Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rekordy Guinnesa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rekordy Guinnesa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 czerwca 2014

Mundial w liczbach - z cyklu THIS IS BRAZIL

Mistrzostwa świata to nie tylko wydarzenie sportowe, udział w finale świetna rywalizacja, ale też chęć wpisania się na karty księgi Guinnessa. Każdy biorący udział w turnieju chce pobić jakiś rekord. Najlepszy strzelec, najwięcej goli, najwyższe zwycięstwo. To tylko nie liczne kategorie. Jest ich multum. Każde inne i każde dla innego zawodnika, trenera czy drużyny. Czy komuś na przełomie czerwca i lipca uda się tego dokonać i zostać zapamiętany na całe życie. Jestem ciekawy, czy ktoś zdoła jeszcze dalej zajść, bo poprzeczka jest zawieszona bardzo wysoka. Ale jest takie powiedzonko," Dla chcącego.... " i tego się trzymajmy. Coś czuję, że na pewno jeden taki ważny rekord zostanie pobity... a wy, jak stawiacie, czy Brazylia zdobędzie 6 Puchar, a może  Klose, zostanie królem strzelców MŚ. Brakują mu tylko dwie bramki...
Wszystkie kategorie będą ułożone nie po kolei... Oczywiście podawani będą tylko ci najlepsi
19 - tyle razy Brazylia brała udział w Mistrzostwach Świata

24 - tyle porażek zdobył Meksyk podczas wszystkich turniejów

67 - tyle zwycięstw ma na koncie Brazylia

25 - Lothar Matthaeus  tyle razy reprezentował Niemcy podczas Mundialu

210 - tyle bramek zdobyła Brazylia

5 - tyle goli zdobył Oleg Salenko ( Rosja) w jednym meczu

15 - tyle bramek zdobył dla Brazylii Ronaldo

5 - tyle razy byli na Mistrzostwach Świata, Antonio Carbajal ( Meksyk) oraz Lothar Matthaeus ( Niemcy

3 - tyle bramek zdobył w finale Geoff Hurst ( Anglia vs RFN 30.07. 1966 )

517 - tyle minut Walter Zenga ( Włochy, 1990) zachował czyste konto

17 lat i 239 dni - w tym wieku Pele stał się najmłodszym zdobywcą bramki, w meczu z Szwecją( 1958 )

17 lat i 41 dni - tyle lat miał  Norman Whiteside ( Irlandia Północna), kiedy stał się najmłodszym piłkarzem na MŚ

42 lata i 39 - w takim wieku do swojego ostatniego meczu na Mundialu przystąpił Roger Mila ( Kamerun, 1994 )

99 - tyle razy Niemcy doszli do turnieju finałowego

27 - tyle bramek zdobyli Węgrzy podczas wszystkich turniejowych finałach

11 sekund- tyle potrzebował Hakan Sukur, aby trafić do bramki przeciwnika ( Turcja vs Korea Płd, 29. 06.2002 )

200 tyś ( około)- tyle widzów obejrzało mecz z trybun na stadionie w Maracana w 1950 roku

7 - tyle razy Brazylia i Niemcy doszli do finału MŚ

10:1 - takim wynikiem zakończył się mecz Węgry - Salwador 10:1 ( 1982r. )  [ najwyższe zwycięstwo]

13 - tyle meczów z rzędu nie przegrała Brazylia


Teraz najważniejsze osiągnięcia Polaków

15 - tyle razy wygraliśmy na MŚ

21 - tyle razy Żmuda miał na piersi orzełka na MŚ

44 - tyle goli strzeliliśmy na Mundialu

10 - tyle goli strzelił Grzegorz Lato na MŚ w Niemczech 1974

4 - tyle razy Ernest Wilimowski wpakował piłkę do siatki podczas jednego meczu










czwartek, 1 maja 2014

FINAAAŁŁŁ. Poznaliśmy dwie najlepsze drużyny. Czy było łatwo, jak wyglądały obydwa mecze?

Na te chwile każdy kibic od dłuższego czasu przygotowany. Wiemy kto zagra w wielkim finale? Znamy te dwie super drużyny, które niejednokrotnie ze sobą walczyły. Te dwie wyjątkowe, które przeszły przez grupę jak burza. To dla nich los był łaskawy  i będą walczyć o to najważniejsze trofeum.

