niedziela, 30 marca 2014

Cieszmy się, bo tak szybko kończą karierę

Oprócz dobrych wiadomości na koniec sezonu są również te złe, które najbardziej bolą fanów skoków.
Coraz więcej zawodników szybko kończy karierę skoczka narciarskiego. Z kim Kamil Stoch będzie rywalizował? Czy poziom skakania maleje?
Liczby pokazują, że nie do końca, ale nie wiem i le w tym jest prawdy.
Kariera prawdziwego skoczka, który jest z nartami na dobre i złe trwa około 20 lat, a nawet dłużej.
Gdy kończył się tegoroczny sezon, wielu sportowców zastanawiało się czy nie zakończyć już przedwcześnie lat treningu i udać się na emeryturę, cze robić coś innego...
A tych zawodników, którzy o tym myśleli było bardzo dużo...
Nie wiem , dlaczego oni tak szybko chcą wymazać z pamięci tą super dyscyplinę.
To, że komuś nie wychodzi, nie znaczy, że ma się poddać. Łatwy przykład podam.
Gregor Schlierenzauer kiedyś był najlepszy, teraz w cieniu Kamila, Petera i Severina. Gdzie podział się ten znakomity Gregor? Zdobył dwa brązowe medale indywidualnie w Vancouver, zdobył Kryształową Kulę.
Ma na swoim koncie najwięcej wygranych w PŚ - 52, a tu proszę, głośno mówiono, że ten młody skoczek, chce odejść. Jedną z przyczyn są na pewno złe relacje pomiędzy nim, a jego trenerem Poitnerem.
Sam skoczek mówi często, że chce aby Alexander odszedł ze stanowiska trenera.
Nawet na Igrzyskach nie chciał go słuchać, a Gregor kontaktował się ze swoim własnym szkoleniowcem...
To nie jedyny przykład, Anders Bardal również chciał skończyć karierę, uważam, że przedwcześnie. Na jego barkach spoczywa cała reprezentacja Norwegii. Bez niego skoki w tym skandynawskim państwie straciły by to coś, co pielęgnują od wielu lat.
O mały włos, karierę zakończyłby czterokrotny złoty medalista Simon Amann. Ten sezon nie był dla niego jakiś wyśmienity, był chorążym na igrzyskach, a w Pucharze Świata zajął dopiero  siódme miejsce, a w całym cyklu PŚ wygrał tylko raz.
Na szczęście sztab szkoleniowy Szwajcarii w porę zareagował i przekonał Simona. W następnym roku roku również go zobaczymy.
Pod znakiem zapytania stoi przyszłoroczny sezon dla Thomasa Morgensterna, który jeszcze nie podjął decyzji w sprawie dalszej kariery skoczka.
Uważam, że należy brać przykład z 42 letniego Kasaiego, który już powiedział, że wystąpi na IO w 2018r.
To będą dla niego 8 igrzyska.
W ostatniej chwili zrezygnował z końca kariery Jakub Janda. Przygotowano już fetę, czekano na jego ostatni skok w Planicy, a on powiedział to jeszcze nie koniec. I w przyszłym sezonie będzie walczyć m.in na mistrzostwach w szwedzkim w Falum.
Co go przekonało  do zmiany zdania? Czech mówi wprost, postawa Japończyka...
Dla mnie Kasai stał się wzorem i poczekam jak długo wytrzyma. Kariera Jandy zaczęła się w 1996 - czyli 18 lat temu.


To dopiero pierwsza część mojego postu, przecież ktoś musiał zakończyć karierę skoczka w tym sezonie.
Byli to :  Martin Schmitt, Martin Koch, Bjoern Einar Romoeren. Nie wiem czy to wszyscy zawodnicy, którzy potwierdzili zakończenie swoich zmagań ze skokami...
Teraz po krótcy wymienię ich największe osiągnięcia i z czego tak naprawdę zostaną zapamiętani...

1.Martin Schmitt
Przez wielu nazywany czekoladowym skoczkiem. Był największym przeciwnikiem Adama Małysza.
Zdobył dwa razy Kryształową Kulę. Sięgnął po 10 tytułów Mistrza Świata i tylko po trzy krążki zdobyte na Igrzyskach. Wszystkie drużynowo.
Jego najlepszy okres ze skokami to 1999/2000.
Od 2002 roku wszystko zaczęło się powoli kończyć. Jego skoki były co raz słabsze i już nigdy nie zdobył rzadnego trofeum.
Pytany, co się stało? Odpowiadał: Do końca nie wiem, chyba trochę przestraszyłem się Adama.
Martin już od dawna planował zakończyć karierę i wiedział, że to kiedyś nastąpi.
W Willingen, oficjalnie oddał swój ostatni skok, przy którym został nagrodzony długimi okrzykami...

2. Martin Koch
Był jednym z najlepszych specjalistów do lotów. I właśnie w tej specjalizacji odniósł największe trofea.
W całej karierze zdobył aż siedem złotych krążków, wszystkie wywalczone drużynowo. Ale lepiej drużynowo niż w cale. Ma jeden z IO w Turynie, trzy z Mistrzostw Świata oraz trzy z Mistrzostw w Lotach.
Pięć razy wygrywał konkurs PŚ ( cztery razy na mamuciej) Myślę, że gdyby skoki opierały się tylko na odległościach do 150 m. Martin nie miałby takiego zapału do skakania.
W tym roku w ogóle nie pojawił się w PŚ, przygotowywał się do MŚ w Harrachovie, ale Pointer nie wystawił go do najlepszej czwórki i skończyło się właśnie na takim niesatysfakcjonującym zakończeniu.
Swój ostatni skok oddał podczas niedzielnego konkursu w Planicy. Miał wtedy na sobie bardzo charakterystyczny kombinezon( kolor: biało - czarny) super to wyglądało.





