Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Borussia Dortmund. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Borussia Dortmund. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 kwietnia 2014

Podsumowanie 1/4 LM. Barca nie w swoim stylu, PSG przegrało o włos.

Tydzień temu  rozlosowano pary 1/2 LM, ale nie o tym będzie na tym opóźnionym poście. Tutaj chciałbym się jednak skupić na tym co klubom nie wypaliło i czy tak naprawdę mieli chociaż procent szans na przejście dalej. Najwięcej emocji chyba było w meczu...., nie no naprawdę w każdym spotkaniu losy ważyły się do ostatniej minuty. Może oprócz Bayernu vs Man UTD, ale i tam było sporo niespodzianek.
Zaczynamy...




1. Real Madryt vs Borussia Dortmund
Każdy, bez wyjątków chciał trafić w 1/4 LM na zespół Kloppa. Jak się później okazało przeprawa z nimi nie była wcale z górki, a bardziej pod górkę. Borussia pokazała, że nie są potrzebne gwiazdy, lecz zgranie i wykorzystywanie okazji. Z tym drugim nie do końca im wyszło, w drugim meczu.
Real natomiast myślał o czymś innym. Dla nich przed meczem nie było chyba istotne czy przejdą dalej, bo myśleli, że mają to z głowy, lecz na kogo mogą trafić w półfinale.  Tutaj byli w błędzie. Oprócz faktu, że na rewanżowy mecz nie wybiegł Ronaldo, to na boisku grali beznadziejnie. Dawno nie widziałem, Królewskich w takim stanie. Di Maria nie zachwycał, nie potrafił dobrze dograć piłki. Benzema gubił się w polu karnym.
Czy bez Cristiano Real to nie to samo? Teoria jak na razie się sprawdza.
W drugim meczu od samego początku to gospodarze przycisnęli, a goście zmarnowali 100% okazję na zapewnienie sobie awansu. Wystarczyło aby Real wykorzystał 11. Normalnie piłkę postawiłby Ronaldo, ale z faktu, że siedział na ławce trener postawił na Angela Di Marie. I tu zrobił kolosalny błąd. Argentyńczyk nie zdołała pokonać Weidenfellera, a Cristiano nie mógł patrzeć jak skaleczył ten strzał. Od tej pory wszystko gościom zaczęło się sypać. Jest takie powiedzenie niewykorzystane sytuacje się mszczą, i właśnie tak to się stało. Pamiętamy, przecież z tamtego roku starcie obydwu drużyn, gdzie 4 razy na listę strzelców wpisywał się nasz Robert Lewandowski. Natomiast w tym mecz trener dał mu inną robotę. Miał przytrzymywać piłki je zagrywać, a  nie kończyć. Specem do strzelania okazał się Reus. Pokonał dwa razy Ikera, gdzie raz dobił po strzale w słupek Roberta.
Ancelotti modlił się do końca meczu, aby Borussia nie trafiła  żadnego już gola, wyrzuł chyba z trzy gumy i  pomogło. Uważam, że Borussia mogła trafić nie dwa,  a nawet cztery raz. Najwięcej sytuacji do strzelenia na 3:0 miał Mychitarian. Raz dostał perfekcyjne podanie na sam na sam, minął bramkarza iiii trafił w słupek na pustą bramkę. Zmarnował chyba wszystkie szanse dane mu przez kolegów.
Zakończyło się na 2:0 i to Real powalczy o 10 triumf w LM.

2. Bayern Monachium vs Manchester United
Bayern był tu wielkim faworytem, ale Czerwonym Diabłom lepiej idzie w LM niż w Premier League. Nie wiem czy maczał w tym palce Moyes, ale ich gra na najlepszych stadionach naprawdę jest niezła. Pierwszy mecz zakończył się bez wyłonienia zwycięscy. Alianz Arena - to właśnie tam wszystko się rozstrzygnęło.
Man UTD nie przyjechał do Niemiec ze swoim najlepszym napastnikiem Robinem Van Persie, który ciągle walczy z kontuzją.  Pierwsi na prowadzenie wyszli goście( dla wielu duże zaskoczenie). Bayern szybko się podniósł i odpowiedział na gol trzema szybkimi trafieniami. Manchester tym samym pożegnał się z LM, na dobre. Na dobre... bo za rok prawdopodobnie nie wystąpią. Mogą się tylko pocieszyć Ligą Europejską.
Ale kibice tak wrogo nastawieni do szkockiego trenera mówią, że ten mecz im się podobał. Nawet zacytuję im słowa" Pękam z Dumy, kredyt zaufania dla Moyesa.
Wiadomo, że Bawarczycy są obecnie jedna z najlepszych drużyn świata, a nawet najlepszą. Dlatego Man po części wiedział, że odpaść kiedyś trzeba. Uważam, że i tak pokazali super futbol. Pierwszy mecz w ich wykonaniu był bardzo dobry. Szkoda, że druga połowa rewanżu już trochę zawiodła. Może przemęczenie...
Bayern po golach Mandżukicia. Muellera i Robbena może cieszyć się z awansu do półfinału.