Atletico Madryt z Diego Simeone
                                                        oraz
                                                                    Real Madryt z Ancelottim.

Wszystkie twarze będą wzrócone właśnie na te dwie madryckie drużyny. Jest to pierwszy finał, gdzie zagrają obydwa zespoły razem. Będą reprezentować ten jeden kraj Hiszpanie.
Ale najpierw zajrzyjmy na Alianz Arena oraz Stamford Brigde, bo tam były dla nich decydujące spotkania.

Może, żeby było sprawiedliwe omówię te dwa mecze, tak jak były. Czyli pierwszy wtorkowy, drugi środowy. No to zaczynamy refleksje po gigantach futbolu...


 
1. Bayern Monachium vs Real Madryt...
Nie do końca lubię się chwalić i opowiadać, czego ja to nie mam. Muszę jednak przyznać, że ten wyjątkowy mecz nie przeszedł mi koło nosa jak normalne spotkanie. Wręcz przeciwnie od dłuższego czasu zastanawiałem się jak dobrze zorganizować te dwie godziny meczu i wpadłem na dobry pomysł. Razem z moimi kolegami wybrałem się do Multikina, aby zobaczyć to widowisko na większym obrazie. Efekt bez porównania, ale nie było to oczywiście za darmo. Spodziewałem się tłumów, a ludzi spokojnie bym policzył. Nie poszedłem przecież do kina, żeby najeść się pop - corn'u i podyskutować na różne sprawy. Liczył się dla mnie tylko występ 22 piłkarzy.
Mecz rozpoczął się minutą ciszy dla dwóch trenerów. Potem już tej ciszy nie dało się usłyszeć. Kibice pokazali, że są na trybunach. Kupili nawet specjalne takie grzechotki  czy coś w tym rodzaju. Po prostu kolorów Bawarskich było pełno i na stadionie jak po zanim.
Pierwsze spotkanie nie wyłoniło pewnego zwycięzcy dlatego wszystko zależało od spotkania na Alianz Arena. Zaskoczenie to goście stwarzali lepsze sytuacje. Już przed pierwszym kwadransem, błąd popełnił Neuer, który wyszedł z pola karnego aby wybić piłkę. Ona natomiast na jego nieszczęście zmieniła lot, a bramkarz musiał dziwnie wybijać ją głową. Futbolówka trafiła przed Walijczyka Bale, a on nad takimi sytuacjami się nie zastanawia. Oddał strzał z woleja, ale piłka leciała daleko obok bramki. Neuer mógł odetchnąć z ulgą.
Kibice długo nie czekali na gola. Już w 16' dobrze dośrodkował Modrić, wprost na głowę Ramosa. Ten dobrze się pochylił i umieścił piłkę w siatce. Od tej pory wszystko Bawarczykom się po prostu nie udawało. Musieli strzelić 3 bramki, aby lecieć do Lizbony. A to był dopiero początek strzałów Królewskich...

GŁOWĄ DO BRAMKI.... RAMOSssss
Bayern jeszcze nie pozbierał, a już zmienił się wynik na tablicy. Bramka znowu padła ze stałego fragmentu gry - z rzutu wolnego. Wykonawcą był Di Maria, który zagrał tzw, krosa w pole karne. Pepe przedłużył futbolówkę, a strzelcem znowu okazał się Ramos. Ten to dopiero może się cieszyć.
Już wtedy miny kibiców Bayernu były takie sobie. Cztery bramki? To tylko w filmach ...