3. Bjoern Einar Romoeren
32 latek również jest specem do lotów, ale to nie brak formy skłoniło go do zakończenia tak pięknej kariery skoczka. Po prostu stan zdrowia. Przez cały rok borykał się z ogromnym bólem pleców.
Zapowiadał, że wróci do skakania, bo bardzo to lubi, ale w pewnej chwili nie wytrzymał, a przecież zdrowie jest najważniejsze.
Norweg aż osiem razy stawał na najwyższym stopniu podium w cyklu PŚ.
Tak samo jak Koch, wszystkie jego medale wiążą się z drużyną. W swoim dorobku ma ich sześć. Jeden brąz z igrzysk, dwa brązy oraz srebro z MŚ, dwa złote i brąz z MŚ w Lotach.
Jego rekord życiowy wynosi 239 metrów, i był to przez dłuższy okres rekord świata. Niestety jego rodak Evensen( również zakończył niedawno karierę) skoczył 246,5m w Vikersund i zepchnął doświadczonego Romoerena.
Myślę, że najbardziej fani skoków zapamiętają go za sezon 2005/2006 w którym zdobył Puchar Świata w Lotach Narciarskich .
Swój ostatni skok oddał w Planicy, w ostatnim konkursie tego sezonu.
Poleciał 129,5 m
                                           Tutaj pokazany skok na odległość 239m

DZIĘKUJEMY WAM, ZA TE WSPANIAŁE CHWILE!!!
W sercach wielu kibiców zostaniecie na długo...
Aż łezka w oku płynie :(


KIEDY NAJBLIŻSZY KONKURS W SKOKACH NARCIARSKICH?
25 lipca 2014r. w Wiśle HS134. Zawody odbędą się o 19.00.



Zmiany w piłce nożnej czas zacząć...

Czy nudzą was już bezsensowne mecze piłki nożnej?
Czy chcecie, aby mecze towarzyskie stały się czymś więcej niż tylko zwykłą kopaniną?
Czy chcecie popatrzeć jak grają reprezentacje świata w najlepszych składach?
Koniec meczów o pietruszkę...

UEFA zareagowała, będą zmiany w futbolu, ale do rewolucji jeszcze trochę...
Michael Platini na zebraniu  federacji członków UEFA podjął bardzo ważną decyzję z przyszłością piłki nożnej.
Po zakończeniu Mistrzostw Świata w Rosji, w 2018r. zaplanowano Ligę Narodów, coś zupełnie nowego.
Prezydent UFEA chce, aby każda drużyna miała chociaż minimalne szanse na wejście do Euro.
Jak zauważymy, takie drużyny jak San Marino, Monako, Gibraltar, Wyspy Owcze mają znikome szanse przejście do dalszych rozgrywek.
Przecież świat nie tworzy tylko Hiszpania i Niemcy...
Platini powiedział, że mecze towarzyskie mało kogo obchodzą. Nie są takie ważne jak liga mistrzów czy Mundial. Kibice, dziennikarze oraz piłkarze nie podchodzą do tych meczy za emocjonalnie.
Liga Narodów ma zagwarantować większe emocje, adrenalinę i wszystko co w piłce jest najpiękniejsze.
Również przewidziane są starcia między najlepszymi reprezentacjami. Będzie się działo, będzie zabawa....
Jak mi dotychczas wiadomo, mają być cztery klasy rozgrywkowe, które powalczą o awans do Euro.
Najlepsza ma być grupa A, z której czwórka awansuje bezpośrednio do turnieju Final Four.
To tylko plany, ale brzmi to bardzo rozsądnie. W końcu nie będzie nudnych weekendów bez ligi hiszpańskiej czy angielskiej....
Pierwsza edycja ma zostać rozegrana około w 2019r. Oprócz tytułu zwycięscy, triumfatorom mają być przyznane wysokie nagrody finansowe. Sława oraz strach innych drużyn również wchodzi w rachubę.

Czas na przerwę... - czyli pięć niezapomnianych miesięcy

Po bardzo ciekawym i emocjonującym do ostatniego konkursu sezonu skoczkom należy długi i porządny odpoczynek. Sezon 2013/2014 dla polskiego sportu był naprawdę udany. Najlepszy w historii tej dyscypliny.
Tydzień temu zakończyło się "skakanie" na słoweńskiej skoczni w Planicy. Jak jest to w zwyczaju, sezon kończy się na mamuciej. W tym roku największa skocznia  jest modernizowana, i organizatorzy zadecydowali o przeniesieniu konkurs na dużą.
W Słowenii miały się rozstrzygnąć kto zajmie drugie i czwarte miejsce w klasyfikacji Pucharu Świata.
Czy za Kamilem będzie Peter Prevc, a może Severin Freund. A na miejscu poza podium Anders Bardal czy Noriaki Kasai.
Nasz Kamil Stoch w Planicy zajął dwa razy najgorsze miejsca czwarte i czwarte. A wydawało się, że w niedzielę nie będzie powtórki z piątku. Cóż by inaczej, po pierwszej serii Kamil był pierwszy( 139m), ale drugi skok nie był już tak efektowny i spadł poza podium. Najlepiej skakali Peter i Severin. To właśnie ich wiatr poniósł daleko za punktem K. Trafili na super warunki, co przełożyło się na wynikach.
Słoweniec zajął w ostatnim konkursie pierwsze miejsce i zepchnął z drugiego miejsca w klasyfikacji PŚ Niemca( on w zawodach był drugi).
Anders Bardal uplasował się na trzecim miejscu i zakończył sezon na bardzo dobrej, czwartej pozycji.







Tym samym w niedzielę pożegnaliśmy się na jakiś czas ze skokami narciarskimi.
Po zakończonym niedzielnym konkursie Kamil Stoch odebrał swoją (jak na razie) pierwszą Kryształową Kulę. A po dekoracji podsumował swoje wielkie zwycięstwo tymi słowami:
To był dla mnie nie zapomniany sezon. Nie tylko pod względem wyników, ale również doświadczeń. Kryształowa Kula to nagroda za cały trud, który włożyłem przez ten sezon. Dziękuję bardzo osobom, którzy przyczynili się do tego sukcesu: trenerom, rodzinie, żonie i kibicom. To wzruszający moment dla każdego sportowca.
Z pytany przez dziennikarza jakie ma plany na przyszły sezon... Kamil uśmiechnięty na twarzy powiedział. Jest jeszcze wiele rzeczy do zrobienia jak na przykład potomstwo...