3. Barcelona  vs Atletico.
Dwie drużyny hiszpańskie, które grają na wysokich obrotach. Tam każde podanie, strata piłki czy głupi błąd obrońcy może zaważyć o wyniku. Rewanż, w Madrycie to nie było łatwe zadanie dla podopiecznych Martino. Przecież w grę wchodziło tylko zwycięstwo lub remis minimum 2 do 2. A jak wiadomo, Barca nigdy nie gra na remis, oni zawsze chcą wygrać.
Świetny trener Simeone, który ma odejść po zakończonym sezonie znalazł patent na grę Dumy Katalonii. Ich obrona była jak mur, przez który nie dało się przejść. Grali bardzo szybko, a każdy błąd Blaugrany skutkował szybkim wyjściem do ataku. Argentyńczyk zablokował również drogę dla Messiego, który rozegrał jeden ze słabszych meczy w swojej karierze. TO o czymś świadczy...
Pierwszy kwadrans dla kibica FCB to była żenada. Tam mogło być spokojnie 4 do 0. Dwie poprzeczki i słupek ratował gości. W 5' minucie już Atletico wyszło na prowadzenie i tego prowadzenia nie oddała. Koke po pięknym podaniu wpakował piłkę do siatki z dwóch metr pod poprzeczkę.
Goście mieli swoje sytuacje, nawet 90%, ale gdy Messi nie może trafić z bliska no to o czym my mówimy. Wiem, że nie ma tu co krytykować Argentyńczyka bo on jeszcze  pokaże na co go stać, ale to dla Dream Teamu był najważniejszy mecz, mecz o wszystko...
W drugiej połowie Atletico nie wykorzystało sytuacji sam na sam, a Nemar nie strzelił ze "szczupaka"
Barca żegna się LM.

4. Chelsea Londyn vs PSG
Anglia vs Francja. Po prostu wojna stuletnia, gdzie górą okazali się ci lepsi.
Paryski klub przyleciał do Londynu z przewagą nad pierwszym spotkaniem gdzie wygrał 3:1. Tutaj mieli tylko dopełnić zwycięstwa i przejść dalej. Na drodze do chwały stanął Mourinho, który świetnie ustawił swoja najlepszą "11" i pokazał kto tu rządzi. Gospodarze musieli trafić do siatki dwa razy i tak właśnie zrobili gola na wagę złota w 87 minucie strzelił Ba i zapewnił The Blues przejście dalej.
Szkoda, trochę Paryżan bo z jednej strony byli faworytami, tylko nie mogli już tego utrzymać.
Chelsea, jako jedyna drużyna angielska wchodzi do elity najlepszej czwórki.

Przepraszam, za długą nieobecność na blogu, ale miałem ręce pełne roboty. Dzisiaj zaczyna się przerwa świąteczną i na pewno codziennie będę zamieszczał ciekawe posty... Myślę, że się zrehabilituję...

czwartek, 3 kwietnia 2014

Osiem drużyn, cztery stadiony i miliardy kibiców czyli co tak naprawdę działo się w Lidze Mistrzów....

We wtorek i w środę na największych stadionach świata rozegrano cztery ćwierćfinałowe  mecze. Czy poznaliśmy już zwycięzców? Kto tak na  prawdę zawojował na murawie? Czy Bayern obroni tytuł mistrza? A może Real pokaże rogi i wygra tą prestiżową ligę? Jedne jestem pewien. Emocje były, są i będą, a tym co się z tym nie zgadzają współczuję...
Ta notka będzie, w skrócie o właśnie czterech meczach. A na koniec wybiorę najlepszą 11 tej rundy. Myślę, że się nie pomylę.