DOKOŃCZYĆ, TO CO SIĘ ZACZĘŁO
Właśnie takie myśli mieli zawodnicy Królewskich po wygrywaniu 2:0 na niemieckiej trawie.  Jeszcze przed przerwą dołożyli " drewno do kominka" . Tym razem na listę strzelców wpisał się Ronaldo, który nie zmarnował podania Bale. Z pierwszej piłki sam na sam z bramkarzem strzelił przy bliższym słupku. Manuel miał już ją w dłoni, ale strzał był za silny. 3:0 i było już po meczu.
Cristiano Ronaldo
REKORD POBITY...
Cristiano tym samym strzelił 15 bramkę w tym sezonie LM . Nikt jeszcze nie miał tyle zaliczonych bramek w historii. Po strzelonej bramce, Portugalczyk nie zapomniał o tym i to po prostu pokazał.
Franck Ribery uderza Daniela Carvajala
Ribery - NIE SPODZIEWAŁ SIĘ TEGO PO TOBIE...
Gdy wszystko szło po myśli gościom puściły nerwy Bawarczykom. Pierwszym poszkodowanym został Carvajal. Frank widząc co się dzieje na boisku podszedł do niego i " lunął mu twarz". Grzecznie mówiąc dostał po pysku. Sędzia tego nie widział, ale kamery złapały całą sytuację,a Francuz ma być prawdopodobnie zawieszony na kilka spotkań.

WISIENKA NA TORCIE
Zwycięstwo zostało przypieczętowane w ostatnich minutach meczu. Znowu strzelił Ronaldo i znowu z rzutu wolnego tym razem przechytrzył obronę gospodarzy. Miejsce wykonania było dla snajperów przepiękne. Dwudziesty metr nic tylko strzelać w okienko. Nie Ronaldo. Pomyślał i zrobił, a bardziej uderzył pod murem. Wszyscy skoczyli jak najwyżej się da, a piłka poturlała się po murawie i wpadła do bramki. Bramkarz nawet nie drgnął. On też był chyba zaskoczony.
4:0 i Real czeka już na 24 maja, gdzie w Lizbonie zagra....
Tak cieszył się Diego Costa
2. Chelsea Londyn vs Atletio Madryt
Spodziewał się powtórki pierwszego meczu, gdzie tak naprawdę nic specjalnego się nie działo. Zmienił zdanie już po pierwszym kwadransie , gdzie Chelsea nie grała na remis lecz na zwycięstwo. Na samym początku blisko bramki był Koke. Z bardzo ostrego miejsca chciał dośrodkować piłkę lecz ona go " nie posłuchała i leciała wprost na bramkę Australijczyka. Miał farta - trafiła w poprzeczkę.The Blue  udało  się strzelić gola już w 36 minucie. Po świetnym okiwaniu dwóch piłkarzy przy rogu boiska, William zauważył wbiegającego w pole karne Torresa, wystawił mu futbolówkę, a on uderzył w światło bramki. Piłka odbiła się od nóg obrońcy i zmieniła tor lotu. Courtiois był bez szans. Fernando nie cieszył się ze dobytego gola, gdyż strzelił swojemu byłemu klubowi.
Jeszcze przed przerwą, na remis strzelił Lopez, ale to nie jemu najbardziej powinno się bić brawa tylko Juanfranowi. To on świetnie z linii dośrodkował tak, że piłka skozłowała  przed bramkarzem.Później już akcję dokończył właśnie Adrian, który trafił też po koźle z bliskiej odległości w samo okienko.
Chelsea musiało strzelić po przerwie bramki jak myślało o finale. To właśnie oni mieli bardzo dobrą sytuację. Sytuację miał Terry, który po dośrodkowaniu strzelał z główki. Natomiast to nic nie dało bo golkiper był świetnie ustawiony i w porę wyciągnął ręce do futbolówki.
Mourinho widząc, że idzie wszystko zgodnie z planem wpuścił na boisko Eto, aby strzelić "złotego gola". Lecz on zamiast strzelania zajął się bronieniem. W dodatku bardzo źle. W polu karny sfaulował Diego Coste i sam poszkodowany wykorzystał "jedenastkę. W 72' jeszcze Turan dobił gospodarzy i strzelił na 3:1.
Koniec marzeń Mourinho o trzecim triumfie Ligi Mistrzów.