Na okładkach gazet przez długi czas były zdjęcia Kamila z Kryształem. W jego miejscowości Ząb, przyjaciele i sąsiedzi przywitali go głośnymi okrzykami. Bilbordy z Wielkim Kamilem stały już hen od tego małego miasteczka. Kamil wraz z żoną został przewieziony bryczką, a w dali rozbrzmiewała muzyka górali. Niezapomniany dzień dla miasta Zębu. To nie wszystko, gdy przyleciał do Polski. W pierwszej kolejce do pogratulowania stanął Bronisław Komorowski, który po każdym sukcesie Polaka gratulował mu na Twiterze i innych portalach społecznościowych.
Sąsiedzi i działacze sportowymi również nie zostawili tego bez żadnego zdania. Posypały się kwiaty i okrzyki... Kamil, jesteśmy z tobą...
Powitanie Kamila StochaAle to nie koniec prezentów.
Po chwili podwójny złoty medalista IO w Soczi dostał od najbliższych sąsiadów sosręb czyli drewnianą belkę ze zdobieniami oraz kamień węgielny.
Ale po co? Już tłumaczę. Od jakiegoś czasu Kamil razem z żoną ma zamiar zbudować prawdziwy dom w góralskim stylu, a te prezenty na pewno mu się przydadzą.
Tą ciekawą niespodziankę przekazał mistrzowi Bronisław Stoch, wójt Poronina.
Mówiąc: Kamilu, na twoje ręce przekazujemy kamień węgielny  pod przyszły dom i nawiązujemy do słów ks. Tischnera. "Dom to jest dom, to jest środek świata"
Od strażaków dostał specjalny hełm strażacki i honorowe członkostwo w Ochotniczej Straży Pożarnej w Zębie. Gdy dostawał ten upominek, śmiejąc się pod nosem, Kamil rzekł: tylko proszę, nie budźcie mnie o piątej na akcje.

Na przywitanie Kamila, każdy zaplanował wziąć wolne i świętować jego przybycie razem z nim. Na przywitanie Stocha w lokalnej karczmie zarezerwowano miejsca. A w gronie 120 zaproszonych znaleźli się najbliżsi mistrza Świata - w tym szwagier Kamila z Libanu.

Polski związek narciarstwa ma powody do zadowolenia , najlepszy występ Polaków, w karierze, zdobycie dwóch złotych medalów, czwarte miejsce  w Pucharze Narodów i wiele wiele innych niesamowitych wydarzeń, o których dowiedzie się już za chwilę....

Teraz chciałbym podsumować te pięć wspaniałych miesięcy na 10 różnych kategorii i wybrać   najważniejsze wydarzenia i osiągnięcia, a na koniec ocenię naszych polskich szkoczków od 1 - 10.

1. Turniej Czterech Szkoczni.
Wyszedł z cienia  austriackich skoczków, a na TCS spisał się wyśmienicie. Pointer w ostatniej chwili zapisał go na listę szkoczków tego wielkiego turnieju. Na pierwszym konkursie już pokazał klasę.
A  z wszystkich czterech wygrał dwa razy i ostatecznie zwyciężył w tym prestiżowym konkursie i utrzymał passę zwycięstw Austriaków
o kim mowa o KONIURZE hehe czyli Thomas Diethart.

 2. Osiągnięcie Kamila Stocha - " TRZEBA STO RAZY PRZEGRAĆ, ABY RAZ WYGRAĆ"
Wygrał 6 konkursów PŚ, a 12 razy stawał na podium tym samym najwięcej razy zdobył 100 oraz min. 60 punktów. Za nim, na drugim miejscu  w tej klasyfikacji po super końcówce uplasował się Severin Freund.
Po igrzyskach złapał wiatr w żagle i zdobywał to co się da, ale to nie on zasługuję na pochwałę.
Chłopak z Zębu, który stopniowo piął się ku górze i zdobywał co raz to liczniejsze grono fanów.
Sam dodał, w wywiadzie, że o Kryształowej Kuli myślał już w połowie sezonu, ale nie zdawał sobie sprawy, że ją zdobędzie...
Kamil w sezonie 2013/2014 może pochwalić się dwoma złotymi medalami na jednych igrzyskach. Oprócz niego ten wyczyn zrobili Simon Ammann oraz Sven Hannavald.
Zajął czwarte miejsce na Mistrzostwach Świata w Lotach oraz drużynowo na igrzyskach.
Zdobył 1420 pkt.
No i oczywiście pochwalić się może błyszczącą Kryształową Kulą.
Uważam, że w tym sezonie był najbardziej regularnym sportowcem w oddawaniu skoku. W każdym konkursie przeszedł do finałowej serii, a to naprawdę nie jest takie łatwe.
Na koniec trzeba dodać niezapomniane zawody w Willingen, gdzie Kamil 200 pkt na 200 możliwych.


3.  Początek sezonu wyśmienity dla polskiego sztabu szkoleniowego...
Mowa o Krzysztofie Biegunie tym 18 letnim triumfatorem na otwarciu sezonu. Wygrał pierwszy konkurs w Klingental  po bardzo trudnej, jednej rundzie. Na rozbiegu nie pojawiło się wielu skoczków, a sam Polak trafił na bardzo dobre warunki, a szczęście sprzyja lepszym :)

4. Loteria pod Wielką Krokwią...
Zakopane to druga Wiśle miejscowość gdzie odbywają się zawody wliczane do cyklu PŚ już od dobrych lat. W tym roku również nie zabrakło wrażeń, i chwil które zapamiętamy na bardzo długo.
Konkurs zakończył się na jednej rundzie, gdzie zwycięzcą okazał się Anders Bardal, który również jak Krzysiek dostał noszenie.
Tak naprawdę to ten konkurs trwał ponad dwie godziny. Spowodowane to było mocnym wiatrem i przede wszystkim ulewą, która właśnie w ten dzień, niedzielę trafiła na skocznię.
Nie możemy być z tego faktu dumni, ale zachowanie Pointera przekracza ludzką granicę.
Tyle krzyków, tyle wrzasków nie było jeszcze od bardzo dawna. Gdy swój skok spaprał Diethart i Wellinger, Alexandra poniosły nerwy i zbulwersował się na związek narciarski. Przyznano im drugi skok, a tym samym skoki narciarskie stały się nie FAIR PLAY. Do dziś pamiętam to wydarzenie i nie umknie mi nawet na chwilę...


5. Tylko jedne zawody na mamuciej.
Kulm, w tej miejscowości odbyły się pierwsze i ostatnie zawody w lotach wliczane do PŚ. To nie jest też tak bardzo wielka skocznia mamucia. Powiedziałbym, że jedna z mniejszych. Skoczyć tam powyżej 200m to nie lada wyzwanie.
Zabrakło mi między innymi konkursu w Vikersund, gdzie lata się ponad 240 metrów. To jest coś...
Ja osobiście nie zapamiętam z dobrej strony konkursu w Kulm.
Podczas treningu, Thomas Morgenstern upadł z wysokości 10 metrów i przekoziołkował całą szkocznię.
Wyglądało to masakrycznie...
Austriak na szczęście szybko się podniósł i wrócił na IO w Soczi. Zdobył na nich srebro w drużynówce, ale później już na skoczniach się nie pokazał.
Chodzą plotki, że Thomas nie chce już powtórzyć takiej kontuzji i na dobre zakończyć karierę sportowca.
Do końca nie jest to jeszcze potwierdzone...