1. Manchester United vs Bayern Monachium.
Chyba nigdy po między tymi dwoma drużynami, Bayern był tak wielkim faworytem. W porównaniu to jak grają obecnie Bawarczycy to Czerwone Diabły nie sięgają im do pięt. Ale ten mecz, pokazał, że nie zawsze faworyci są górą. Czasem kończy się to dobre i trzeba pogodzić się ze słabszą dyspozycją. Takie odczucia mieli po meczu zawodnicy Pepa Guardiola. Na początku remis 3:3 z Hoffenheim teraz powtórka z rozgrywki, lecz w innej odsłonie...
Skazany Manchester United na przewagę w posiadaniu piłki gości tak szybko się nie zniechęcił. To Czerwone Diabły mogły w całym meczy niejednokrotnie strzelić bramkę. Pudłował m.in Welbeck, który przestrzelił w sytuacji sam na sam. Na prowadzenie pierwsi wyszli gospodarze, w drugiej połowie świetnie w polu karnym niekryjącego Vidicia wypatrzył Rooney. Zagrał mu wprost na główkę i było 1:0.
Man Urd tak długo z prowadzenia nie mógł się na cieszyć. Po dziesięciu minutach było już 1:1.  Na listę strzelców wpisał się Bastian Schweinsteinger, a asystę zaliczył Mandżukić.
Ten mecz na prawdę mógł się zakończyć wynikiem minimum 5 bramkowym. Kibice po meczu nie mogli żałować na nudę podczas 90 minut.
W następnym meczu, Pep Guardiola będzie musiał wybrać nowych dwóch zawodników. Przed własną publicznością nie zagra Schweinsteinger oraz Martinez. Ten pierwszy w 90' nie potrzebnie dostał drugą żółtą kartkę i będzie niestety mógł mecz oglądać tylko z trybun. Drugi, Javi został ukarany trzecią żółtą kartką w tej edycji LM i również będzie pauzował.

Teoretycznie większe szanse na dojście do półfinału ma Bayern Monachium. Wystarczy im bezbramkowy remis. Ale czuję, że podopieczni Moyesa będą walczyć do ostatniej sekundy, a bramka padnie. Tylko pytanie? Dla kogo...
Rewanż - 9 kwietnia godz 20.45 ( canal + sport)

2. FC Barcelona vs Atletico Madryt.
Hiszpańskie kluby, hiszpańscy kibice i hiszpańscy zawodnicy, mecz o wielką stawkę czyli walka pomiędzy dwoma najlepszymi obecnie drużynami La Liga.
Mecz dla obu ekip nie rozpoczął się za dobrze. Nawet nie nacieszyli się grą, a już musieli opuścić boiska. Mowa o najlepszym strzelcu Atletico i najlepszym stoperze Blaugrany. To wielkie postacie, w dzisiejszym futbolu - Diego Costa i Gerrard Pique.
Diego drugi opuścił boiska. Po tym jak doznał lekkiego urazu podczas treningu na Camp Nou, jego występ stał pod wielkim znakiem zapytania. Simaone w końcu zadecydował, że wyjdzie na murawę od pierwszej minuty. Myślę, że to nie było dobre posunięcie. Po około 20 minutach, złapał się za udo i nie mógł chodzić. Zasygnalizował zmianę, a za jego miejsce wszedł Diego, który jak się później okazało przydał się drużynie...
Pique również ten mecz za szybko ukończył. Po walce w powietrzu właśnie z Diego Costą, upadł z około metra na plecy i nie mógł już się podnieść. Za jego miejsce wszedł niedoświadczony Bartra. Ukochany Shakiry będzie pauzował przez około cztery tygodnie. To fatalna wiadomość dla fanów FCB.
Wracając do spotkania.
Początek mocno przycisnęli goście. Barca się nie dała i odpierała ataki nieprzyjacieli.
Brazylijczyk , który zastąpił kontuzjowanego Costę popisał się świetnym uderzeniem z około 30 metrów.
Pinto rzucił się, ale piłki już nie zdołał obronić.
15 minut później, w 71' wyrównał Neymar po klepce z Iniestą.
Wynik oczywiście nie cieszy, gospodarzy, którzy na rewanż będą musieli być przygotowani na atak od pierwszego gwizdka arbitra.
Drugie spotkanie - w Madrycie o godz.20.45 w TVP1

3. Real Madryt vs Borussia.
Tutaj za bardzo nie chce się rozpisywać. Oglądałem tylko pierwszą połowę i wystarczyło, żeby zobaczyć w jakim stanie fizycznym i psychicznym jest Borussia. Grali bardzo przeciętnie. 3 minuta i już strata bramki potem było tylko gorzej. Zakończyło się na 3:0. A ostatnią bramkę przypieczętował Ronaldo, który wykorzystał fatalny błąd Piszczka. Łukasz w tym meczu był jedynym Polakiem gdyż Robert pauzuje za kartki, a Jakub od dłuższego czasu ma kontuzję. Błaszczyk wracaj, bez ciebie nie gramy....
Chodzą słuchy, że obrońca Torino zamierza przejść do drużyny Kloppa. Tym może szczęściarzem jest.... KAMIL GLIK.
Na listę strzelców oprócz Cristiana wpisał się Bale i Isco.
Takim wynikiem Borussia już chyba tylko może pomarzyć o awansie.