Jeszcze chciałbym napisać ciekawe statystyki po drugim meczu 1/2 finału.
- Atletico Madryt jest jedynym niepokonanym zespołem w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Podopieczni Diego Simeone odnieśli dziewięć zwycięstw oraz trzy remisy.
- Zespół z Madrytu przerwał znakomitą passę Chelsea, jeżeli chodzi o mecze z drużynami z Hiszpanii w europejskich pucharach. Do środy The Blues nie przegrali szesnastu ostatnich spotkań ( 6 wygranych, 10 remisów)
- Mecz w Lizbonie będzie pierwszym finałem, w którym zagrają między sobą dwie drużyny z tego samego miasta.
- Tegoroczny sezon jest pierwszym od 2003/2004, gdy w finale europejskich pucharów zabraknie drużyny z Anglii.
- Zastępujący kontuzjowanego Cecha Schwarzer stał się najstarszym piłkarzem Ligi Mistrzów, który rozpoczął mecz w pierwszym składzie. Australijczyk za nie całego 140 dni skończy 42 lata.
- Diego Costa dzięki trafieniowi z karnego ustrzymuję passę jednej bramki na jeden mecz. Ma obecnie 8 trafień.


CZEKAM NA FINAŁ W LIZBONIE, A WY?
Osobiście będę kibicował drużynie z Madrytu...

Jeszcze przed 24 maja postaram się wrzucić coś na temat Ligi Mistrzów, zawodników takie tam duperele. Ale nie jestem jeszcze w 100% czy znajdę czas...

czwartek, 3 kwietnia 2014

"Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiadomo co ci się przytrafi" - historia człowieka, który nie jedno w życiu udowodnił. Mistrz żonglowania...

Te sławne słowa zostały wypowiedziane przez jednego z najbardziej znanych aktorów świata. Toma Hanksa. Człowiek, który zagrał w Zielonej mili czy Forrest Gump.
To właśnie on wcielił się w tym drugim w filmie w postać Forresta. chłopca o niskim ilorazie inteligencji oraz  z niedowładem kończyn, który stał się miliarderem i bohaterem wojny w Wietnamie. W filmie często padały słowa Biegnij Forrest, biegnij - bo właśnie w tym główny bohater był najlepszy.
W tym poście nie chce rozmawiać, o filmie, który ma już prawie 20 lat. Nie będę opowiadał o czym to wszystko jest. Po prostu, jest to normalny film, w którym człowiek dostał wielki dar od Boga.
Ta notka, będzie niezwykła coś w stylu Avatar, którego (prawie) każdy obejrzał. Będzie się chciało do tej historii wracać w każdej chwili...
Tym człowiekiem, który ma dar i chce się nim dzielić jest zwykła, prosta osoba Janek Chomontek. Wiele obecnie czytających, nie wie co to jest za człowiek. A myślę, że warto poznać go z trochę innej strony. Na początku, żeby nie zapeszać na piszę tak jest to człowiek, który jak tylko wyszedł na świata miał swój cel, który chciał osiągnąć do perfekcji. Dziś jest w tym mistrzem ,a to zobaczycie na video to szczęki wam opadną.

Wszystko zaczęło się od roku 1986, gdy w Polsce ogłoszono projekt na polskich zawodników pt. szukamy polskiego Pelego. Prowadzący redaktor  Adam Gocel jeździł po wszystkich miastach i wsiach oraz zbierał piłkarskie talenty. Najlepszych piętnastu chłopców, wybranych przez niego pojechało na finał Mistrzostw Polski do stolicy - Warszawy.

Zasada była prosta. Kto najdłużej będzie odbijał piłkę i nie upadnie mu na ziemię wygrywa. Janek wtedy pomyślał, spróbuję,a co mi tam szkodzi. I wtedy się wszystko zaczęło. Jego cała kariera i i poznanie największych piłkarskich legend. W jednym rzędzie ustawiło się 15 chłopców. Komu piłka niefartownie spadła pojechał do domu. Opowiadał, że powoli zaczęło się wykruszać ludzi. Przez 47 minut żonglował m.in  Darek Dziekanowski. Później Chomontek został już sam i dalej do 2,5 godzin zdołał podbijać piłkę.
A wiecie, dlaczego po takim czasie. Sznurówka mu się rozwiązała... A pod nosem jego trener śmiał się. Kończ już bo na pociąg nie zdążymy. Gdy Gocel to zobaczył, powiedział do niego. Chłopie ty na tym miliardy za robisz.