6. Mistrzostwa Świata Juniorów.
Polska ze wszystkich wypadła najlepiej. Zdobyła dwa złote medale, i indywidualnie oraz drużynowo.
Bartosz Kłusek to on wygrał i zdobył złoty medal. I jako jedyny zdobył go dwukrotnie ( jeszcze drużynówo)


7.  Igrzyska oraz Mistrzostwa w Lotach...
Tego nie można pominąć. Oczywiście już o tym wspominałem niejednokrotnie pisząc w poprzednich postach, ale to bardzo ważne wydarzenie.
Dwa złotka zdobył Kamil Stoch, a drużynowo najlepszymi zostali Niemcy - IO
W Harrachovie już nie było tak kolorowo. Całe widowisko zepsuł wiatr oraz pogoda. Miały się odbyć i zawody drużynowe oraz drugi konkurs indywidualny.
Zakończyło się na jednym. A zwycięzcą został Severin Freund. Drugie miejsce Anders Bardal, a trzecie Prevc.
W najlepszej trójce zabrakło Kamila, który zakończył na piątym miejscu.
Ale jak sam wspominał, gdyby odbyły się jeszcze dwa konkursy, na pewno byłbym wyżej.
Czwarte miejsce dla weterana Kasaiego.

8. Engelberg - polskie miasto
Polskie miasto tylko tak pozostaje mi nazwać to miasteczko po dwóch konkursach PŚ.
Polacy wygrali oba, pierwszy Jan Ziobro, drugi Kamil Stoch.
Biało - Czerwoni z tego miasta dzięki wyczynom wyżej wymienionych zawodników wywieźli ponad 400 punktów ( jeszcze 3 miejsce Ziobry i 2 Stocha)

9. Jedyny weekend ze skokami w Azji.
 Mowa o Sapporo. W tej japońskiej miejscowości co roku odbywają się zawody PŚ.
Trzeba przyznać, że w tym roku lista skoczków była bardzo uboga. Tak naprawdę, swoją najlepszą ekipą wziął tylko Goran Janus i to oni miażdżyli rywali. Zabrakło m.in.Polaków, Austriaków, Niemców, Norwegów. Słoweńcy wykorzystali to i zdobyli prawie komplet punktów z podium.

8. Puchar Narodów.
Jak już to jest w tradycji Puchar Narodów wygrali Austriacy, przed Niemcami oraz Słoweńcami.
My natomiast zajęliśmy bardzo dobre czwarte miejsce.
I ustanowiliśmy rekord Polski. Uważam, że zasłużenie nasi Biało - Czerwoni zajęli to miejsce. Pokazali się z bardzo dobrej strony. Wygrali razem osiem konkursów.

9.Drużynowe zawody w Planicy
Polska właśnie w tej słoweńskiej miejscowości zajęła jedyne na podium miejsce w drużynowym konkursie.
Lepsi od naszych Orłów byli tylko nie do wyprzedzenia Austriacy.
Oprócz drugie miejsca Polacy zajmowali przede wszystkim czwarte( również na IO) oraz raz 7 .

10.Łukasz Kruczek czyli trener, który pokazał klasę.
On zrobił coś co nie udało się wielu trenerom na całym świecie. Wprowadził wielu młodych zawodników do ekipy. Nauczył ich wszystkiego krok po kroku, a później razem z nimi zdobywał uznania.
Moim zdaniem, FIS powinna wymyśleć nową nagrodę, która będzie wręczana najlepszym trenerom za ich dokonania. W tym roku chyba największe szanse na jej zdobycie miałby właśnie Kruczek.
Kilka dni temu Łukasz miał odejść ze stanowiska trenerskiego i przejść do innej reprezentacji.
Chcieli go między innymi Kazachowie, Rosjanie czy Finowie. Na szczęście dostał sporą podwyżkę i zapomniano o wszystkim.


Ocena ( w skrócie)
1 Kamil Stoch - 6
Tu nie ma co się zastanawiać. Dla mnie on przewyższył samego siebie, i powienien ode mnie dostać siedem
Wygrał prawie wszystko co się dało. A przeciwnicy i koledze uważają go za najlepszego skoczka świata.
Morgenstern, gdy wypowiadał się na jego temat, mówił, że to dopiero początek ery KAMILA Stocha. Jeszcze nie jedną postawa nas zaskoczy. ( zgadzam się z tym)

2. Maciej Kot - 4+
Plus na zachętę hehe, ale nie wiem czy to coś da.
Maciej ma swoje dobre i złe dni. Czasami mu wychodzi, a czasami nie. Nie wiadomo czym to jest spowodowane. Ani razu nie zajął miejsca na podium w tym sezonie. Jego największe osiągniecie mhmm.. chyba 8 miejsce na normalnej skoczni na IO oraz 10 miejsce na MŚ w Lotach
Uważam, że gdyby poprawił się nad systematycznością to może być nieźle.
3. Piotr Żyła - 4-
ten to jest dopiero agent. Oprócz skoków, produkuje czapki i pomaga innym. Człowiek z charyzmą, ale czy do końca widać jego zaangażowanie w skakaniu?
Powiem szczerze, że ten sezon w wykonaniu Piotrka naprawdę lichy. Rok temu chociaż wygrał konkurs w Oslo, a tu tak naprawdę nic. Na igrzyskach był bardzo słaby, a na Mistrzostwach nie był nawet w najlepszej czwórce Polaków. Jednym słowem: żenada.
Piotrek weź się w garść i skacz jak na górala przypadło.

4. Janek Ziobro - 4
Gdyby nie konkurs w Engelbergu dostał by ode mnie 3, ale za ten wyczyn muszę go pochwalić.
Oprócz tego tak naprawdę z niczego nie zabłysnął. Może trochę na Igrzyskach, gdzie według mnie w drużynie skakał najlepiej...
Janek musi uwierzyć w siebie, bo myślę, że stać go na lepsze skoki.
Sezon w jego wykonaniu mogę określić jak sinusoida.
Na początku było wyśmienice, a później z konkursu na konkurs co raz gorzej.
Przecież w ostatnich zawodach Janek miał problem, aby się zakwalifikować.
Jestem ciekawy co to będzie za pół roku. Nie pozostaje mi nic innego jak czekać...