4. PSG vs Chelsea.
Nie mogę powiedzieć, że cały mecz obejrzałem i komentowałem na bieżąco- bo bym was okłamał. Przeczytałem kilka zdań o przebiegu meczu i powiem krótko. Paris ok, CHelsea to nie to samo.
To francuskiego klubu również mógłbym się przyczepił za grę, ale to nie o to chodzi. Bardziej was chyba interesuję co się dzieje z zawodnikami Mourinho. Już wyszli na prostą, wszystko było pod kontrolą. Zaplanowali sobie wygranie Premier League. A tu proszę... Żenada. Z taką grą mogą się pożegnać się z awansem i wygraniem ligi angielskiej. Nie boję się stwierdzić, że obrona gości wcale nie istniała. Terry popełniał błędy, po prostu każdy jakby nie wszedł dobrze w mecz.
Najbardziej trenera zabolał ostatni gol. W 90' zwycięstwo przypieczętował Pastore, który prostymi kiwkami i technicznym strzałem pokonał Cecha, który również zawiódł w tym spotkaniu.
Zakończyło się na 3:1. Honorową bramkę dla gości strzelił Hazard z karnego.
Dla gospodarzy strzelali, Lavezzi, David Luiz ( samobój) oraz Pastore.

Chyba to już koniec gry Mourinho w Lidze Mistrzów. Tu potrzebna jest składna gra i wykorzystywanie sytuacje. Nie wiem czy przez tydzień chłopcy dadzą radę przygotować się o mistrzowsku...

Na koniec dodam, że w 70 minucie kontuzji doznał Zlatan Ibrahimović, który cały mecz rozegrał przeciętnie.



                                                     Teraz to na co czekaliście...

Tutaj napisałem, moim zdaniem oczywiście najlepszą 11 tej rundy. Wiem, że można by do niektórych miejsc się posprzeczać ale już tam. Pierwsze koty za płoty jak to się mówi...
Zastanawiałem się nad Mirandą i Hummelsem najdłużej bo tak to to byłem przekonany.
Piszcie w komentarzach, co wy na to sądzicie. Czy słusznie wybrałem tą najlepszą drużynę. Czy wprowadzilibyście jakieś korekty.
Śmiało nie pobije, a jeszcze się ucieszę i odpiszę....

No to klawiatury ( chciałem napisać w dłoń...) przed siebie i zaczynamy... Liczę na was, że mnie nie zawiedziecie...
Jak ktoś ma pytanie dlaczego oo, a nie np. Mesii czy Lavezzi to odpowiem z czystą przyjemnością...

czwartek, 20 marca 2014

Robin van United, Borussia bez Lewandowskiego, Ronaldo Madryt czyli kto i dlaczego awansował do 1/4 finału LM

Wtorek i  środa to dla wielu kibiców pewny znak. 20.45 to wyjątkowa pora, aby zasiąść przed telewizorem i "po delektować się" chociaż przez dwie godziny piłką nożną. Liga Mistrzów to nie jest zwykła liga. Ona wychodzi ponad program. Tylko najlepsi mogą w niej uczestniczyć i dla nich jest właśnie stworzona.
Czy Bayern Monachium obroni tytuł najlepszej drużyny świata, czy Pep Guardiola pomoże Bawarczykom o zdobycie już szósty raz tego osiągnięcia. A może Real Madryt pokusi się o tą prestiżową nagrodę. Skład naprawdę mocny z Bale czy Ronaldo. Nie zapominajmy o FC Barcelonie, która jeszcze nie pokazała na co ją do końca stać. A PSG też chce być najlepszy i ma powód. Za zdobycie przez francuski klub pucharu Ligi Mistrzów każdy zawodnik otrzyma premię 1 miliona EURO. Naprawdę jest o co walczyć, ale może o tym za chwilę. Teraz chciałbym napisać trochę o czterech kluczowych meczach, które odbyły się niedawno. Chodzi tu o spotkania Real Madryt vs Schalke, Chelsea Londyn vs Galatasaray, Borussia Dortmund vs Zenit Petersburg oraz jeden z najciekawszych Manchester United vs Olympiakos Pireus.
Mecze będą omawiane po kolei...