Pierwsze pieniądze zdobył bardzo szybko. Podczas przerwy meczu Legia Warszawa, a  Stal Stalowa Wola zabawiał kibiców, trickami, ciekawymi sztuczkami.

Gdy po całym świecie rozeszła się wiadomość o nowym PELE, Włosi zaprosili Janka, Bońka , Maradonę do telewizji. Już wtedy każdy go znał, podziwiał i szanował.

Chomontek robił to co w życiu kocha. Miał to po prostu we krwi. Dzięki nawet sześciogodzinnym kopaniom o ścianę stodoły. Chłopak ze wsi stał się chodzącą legendą żonglerki.

Gdy w show poproszono go aby pokazał jak on to robił. Pobił rekord.
Gościom opadły szczęki, nie mogli nawet na chwilę mrugnąć. Musieli to zobaczyć. Widząc to Maradona nie mógł uwierzyć własnym oczom.
Powiedział: Jaki on ma talent, taka osoba zdarza się raz na miliard przypadków. Diego pierwszy raz od dawna pochwalił kogoś za to co robi. Pamiętamy, że Argentyńczyk częściej krytykuje niż chwali.
To całe widowisko, obejrzał nawet Jan Paweł II i od razu gdy go zobaczył chciał natychmiast się z nim spotkać. " Jak to ja mam nie poznać swojego rodaka".
Dodam, że Chomontek jest bardzo wierzący i gdy zadzwonił do niego ktoś z Watykanu po prostu się popłakał. Nie zdawał sobie sprawy, że tak wszystko szybko się dzieje. Powiedział, że to najważniejsza chwila w jego życiu, a od papieża w prezencie dostał poświęcony medalik dla mamy.

Po powrocie do rodzinnego miasta został rozchwytywany przez krajowe paparazzi. Wszyscy chcieli go poznać, a programy telewizyjne gościć co godzinę.

Wystąpił  między innymi w Teleranek czy 5-10-15.
W swojej historii opowiada, że w życiu nie miał tak łatwo. Ma 8 rodzeństwa, a jego rodzice żyli na zeszyt w miejscowym sklepiku. Gdy wrócił z Włoch chociaż na chwilę mógł zagwarantować radość swojej mamie i tacie. W pierwszej kolejności pomógł rodzicom na spłacenie długów, a oprócz tego w prezencie podarował im nowiutki telewizor. Był wtedy z siebie bardzo dumny.

Następnie, Janek zwiedzał cały kraj. Zabawiał publiczność w Bundeslidze, w La Liga, w lidze angielskiej czy francuskiej. Był na tą chwilę chyba najbardziej znanym człowiekiem. W przerwach zabawiał kibiców jak nikt inny. A ludzie wołali jeszcze, jeszcze i jeszcze...

W wywiadzie mówi, że do dziś tak ma, że kiedy by się obudził w samym środku nocy, on nie szukałby  bamboszy czy  innych rzeczy , zacząłby odbijać po prostu piłkę.
W następnych dniach, Gocel znowu dołożył swoje 5 groszy. Zaproponował  pobić rekordy Guinnessa.
Jego pierwszym rekordem, które dało mu wpisanie się do tej księgi jest trasa Ustka - Słupsk. Jej długość wynosi 26km. Na tym dystansie Chomontek przeszedł żonglując cały czas. Dodam jeszcze, że wtedy padał deszcz i bardzo mocno wiało.
Podczas gdy sobie tak szedł i odbijał piłkę od głowy czy od kolanka lub nogi myślał sobie o rybkach, jak bardzo lubi je łowić. Dzięki temu nie musiał ciągle stresować się, ze mu nie wyjdzie.
Jak na razie pobił 17 rekordów Guinnessa m.in
- Pokonał rekord Diego Maradony w żonglowaniu piłką - Maradona doszedł do 7 tyś, a Chomontek do 35 tyś
- Pokonał dwukrotnie trasę maratonu warszawskiego o długości 42km i 185m, czas przejścia 8h i 30min( piłka ani razu nie dotknęła ziemi)
- W Hiszpanii podczas wystawy Expo żonglował piłką w kwadracie 5m x 5m przez 16h.
Tego jest naprawdę sporo. To tylko nieliczne, które warto poznać. Ciekawy jest też rekord odbijania piłką ping - pongową. Janusz odbił ja 12 tyś razy.