5 Klemens 3, Dawid 3+

Myślę, że to były niesamowite chwile ze skokami.
Następne konkursy, oprócz Letnich Grand Prix, w listopadzie, czy wtedy też będzie niespodzianka.
Jednym z ważniejszych wydarzeń będą Mistrzostwa w Falun, o których z uprzedzeniem informuję...




wtorek, 25 marca 2014

Gran derbi - to coś więcej niż gra.

Grand derbi tak określane jest starcie pomiędzy najlepszymi drużynami Realem Madryt, a FC Barceloną.
Spójrzmy prawdzie w oczy, z roku na rok mecz pomiędzy tymi drużynami jest dla największych kibiców po prostu dniem narodowym. Gdy zaczyna się sezon, a piłka nożna budzi się do życia. Dziennikarze i fani nie pytają się kto gra w pierwszej kolejce, dla nich jest tylko jedno się liczy - rywalizacja między Królewskimi, a Dumą Katalonii. Ludzie są tak podekscytowani tym wydarzeniem sportowym, że  bilety rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Nawet koszty, które płacą kibice gdy chcą dostać się na stadion nie odstraszają.
Oczywiście, zainteresowaniem meczem nie odczuwa się tylko w dwóch miastach.
Trzeba byłoby ze świecą szukać, kto następnego dnia ogląda powtórkę meczu, lub jeszcze bardziej nie znałby wyniku.
Dla niektórych El Classico to coś więcej niż gra, kibicowanie swojej ulubionej drużyny, obejrzenie meczu na wysokim poziomie i radość podczas tych dwóch godzin. Dla fanów najwyższego poziomu, jest to ważniejszy dzień niż np. rozpoczęcie igrzysk letnich, a nawet Mistrzostw Europy.
Ja osobiście nie wyobrażam sobie gdybym nie zobaczył tego meczu od początku do końca. Tego nie można przegapić. Ciekawy jest fakt, że nawet inne z La Liga oglądają to starcie i kibicują lepszym.
Łączna oglądalność tego widowiska przekracza kilkuset milionów widzów na całym świecie, co czyni Gran Derbi drugim najchętniej oglądanym meczem piłki nożnej po finale Ligi Mistrzów UEFA.

W niedzielę, 23 marca na stadion Santagio Bernabeu zebrało się miliony ludzi. Otóż o 21.00 odbyło się 227 starcie pomiędzy tymi utalentowanymi zespołami.
I na pewno ta data przejdzie do historii piłki nożnej. Moim zdaniem było to jedne z lepszych Grand Derbi w całym stuleciu.
PIERWSZA POŁOWA
Początek lepiej zaczęli gospodarze - Real. Chcieli jak najszybciej zdołać pokonać Valdesa, dla którego prawdopodobnie było ostatnie Derby Hiszpanii. Jak już dawno ogłaszał, bo zakończonym sezonie ma zamiar odejść z Blaugrany po kilku latach. Jego nowym klubem ma zostać Manchester City.
Już w czwartej minucie wiele się działo. Na początku nieczystym strzałem na bramkę popisał się Neymar, potem 98% sytuacji nie wykorzystał Francuz Benzema. W polu karnym dostał fenomenalne podanie od Di Maria, niestety podniósł piłkę za wysoko, a ona minęła bramkę Valdesa.
Siódma minuta to już popis autorstwa Messi - Iniesta. Ten pierwszy zauważył biegnącego na lewym skrzydle Hiszpana i dograł mu pod nogi futbolówkę. Iniesta przeszedł kilka metrów i huknął pod poprzeczkę. Lopez m tylko pogratulować, gdyż nic innego nie mógł w tej sytuacji zrobić.
Real tak szybko się nie poddał, a Benzema dał z siebie 100%.

5 minutowa ERA BENZEMY!!!
Chwilę po straconej bramce, Benzema znowu wyszedł na czystą pozycję, ale znowu spudłował.
Za tą sytuację pod polem karnym chciała zrewanżować się BARCA. W 18' świetne zagranie od Fabregasa dostał Lionel Messi. Na drodze do bramki stanął mu tylko Lopez. Zszedł na lewo i oddał strzał. Tylko, że niecelny.
Od 20 minuty zaczęła się tak jak już zapisana w nagłówku era Karima. Piłkę z lewego skrzydła dokładnie na główkę Francuza wrzucił Angel Di Maria. A on, swoim wzrostem pokonał w walce główkowej Mascherano i strzelił pod poprzeczkę. REAL wyrównał, ale to nie był ostatni cios.
W 26' znowu głównym reżyserem akcji stał się bardzo dobry w tym spotkaniu Angel. W podobnej akcji, co do wyrównującej na 1:1, odegrał do Benzemy. Mascherano chciał wybić futbolówkę od pola karnego, ale źle obliczył lot piłki. Napastnik "Królewskich" przyjął i uderzył z woleja. Valdes ani drgnął.
Kilka minut później mogło być już 3:1 dla Realu. Jednak zimną krew zachował Pique i wybił piłkę z linii bramkowej.

AKCJA MESSIEGO, aż palce lizać.
Pod koniec pierwszej połowy najlepszy z Dumy Katalonii, pokazał, jak to trzeba zrobić.
Przez chwilę w polu karnym zapadł harmider i przypadkowo piłka znalazła się przy Messim. On jak to on, przyjął, kiwnął i strzelił. Naprawdę ta akcja wyglądała bosko.

DRUGA POŁOWA
W drugiej części spotkania było jeszcze więcej emocji i niedowierzań, a przede wszystkim błędów sędziów. A to większości głównego czy bocznego.
W 53' doszło już do pierwszej kontrowersyjnej sytuacji. Benzema dostał piłkę w pole karne i strzelił, na szczęście niecelnie. Dlaczego na szczęście? Już wyjaśniam. Otóż, wszystko pięknie, ładnie ale Karim był na spalonym.
NIEPOTRZEBNY KARNY!!!
Minutę później jeszcze bardziej zakotłowało się pod polem karnym, z nie lada głupiego powodu.
Cristiano Ronaldo, który w tym meczu był cieniem Di Maria czy Francuza, miał swoją sytuację.
Przed polem karnym zaczął swój kochany drybling. Minął Daniela Alvesa i się przewrócił. Jak powtórki pokazywały faul był, ale za polem karnym. Już drugi błąd sędziego.
Undiano Mallenco pokazał na 11 metr, a pewnie karny wykorzystał sam poszkodowany. Było to jego 11 trafienie przeciwko FC Barcelonie.

