawie? Czy Bayern obroni tytuł mistrza? A może Real pokaże rogi i wygra tą prestiżową ligę? Jedne jestem pewien. Emocje były, są i będą, a tym co się z tym nie zgadzają współczuję...
Ta notka będzie, w skrócie o właśnie czterech meczach. A na koniec wybiorę najlepszą 11 tej rundy. Myślę, że się nie pomylę.


1. Manchester United vs Bayern Monachium.
Chyba nigdy po między tymi dwoma drużynami, Bayern był tak wielkim faworytem. W porównaniu to jak grają obecnie Bawarczycy to Czerwone Diabły nie sięgają im do pięt. Ale ten mecz, pokazał, że nie zawsze faworyci są górą. Czasem kończy się to dobre i trzeba pogodzić się ze słabszą dyspozycją. Takie odczucia mieli po meczu zawodnicy Pepa Guardiola. Na początku remis 3:3 z Hoffenheim teraz powtórka z rozgrywki, lecz w innej odsłonie...
Skazany Manchester United na przewagę w posiadaniu piłki gości tak szybko się nie zniechęcił. To Czerwone Diabły mogły w całym meczy niejednokrotnie strzelić bramkę. Pudłował m.in Welbeck, który przestrzelił w sytuacji sam na sam. Na prowadzenie pierwsi wyszli gospodarze, w drugiej połowie świetnie w polu karnym niekryjącego Vidicia wypatrzył Rooney. Zagrał mu wprost na główkę i było 1:0.
Man Urd tak długo z prowadzenia nie mógł się na cieszyć. Po dziesięciu minutach było już 1:1.  Na listę strzelców wpisał się Bastian Schweinsteinger, a asystę zaliczył Mandżukić.
Ten mecz na prawdę mógł się zakończyć wynikiem minimum 5 bramkowym. Kibice po meczu nie mogli żałować na nudę podczas 90 minut.
W następnym meczu, Pep Guardiola będzie musiał wybrać nowych dwóch zawodników. Przed własną publicznością nie zagra Schweinsteinger oraz Martinez. Ten pierwszy w 90' nie potrzebnie dostał drugą żółtą kartkę i będzie niestety mógł mecz oglądać tylko z trybun. Drugi, Javi został ukarany trzecią żółtą kartką w tej edycji LM i również będzie pauzował.

Teoretycznie większe szanse na dojście do półfinału ma Bayern Monachium. Wystarczy im bezbramkowy remis. Ale czuję, że podopieczni Moyesa będą walczyć do ostatniej sekundy, a bramka padnie. Tylko pytanie? Dla kogo...
Rewanż - 9 kwietnia godz 20.45 ( canal + sport)

2. FC Barcelona vs Atletico Madryt.
Hiszpańskie kluby, hiszpańscy kibice i hiszpańscy zawodnicy, mecz o wielką stawkę czyli walka pomiędzy dwoma najlepszymi obecnie drużynami La Liga.
Mecz dla obu ekip nie rozpoczął się za dobrze. Nawet nie nacieszyli się grą, a już musieli opuścić boiska. Mowa o najlepszym strzelcu Atletico i najlepszym stoperze Blaugrany. To wielkie postacie, w dzisiejszym futbolu - Diego Costa i Gerrard Pique.
Diego drugi opuścił boiska. Po tym jak doznał lekkiego urazu podczas treningu na Camp Nou, jego występ stał pod wielkim znakiem zapytania. Simaone w końcu zadecydował, że wyjdzie na murawę od pierwszej minuty. Myślę, że to nie było dobre posunięcie. Po około 20 minutach, złapał się za udo i nie mógł chodzić. Zasygnalizował zmianę, a za jego miejsce wszedł Diego, który jak się później okazało przydał się drużynie...
Pique również ten mecz za szybko ukończył. Po walce w powietrzu właśnie z Diego Costą, upadł z około metra na plecy i nie mógł już się podnieść. Za jego miejsce wszedł niedoświadczony Bartra. Ukochany Shakiry będzie pauzował przez około cztery tygodnie. To fatalna wiadomość dla fanów FCB.
Wracając do spotkania.
Początek mocno przycisnęli goście. Barca się nie dała i odpierała ataki nieprzyjacieli.
Brazylijczyk , który zastąpił kontuzjowanego Costę popisał się świetnym uderzeniem z około 30 metrów.
Pinto rzucił się, ale piłki już nie zdołał obronić.
15 minut później, w 71' wyrównał Neymar po klepce z Iniestą.
Wynik oczywiście nie cieszy, gospodarzy, którzy na rewanż będą musieli być przygotowani na atak od pierwszego gwizdka arbitra.
Drugie spotkanie - w Madrycie o godz.20.45 w TVP1