Teraz wysuwa się jedno pytanie. Dlaczego nie gra on  zawodowo w piłkę nożną. Dziennikarze i redaktorzy również na to wpadli i go zapytali. Odpowiedź jest następująca:

- Byłem za wolny, proszę pana. A po za tym ja chcę być najlepszy, anie jeden z wielu. Nigdy nie byłem dobry w piłkę nożną i nie będę.

Na koniec chciałbym dodać jeszcze jeden wpis z życia wzięty....
Kiedyś Stal Mielec pod wodzą Grzegorza Lata, byłego prezesa PZPN leciał do Nowego Yorku na tournee. Na pokładzie nie zabrakło również Chomontka. Piłkarze klubu poprosili, aby pożonglował, a on dlaczego miałby się nie zgodzić. Pewnie że pokiwał głową, wstał i wziął piłkę do ręki. Mówił: " Jak trzeba to nawet w samolocie mogę to zrobić"

To jest dopiero tak połowa jego kariery żonglerskiej. Ten mężczyzna zrobił wielki krok do przodu. Pomógł już nie jednej osobie. Nie raz pocieszał dzieci z domu dziecka. Nie raz robił coś od siebie.


Chomontek nigdy nie miał wolnego. Nie miał czasu na nudę. Jego kariera składała się z podbijania piłek.

Zakończę ten post słowami z Forrest Gump ( tak jak zacząłem) - "Żyj tak, abyś po latach mógł powiedzieć , przynajmniej się nie nudziłem"

Nie wierzycie... sami zobaczcie....
















































Tych filmików jest naprawdę pełno. Wejdźcie na YOUTUBE i sami zobaczcie. Wpiszcie tylko Janusz Chomontek.

środa, 19 marca 2014

Rekordy piłkarskie i nie tylko. Czy da się je w ogóle pobić? Niektóre owszem, ale jest to ciężki orzech do zgryzienia.

Tą notkę poświęcę najciekawszym rekordom świata. Najwięcej ze świata futbolu, ale będzie też tenis ziemny czy koszykówka. Jestem pewien, ciekawostek nie zabraknie, a to chyba najważniejsze. No to co gotowi. Zamknijcie drzwi na klucz, wyłącznie telewizor i przeczytajcie te parę zdań bo naprawdę warto.

1. Pierwszy rekord, który wybrałem jest chyba w dla większości kibiców znany. 92 gole tyle razy Argentyńczyk pakował piłkę do siatki w 2012r. Oczywiście wliczane są wszystkie mecze, za równo w FC Barcelonie jak i w reprezentacji. Poprzedni rekord należał do Niemca Muellera ( nie mylić z Thomasem Mullerem). Jemu udało się w 1972r wpisać się na listę strzelców aż 85 razy. Rekord pobity o 7 trafień. Chyba Mueller nie sądził, że tylko 30 lat pobędzie rekordzistom pod tym względem.
Messi ma obecnie 27 lat, a jego kariera piłkarska jeszcze długo się nie skończy.
Tak odbiegając od tematu: Chodzą plotki, że Lionel chce przedłużyć kontrakt do 2020r z FCB. i zarabiać 25 milionów rocznie.

                                        W filmiku zamieszczonym niżej, brakuje jednego trafienia...

2. Florence Griffith - Joyner - do niej również należy rekord świata w lekkoatletyce. Na 100 metrów miała czas 10,49. Rekord został ustanowiony w lipcu 1988r, nie udało się go poprawić już prawie 30 lat.





















3. Niesamowity zawodnik Pele, gdyby w jego czasach wymyślono nagrodę złotej piłki, zdobyłby ją niejednokrotnie. Może się pochwalić dwoma rekordami Guinnesa. Pierwszy dotyczy ilości goli zdobytych w całej karierze. Od 7 września 1956r. do 1 października 1977r. na jego konto bramkowego, gole wpadały aż 1283 razy.  Drugi wyczyn, to zdobycie z Brazylią trzykrotnie złotego medalu na Mistrzostwach Świata.          ( 1958, 1962, 1970 )


4. Wygrać wszystkie, cztery wielkie szlemy to nie lada wyzwanie. Jednak tenisistce  Steffi Graf udało się to zrobić i automatycznie została wpisana w księgę Rekordów Guinnesa. Oprócz tego, w tym samym roku (1988) zdobyła złoty medal na Igrzyskach Olimpijskich w Seulu.
Od tej pory, jej wyczyn nazwano zdobycie " złotego szlema".