W 58' swój pierwszy strzał oddał Bale. Dobrze, że golkiper FCB stał na posterunku i obronił.
Minutę później świetnym strzałem za szesnastym metrem Iniesta chciał zmylić bramkarza. Futbolówka musnęła po nodze Walijczyka Bale i minęła bramkę. Brakowało naprawdę niewielu centymetrów.

CZERWIEŃ dla RAMOSA, nie do końca potrzebna.
Teraz kilka słów o trzeciej wpadce sędziego.
Neymar, który nie był jakiś efektowny wyszedł na czystą pozycję i dostał dobre podanie od Lionela. W polu karnym był już sam na sam. Już chciał strzelać, i został lekko potrącony przez Sergio Ramosa. Z powtórek wynika, że fakt był jakiś kontakt między Hiszpanem, a Brazylijczykiem, ale jedenastki sędzia nie powinien dyktować i tym bardziej wyciągać czerwony kartonik dla faulującego.
Pewnie karny wykorzystał Lionel Messi.

Od tej pory Real zmienił swoje nastawienie do meczu.
Ancelotti był zmuszony wymienić Benzeme na obrońcę - Varana.
Już do samego spotkania to Blaugrana przeważała i kontrolowała przebieg spotkania.
W 74' Dani Alves uderzył jak z armaty, a piłka trafiła w słupek co za niefart.
10 minut później w polu karnym został sfaulowany Anders Iniesta. Tym razem arbiter się nie pomylił i słusznie podyktował trzeci w tym spotkaniu rzut karny. Poszkodowany był przewracany przez Xabi Alonso oraz Carvalaja.
Messi ustawił piłkę, wziął krótki rozbieg i umieścił piłkę pod poprzeczką. Diego Lopez wyczuł róg, ale za późno się wyciągnął ( strzał i tak był bez szans do obrony ).

Z 227 meczów, lepsi nadal są Królewscy. Zwyciężyli o jedno spotkanie więcej. Barca ma 89 triumfów.
Najciekawiej zapowiada się walka w górnej części tabeli.
Prowadzi Atletico, które w niedzielę pokonało Real Betis 2:0. Tyle samo punktów ma Real. Trzecie miejsce zajmuję Barca, ze stratą jednego oczka.
Najgorzej z tych trzech drużyn wygląda Real Madryt, który nie wygrał ani razu z tymi klubami.

Chciałbym jeszcze podsumować grę zespołów. Czyli plusy i minusy GRAND DERBI
1. FC Barcelona
- plusy( oczywiście nie wszystkie)
*Pierwszą myślą, która nasunęła mi się to genialne podania. Na boisku zawodnicy bardzo dobrze się rozumieją. Najbardziej należy pochwalić Fabregasa i Messiego. To oni najczęściej w tym meczu byli autorami podań.
*Świetna gra z bramkarzem. Pique i Valdes bardzo dobrze się rozumieją. W razie zagrożenia podają do siebie, by zmęczyć rywali. W 95% im się to udaje, ale czasami popełniają karygodne błędy.
- minusy
* Bardzo słaba gra w obronie, gdy piłkę mają przeciwnicy. To nie jest ta defensywa co kiedyś. Mascherano został jakby zmuszony do grania jako obrońca. Dlatego Duma Katalonii popełnia błędy, które skutkują golami. Przekonaliśmy się o tym dwa razy.
* Nie wykorzystane sytuacje. Myślę sobie, że gdyby Messi i Neymar wykorzystali swoje wszystkie sytuacje byłoby po meczu. Najbardziej zdziwiłem się, jak zobaczyłem ,że Lionel nie trafił sam na sam. A to u niego się rzadko zdarza. No cóż, nawet najlepszym może się to zdarzyć

2. Real Madryt
- plusy
* Najlepszy plus to oczywiście kontry. Chyba gdy graja z Barceloną wykorzystują je najlepiej. Szybkie podania i już są w polu karnym przeciwnika. Mieć tą umiejętność to nie taka łatwa sprawa.
* Trio napastników - Ronaldo, Benzema, Bale. Na boisku grają jak bracia. Zamkną oczy i wiedzą gdzie podać. Podczas meczu rozumieją się bardzo dobrze. Świetną ofensywę ma Real... naprawdę
 - minusy
*Załamanie środka pola. W trakcie meczu, można było dostrzec, że środkowa część boiska była czasami pusta rzez Real. Gdy sprzedali Oezila , a Khedira doznał kontuzji sprawy się rypły. Fakt, że obecny Modrić to bardzo dobry rozgrywający, ale Ronaldo jak wspominał  brakuje mu takiego zawodnika jakim był Niemiec Oezil.
* Rzadkie strzały na bramkę z dystansu. Może to jest jakiś plus, ale uważam, że trzeba ryzykować. A cóż, może wleci do bramki.

Zawodnicy, którzy rozegrali najlepiej ten mecz...
1. FCB
- Gerard Pique. To na jego barkach spoczywała obrona Dumy Katalonii. Mało razy popełniał błędy, a to w podaniach czy obronie. Popisał się świetną obronę na linii bramkowej.
- Anders Iniesta - długo trzeba było czekać, na przełamanie tego super zawodnika. Zabłysnął przy pięknym strzale w siódmej minucie. To również on rozgrywał i rozprowadzał futbolówkę po murawie.
- Lionel Messi - tu za dużo nie będę wymieniać. Ten mecz w jego wykonaniu naprawdę mógł się pododać. Najbardziej spodobała mi się ta sytuacja, gdy strzelił na 2:2 i jako jedyny pokazał, że chce walczyć, zabierając piłkę z siatki. Inni dyskutowali...

2. RM
- Angel Di Maria-  Według mnie najlepszy zawodnik w tym meczu u gospodarzy. Jego dokładne podania i sposób prowadzenia futbolówki to coś niesamowitego. Zaliczył chyba dwie asysty, a mogło się skończyć na większym dorobku.
- Karim Benzema - wracający do formy, po lekkim urazie znowu nie zawiódł trenera. Strzelił dwie bramki, bardzo urocze. Trochę boli kibiców Realu, te pierwsze dwie niewykorzystane sytuacje przez niego, ale do trzech razy sztuka
- Pepe - również stoper Królewskich w tym meczu miał wiele do roboty. Jego zadaniem było nie dopuścić do piłki Messiemu czy Neymarowi. Uważam, że na tle innych obrońców zasłużyć na znalezienie się w tym tutaj gronie...