3. Real Madryt vs Borussia.
Tutaj za bardzo nie chce się rozpisywać. Oglądałem tylko pierwszą połowę i wystarczyło, żeby zobaczyć w jakim stanie fizycznym i psychicznym jest Borussia. Grali bardzo przeciętnie. 3 minuta i już strata bramki potem było tylko gorzej. Zakończyło się na 3:0. A ostatnią bramkę przypieczętował Ronaldo, który wykorzystał fatalny błąd Piszczka. Łukasz w tym meczu był jedynym Polakiem gdyż Robert pauzuje za kartki, a Jakub od dłuższego czasu ma kontuzję. Błaszczyk wracaj, bez ciebie nie gramy....
Chodzą słuchy, że obrońca Torino zamierza przejść do drużyny Kloppa. Tym może szczęściarzem jest.... KAMIL GLIK.
Na listę strzelców oprócz Cristiana wpisał się Bale i Isco.
Takim wynikiem Borussia już chyba tylko może pomarzyć o awansie.













4. PSG vs Chelsea.
Nie mogę powiedzieć, że cały mecz obejrzałem i komentowałem na bieżąco- bo bym was okłamał. Przeczytałem kilka zdań o przebiegu meczu i powiem krótko. Paris ok, CHelsea to nie to samo.
To francuskiego klubu również mógłbym się przyczepił za grę, ale to nie o to chodzi. Bardziej was chyba interesuję co się dzieje z zawodnikami Mourinho. Już wyszli na prostą, wszystko było pod kontrolą. Zaplanowali sobie wygranie Premier League. A tu proszę... Żenada. Z taką grą mogą się pożegnać się z awansem i wygraniem ligi angielskiej. Nie boję się stwierdzić, że obrona gości wcale nie istniała. Terry popełniał błędy, po prostu każdy jakby nie wszedł dobrze w mecz.
Najbardziej trenera zabolał ostatni gol. W 90' zwycięstwo przypieczętował Pastore, który prostymi kiwkami i technicznym strzałem pokonał Cecha, który również zawiódł w tym spotkaniu.
Zakończyło się na 3:1. Honorową bramkę dla gości strzelił Hazard z karnego.
Dla gospodarzy strzelali, Lavezzi, David Luiz ( samobój) oraz Pastore.

Chyba to już koniec gry Mourinho w Lidze Mistrzów. Tu potrzebna jest składna gra i wykorzystywanie sytuacje. Nie wiem czy przez tydzień chłopcy dadzą radę przygotować się o mistrzowsku...

Na koniec dodam, że w 70 minucie kontuzji doznał Zlatan Ibrahimović, który cały mecz rozegrał przeciętnie.



                                                     Teraz to na co czekaliście...

Tutaj napisałem, moim zdaniem oczywiście najlepszą 11 tej rundy. Wiem, że można by do niektórych miejsc się posprzeczać ale już tam. Pierwsze koty za płoty jak to się mówi...
Zastanawiałem się nad Mirandą i Hummelsem najdłużej bo tak to to byłem przekonany.
Piszcie w komentarzach, co wy na to sądzicie. Czy słusznie wybrałem tą najlepszą drużynę. Czy wprowadzilibyście jakieś korekty.
Śmiało nie pobije, a jeszcze się ucieszę i odpiszę....

No to klawiatury ( chciałem napisać w dłoń...) przed siebie i zaczynamy... Liczę na was, że mnie nie zawiedziecie...
Jak ktoś ma pytanie dlaczego oo, a nie np. Mesii czy Lavezzi to odpowiem z czystą przyjemnością...