5. 1311 minut - to właśnie tyle potrzebowali piłkarze, aby pokonać jednego z najlepszych bramkarzy świata w piłce nożnej - Edvina van der Sara. Jest oczywiście rekord Premier League, a Manchester United cieszył się w 14 meczach sezonu 2008/2009 gdzie nie udało im się stracić bramki. 1275 minut - to natomiast rekord ligi hiszpańskiej, który należy do Abela Resino i na pobicie czeka już ćwierć wieku. 1176 minut to rekord ligi francuskiej. Przez tyle minut czystym kontem może pochwalić się Gaetan Huard. Bramkarz Bordeux nie dał się pokonać w 13 meczach sezonu 19992 - 19993. 929 minut, już trochę mniej niepokonany był Rossi z Milanu.



6. W 1962 roku Wilt Chamberlain dla drużyny Philadephia Warriors zdobył aż 100 punktów, w niesamowitym meczu przeciwko New Jork Knicks. Oczywiście w koszykarskiej lidze NBA. Tym samym zapewnił ekipie zwycięstwo - 169:147.
Najśmieszniejsze jest to, że dzień przed widowiskiem. Koszykarz zabawił się na Manhattanie i na mecz przystąpił, z wielkim kacem.

7. Czy dwie sekundy trwają długo ? No pewnie, że nie. A w tym czasie od pierwszego gwizdka już najlepsi potrafili zmylić bramkarza. Udało się to m.in Michałowi Osinowi. W najlepszych ligach nie wygląda to tak kolorowo. W Premier League  Ledley King, zawodnik Tottenhamu wpakował piłkę do siatki po upływie 9,9 sekund, a na przykład w La Liga rekord należy do Lorente. 7 sekund i już bramkarz musiał wyciągać piłkę z siatki. 





8. Czy znanie lekkoatletę  o nazwisku Moses? Jak nie, to szkoda... To właśnie on jest zaliczany do najlepszych zawodników w biegu na 400 metrów przez płotki. W latach 1977 - 1987 wygrał  122 kolejne rywalizacje , w tym 107 finałów. Po prostu palce lizać, ale to nie wszystko. Przez te dziesięć lat, Amerykanin czterokrotnie pobij rekord świata i zdobył olimpijskie złoto.
A znacie jego najlepszy tekst. Już wam cytuje...
- Tak po prostu się złożyło, że moje wolno jest szybsze niż innych szybko. 


9.Człowiek - brutal. Tak został zapamiętany po meczu Urugwaj - Szkocja Jose Batista. Podczas Mistrzostw Świata w 1986r. został wyrzucony z boiska po 1 minucie regulaminowego czasu gry. "No to sobie za długo nie pograł" . 

















10. Ile można najwięcej trafić bramek jednego meczu piłki nożnej?. Ku mojemu zdziwieniu aż 12. Osobiście, w ciemno, typowałbym 11. Wynik, z tyloma bramkami, na końcowych tablicach pojawiał się dwukrotnie.
Raz 15 października 1972, gdy Milan podejmował na własnym stadionie Atalante Bergamo. Mecz zakończył się  wynikiem 9 :3. Został on wpisany, nie tylko w rekord Serie A, ale również całego świata.
10 lat później, kibice znowu doczekali się tylu trafień. Mecz pomiędzy BVB, a  Arminią Bielefeld skończył się rezultatem 11:1. Kto by się spodziewał, że bramki podczas meczu można oglądać około co 8 minut.


To były tylko nieliczne rekordy Guinnesa. Wybrałem, te najbardziej ciekawe. I myślę, że mój cel został opracowany. Znacie jeszcze jakieś... Piszcie, w komentarzach, a z chęcią poczytam.