Najwięksi przegrani
Neymar - miał pomóc Barcie w strzelaniu goli, ile on miał sytuacji... Trochę szkoda, ale cieszę się, że to właśnie dzięki niemu Messi strzelił z karnego...
Ramos - czerwień nie wszystko wyjaśnia. Sergio Ramos jest skłonny do faulowania w Gran Derbi i nieustannie to czyni. Zobaczymy na jak długo? Również do 60' nie grał rewelacyjnie. Rzadko był przy piłce i nie sprawował nadrzędnej roli w grze Królewskich.


Na koniec dwa pytania?
- Czy według was Sergio Ramos powinien zejść z boiska?
- Kto według was wygra ligę hiszpańską w tym sezonie?


Kolejne Grand Derbi już niebawem. Teraz będą dopiero o co walczyć. Finał Copa Del Rey odbędzie się 16 kwietnia. Zapraszam do TVP 1 na tą transmisję.

Jakbym miał typować ten wynik, to powiem krótko, stawiam, że doczekamy się dogrywki, a kto z niej wygra?... nie wiadomo.


Najciekawsze zdjęcia z El Classico.


 Co sądzicie na ten temat> Jak tego sędzia mógł nie widzieć...

Ach ta radocha, ze strzelonej bramki...

                                          Bale, nie martw się jeszcze nie raz zagrasz z FCB...


To chyba wszystko, ale temat Grand Derbi to temat rzeka, i mógłbym o nim rozpisać się na amen. A to też nie o to chodzi. To na pewno nie ostatni post z kolekcji El Classico. Chciałbym jeszcze zamieścić, statystyki, rekordy... i wiele wiele innych ciekawych informacji.
Na razie to tyle.
Jutro postaram się podsumować sezon skoków narciarskich, który zakończył się w niedzielę.
I uprzedzam, że również będzie długi...








niedziela, 23 marca 2014

Vive Targi Kielce jedną nogą w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.

To był niezapomniany mecz. Dawno nie widziałem, klubu z takim nastawieniem. Widać było, że każda minuta jest dla nich warta milionów złotych.
Fani piłki ręcznej chyba mają podobne uczucia po tym niezwykłym i pasjonującym meczu.
Jak ktoś nie wie o czym teraz się rozpisuję to zaraz wszystko wyjaśnię.
Piłka ręczna to nie tylko nasza Polska Reprezentacja. Większość kibiców tylko ogląda mecze właśnie naszych Biało - Czerwonych. A szkoda, bo mamy jedną z lepszych lig na świecie i jedną z najskuteczniejszych i ogranych drużyn. Mowa o VIVE TARGI KIELCE.
Już nie pierwszy i nie ostatni raz muszą stawić różne przeciwności, pozbierać się  i wyjść na halę jak nowo narodzeni.
Wczoraj, w Polsce został rozegrany pierwszy pojedynek 1/8 finału Ligi Mistrzów.
Podopieczni  Gudmundura Gudmundssona wygrali to spotkanie z niemieckim Rhein-Neckar Loewen.
Jak, ktoś z Kielczan nie poszedł na ten mecz, naprawdę ma czego żałować. Ta godzina meczu dla mnie przebiegła bardzo szybko.
Kielszczanie z pomocą cudownych kibiców ograli gości 32:28(17:14), ale mogło się skończyć jeszcze lepiej.
Przed meczem, wielu typowo jak to się wszystko potoczy. Bo naprawdę tu każdy błąd mógł zaważyć o losach spotkania. Przecież między sobą grały dwie najlepsze drużyny ze swoich lig.
Tuż przed rozpoczęciem spotkania w Hali Legionów odbyło się oficjalne pożegnanie trenera Bogdana Wenty. Po odejściu z reprezentacji przeszedł właśnie do nich. Z Vive jego największym sukcesem jest oczywiście zajęcie 3 miejsca podczas Ligi Mistrzów 2013.
Mecz rozpoczął się pomyślnie dla gospodarzy. Oni przeważali i wykorzystywali sytuacje. Po paru minutach wygrywali 6:3 m.in dzięki świetnym rzutom Krzyśka Lijewskiego.
W 20 minucie Vive prowadziło już 15:7 i mało kto wierzył, że Rhein odbierze jeszcze im miało zwycięzców.
Myślę, że gospodarze za szybko uwierzyli, że tak łatwo im przychodzi zdobywanie cennych punktów.
Zaczęły się błędy w obronie lub w ataku i gospodarze zdobyli tak naprawdę za nic cztery punkty.
Dobrze, że w porę nasz trener zareagował i zmobilizował swoją drużynę. Podnieśli się i do przerwy zdołali jeszcze coś ugrać.
Po krótkiej przerwie gospodarzom znowu czegoś brakowało. Nie wychodziły im akcje pozycyjne, a zawodnik na kole nie mógł oddać rzutu na wagę punktu.
Podopieczni trenera  Tałanta Dujszebajewa jeszcze się nie poddali w tym meczu, co gorsze z minuty na minutę to właśnie przyjezdni gonili wyniku.
W 37' doprowadzili do remisu i tak naprawdę, wszystko zaczęło się od nowa. 
Ale od czego mamy naszego Szmala, to on postawił Kielszczan na nogi i wybronił 100% strzały.
Kilka razy w obronie pomagały mu słupki.
Ostatecznie gospodarze wyszli z dołka i zdołali wyprzedzić przyjezdnych czterema trafieniami. Myślę, że skończyło by się na więcej, ale nasi nie wykorzystywali rzutów karnych. 
W całym meczu największe gratulacje należą się Lijewskiemu. W 60 minut udało mu się aż 9 razy pokonać bramkarza gości.
Na konferencji prasowej, po meczu z RHL trener Gudmunsson nie był zbytnio zdenerwowany na swoich graczy. Mówił, że to był bardzo trudny mecz trzymający w napięciu. Chciał pogratulować swoim zawodnikom za kawał niezłej roboty. Dodał, że gdyby nie brać pierwszych 15 minut spotkania to Kielszczanie wypadli dobrze. 
 
Mamy dobrą zaliczkę przed rewanżem, który odbędzie się w poniedziałek 31 marca o 19.00 w SAP ARENA.

















sobota, 22 marca 2014

TYSIĘCZNY występ Wengera, lecz to nic nie wskurało. Zasłużony pogrom na Stamford Bridge i wpadka arbitra.