1. REAL MADRYT VS SCHALKE
Tak naprawdę dopiero drugie spotkanie w historii pomiędzy tymi klubami, a już widać kto jest lepszy. W Niemczech to Schalke zostało upokorzone przez "Królewskich". Nie 3:0, nie 5:0, tylko aż 6 do 1. Ten wynik mówi sam za siebie, a kibice tylko łapali się za głowy. Schalke nie błyszczy jakoś formą, mają dobre mecze, ale również trafiają im się porażki i to czasami z łatwymi rywalami. Zajmują obecnie 3 miejsce i jak chcą myśleć o LM za rok, nie mogą już popełniać tylu wpadek. Czwarty Bayer traci do nich tylko 3 punkty, a to bardzo mało.
Real oczywiście jest w lepszej sytuacji, jak w lidze czy po pierwszym spotkaniu. A w Primera Division jest liderem, ale nie do końca pewny triumfu. Po piętach depcze im Altetico i Barca, z którą w niedzielę zagrają na Santiago Bernabeu. To dopiero będzie mecz, ale nie chciałbym powtórki z meczu derbowym. Gdzie obie drużyny non stop faulowały. Tak po prostu nie da się oglądać.
Wracając do meczu. Obie drużyny na murawę wyszły w rezerwowym składzie. Dlaczego? Schalke już wiedziało, że nie awansuje i woli się przygotować do Bundesligi. A Real oszczędza siły na Gran Derbi.
Początek nie za dobrze ułożył się dla gospodarzy. Już w drugiej minucie bardzo poważnej kontuzji nabawił się ofensywny pomocnik Realu Jese i już nie wystąpi do końca sezonu. Mało tego, prawdopodobnie zabraknie go również na mundiali.
Ale Real szybko zapomniał o tym incydencie i strzelił bramkę. W 21' piłkę do siatki wpakował Ronaldo. Asystę przy tym trafieniu zaliczył Walijczyk Gareth Bale, który zastąpił kontuzjowanego piłkarza. Goście szybko odpowiedzieli. Wyrównali po 10 minutach. Po ładnym strzale Hooglanda, odbiła się od nogi Sergio Ramosa i zmyliła Casillasa.
Już do gwizdku do szatni nic ważnego się nie wydarzyło. Dopiero w 74' znowu Portugalczyk przedryblował pół boiska i zaliczył trafienie. Już 13 w tych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Tym samym pobił swój zeszłoroczny rekord. Minutę później zwycięstwo przypieczętował Morata.
Królewscy miażdżą Schalke i awansowali do 1/4 finału LM.


2. Chelsea Londyn vs Galatasaray.
Tutaj każda z drużyn mogła awansować dalej.
W pierwszym meczu nie wyłoniono zwycięzcy. Zakończyło się na remisie 1:1. Czy w Londynie również się na to zapowiadało. Czy doszłoby do dogrywki, a nawet rzutów karnych?
No chyba nie...
W barwach gospodarzy, jako napastnik wystąpił były zawodnik Chelsea - Didier Drogba. To właśnie na jego barkach spoczywał cały zespół. To on miał zapewnić awans czerwono - pomarańczowym.
Wyszło jednak zupełnie co innego. Dosyć, że zawodnik  z Wybrzeża Kości Słoniowej graj słabo, to na dodatek po jednym z jego strzałów piłka uderzyła w baner przygotowany właśnie dla niego. Tutaj pokazane jak on to zrobił

Już w pierwszej połowie było widać, kto zasługuje na awans. Gospodarze oddali aż 5 celnych strzałów, a goście zero. To tylko świadczy jak dobrze Mourinho przygotował zespół do tureckiego klubu.
Chelsea na prowadzenie wyszło w 4'. DO siatki trafił weteran Samuel Eto. Kameruńczyk uderzył po długim rogu, a piłka wturlała się do bramki, gdy desperacko chciał obronić golkiper Galatasaray.
Drugi gol dla gospodarzy padł w 42 minucie. Na listę strzelców tym razem wpisał się Cahill, który dopił z dwóch metrów po petardzie Terr'ego .
W ten sposób Chelsea spokojnie  przystąpiła do drugiej połowy i ostatecznie awansowała do następnej rundzie. Tan już nie będzie tak łatwo. Zostali pierwszą drużyną angielską, która przeszła przez 1/8, ale nie ostatnią.





3. Borussia Dortmund vs Zenit Petersburg
Ten mecz mogliście oglądać wczoraj na kanale TVP 1 od 20.45. Czy było do końca warto? No nie sądzę. Był to jeden z gorszych meczów Ligi Mistrzów. Obie drużyny nie pokazywały świetnego futbolu. Ale nie zawsze muszą być to piękne widowiska. Przede wszystkim na 90% było wiadomo, kto pożegna się z turniejem. W pierwszym spotkaniu, dwa tygodnie temu, lepsi okazali się gospodarze. BVB wygrało w Rosji 2:4 i jedną nogą zapewniło sobie przejście dalej.
Zenitowi nie pozostało nic innego jak wygrać na niemieckiej ziemi. Cel nie do końca został zrealizowany. Ponieważ Petersburg wygrał w Borussi, ale nie trzema golami tylko jednym, a to o wiele za mało. Na awans potrzebowali  minimum przewagi trzema golami.
Borussia przegrała już drugi mecz z rzędu u siebie. Pierwszy z Borussią M' Gladbach 1:2.
W meczu nie wystąpiło wielu czołowych zawodników czarno - żółtych. Nie grał m.in Reus,  który leczy jeszcze kontuzję.
Wynik otworzył Hulk, który zaskoczył golkipera gospodarzy potężnym strzałem, w lewe okienko.
Dobrze, że Kloop wystawił w jedenastce Kelha. To właśnie on wyrównał i ostudził  zapał Rosjan.
Zenit odpowiedział, ale było już za późno.
Borussia z jednej strony może się cieszyć z awansu do ćwierćfinału, ale z drugiej strony przez buchmacherów jest typowana jako jedna z najsłabszych drużyn. Więc, mało prawdopodobne jest, że powtórzą wyczyn z przed roku. Gdzie doszli aż do finału Ligi Mistrzów.
Myślę, że to nie jedyny problem Borussi.
Otóż, w pierwszym meczu 1/4 finały zabraknie najskuteczniejszego napastnika BVB - Roberta Lewandowskiego.  Przez trochę głupkowate zagranie ( dotknął piłki ręką ) otrzymał żółtą kartkę, która wykluczyła go w następnym meczu. Dwie poprzednie zdobył w meczach pomiędzy Arsenalem w grupie.

Podczas meczu doszło do nieprzyjemnego incydentu. Kibice, a bardziej kibole rosyjscy na trybunach spalili niemiecką flagę




4. Manchester United vs Schalke
Ostatni , który wybrałem i chyba najlepszy mecz w wykonaniu oczywiście gospodarzy.
Pierwszy raz od bardzo dawna to właśnie Czerwone Diabły kontrolowały przebieg gry, stwarzały podbramkowe sytuacje, a jak grał Robin Van Persie. Jak prawdziwy napastnik. Nie zastanawiał się co zrobić z piłką, podawał, kiwał. Po prostu robił to, w czym jest najlepszy. Pierwszy hat - trick Holendra pod wodzą szkockiego menedżera. W ciągu ostatnich 6 meczu w lidze, strzelił tylko jedną bramkę. A pamiętamy chyba jak grał rok temu. Król Strzelców z poprzedniego sezonu już nie ten sam. Lecz w wczoraj się przełamał. Strzelał, z karnego, z wolnego i po pięknej akcji z Rooney'em.
Może Moyes nie radzi sobie w Premier League natomiast w LM jest w porządku ( do czasu ) Przeszli do 1/4 finału tego turnieju pierwszy raz od dwóch lat.
Mało brakowało, a to właśnie Olympiakos awansowałby dalej. Czerwone Diabły nie poddały się, przed własną publicznością pokonały grecki zespół. I trzema trafieniami, jako druga drużyna angielska po Chelsea przeszli dalej. To wielki krok dla tego zespołu. Przez dłuższy czas byli w dołku i to właśnie ten mecz miał zadecydować czy Moyes zakończy swoją posadę trenerską w MAN UTD.
Do kibiców MU: Nie bójcie się, jeszcze czerwone diabły w tym sezonie pokażą się na Old Trafford w LM,
ale nie ukrywajmy, że obok Borussi są najsłabszą drużyną. Na przejście  do półfinału mają szanse, ale tylko pod jednym warunkiem. Jak trafią właśnie na niemiecki klub.