DERBY LONDYNU!!!
Andre Marriner wyrzuca z boiska GiebbsaTen mecz miał rozstrzygnąć wszystko. Czy Arsenal zdoła jeszcze napsocić w górnej części tabeli, czy Chelsea będzie bliżej triumfu Premier League. Zapowiadało się ciekawe i emocjonujące wydarzenie sportowe.  Jak wiadomo od dłuższego czasu o zdobycie Pucharu ligi angielskiej walczą cztery drużyny. Man City, Liverpool, i właśnie te dwie drużyny, które musiały dzisiaj stawić sobie czołom.W sam raz, dla tych, którzy nie wiedzieli co robić, odpowiednia godzina.  Przyznam szczerze, że całego meczu nie obejrzałem, z łatwej przyczyny. Uwielbiam lato, a dzisiaj pogoda na dworzu było nie ziemska, Po co kisić się w domu i męczyć ten telewizor. Mogę powiedzieć, że dzisiejsze po południe spędziłem na grze w piłkę nożną. Ale do rzeczy, bo chyba was to za bardzo nie interesuje...
Kanonierzy po tym meczu zamierzali podziękować za ciężką pracę ich trenera Arsena Wengera. Niestety nie wyszło im,  już początek wyglądał druzgocąco.
Kibice, którzy przyszli obejrzeć to widowisko nie zdążyli jeszcze zająć dobrze miejsc, a już musieli wstawać i się cieszyć. W trzeciej minucie na listę strzelców wpisał się Samuel Eto. Niestety nie zapamięta tego meczu z dobrej strony. Chwilę, po zdobyciu gola przyszła zła wiadomość dla Mourinho. Kameruńczyk musiał opuścić murawę, gdyż doznał kontuzji. Zastąpił go Hiszpan Torres.
Lecz to nie koniec ataku gospodarzy. Kolejne dwie minuty gry, przyniosły następną bramkę. Tym razem zaskakującym strzałem z 9 metra popisał się Niemiec Andre Schuerrle. Kanonierzy potrzebowali błysku, którego brakowało. W najgorszej sytuacji nie byli oni, tylko Francuz Wenger. Ile myśli musiał mieć, gdy na początku meczu jego drużyna przegrywała dwoma golami. Tak to chyba nie miało wyglądać.
Lecz bombardowanie bramki Szczęsnego się jeszcze nie zakończyło. Lepiej powiem, nawet jeszcze się dobrze nie zaczęło.
W 15' znowu Chelsea przeprowadziło akcje. Piłkę otrzymał Eden Hazard. Przez chwilę poczekał i oddał strzał na bramkę. Piłka minęła polskiego golkipera, a wtedy nie potrzebnie Oxlade - Chamberlain musnął piłkę ręką. Oczywiście powinien dostać czerwony kartonik. Ale co zrobił sędzia? Nie zgadniecie.
Na początku w ogóle nie chciał przyznać "jedenastki". Dopiero po naradzie z bocznym sędzią pokazał ręką na jedenasty metr.
Problem w tym, że czerwoną kartkę pokazał Gibbsowi, który podczas strzału leżał już na murawie i nie mógł dotknąć piłki ręką.
Co ciekawe, kiedy Chamberlain przyznał się do błędu. I powiedział, że to on jest winowajcom tej sytuacji. Marinner mu nie uwierzył i nie zmienił decyzji.
Chwilę później, Hazard nie popełnił błędu przy wykonywaniu rzutu karnego. Prosty strzał w środek bramki jeszcze bardziej upokorzył gości. 3:0 i Arsenal w "10" to nie tak miało być...
Przed przerwą jeszcze Oscar wtrącił trzy grosze.
W 66' również on zaliczył drugie trafienie w meczu. Tym razem błąd popełnił Wojtek. Metr przed nim skozłowała piłka i go zaskoczyła. Na nie powodzenie,po rękawicach Szczęsnego piłka wylądowała w siatce.
Po trafieniu, gromkimi brawami zszedł z boiska. Za jego miejsce pojawił się Egipcjanin Salah.
I już w 71 minucie mógł cieszyć się ze zdobytej szóstej bramki dla Chelsea. Wyszedł na pozycję w oko,w oko z Wojtkiem i trafił, pod jego prawą ręką.
Selekcjoner Mourinho,z tej bramki cieszył się najbardziej, chyba z tego powodu, że strzelił nią właśnie ten młody piłkarz.
Chelsea wygrało 6:0 i umocniło się na pozycji lidera. Arsenal jest trzeci, ale to miejsce na długo nie zatrzyma.
Trener gospodarzy ma się z czego cieszyć, Z pośród sześciu meczów rozegranych między tymi drużynami. Mourinho wygrał wszystkie...
Samuel Eto'o




 W 15. minucie szlagieru Premier League między Chelsea a Arsenalem sędzia Andre Mariner wyrzucił z boiska Kierana Gibbsa, najwyraźniej uznając, że to on odbił ręką piłkę zmierzającą do bramki Arsenalu. Alex Oxlade-Chamberlain przyznał się do nieprzepisowego zagrania, ale arbiter nie zmienił decyzji.
(Na zdjęciu: Theo Walcott, Marvin Humes, Alex Oxlade_Chamberlaing, Kieran Gibbs, Lewis Hamilton, Serge Gnabry)
Tylu podobnych , a to tylko cząstka... Czy poznajecie wszystkich?


                                         Skrót meczu, warty obejrzenia :)






piątek, 21 marca 2014

Kamil Stoch z Kryształową Kulą - to już pewne. Piątkowy konkurs indywidualny w Planicy już za nami.

TEN NAJWAŻNIEJSZY OBRAZEK PODSUMOWUJĄCY PRACĘ KAMILA!!!  


Kamil Stoch dołączył do najlepszej elity skoczków narciarskich i stał się 20 zawodnikiem odbierającym tą zasłużoną nagrodę i drugim Polakiem. Jak pamiętamy Adam Małysz aż czterokrotnie wygrywał Puchar Świata. Ostatni w 2007r. Chłopak z Zębu wtedy był cieniem wielkiego mistrza. Dziś sytuacja się odmieniła. To on jest najlepszy i nikt nie może już mu zagrozić. Polak po 7 latach znowu zawiezie tą prestiżową nagrodę do swojej rodzinnej miejscowości. Już się boję, co oni dla niego szykują...
Jak już obliczono, Stoch potrzebował minimum siódmego miejsca, aby być pewny. Jak sam ogłaszał, nie bawi się w matematyczne obliczeniówki. Dla niego najważniejsze to oddać dwa pierwszorzędne skoki.
Czy dzisiaj, po zakończonych zawodach może to potwierdzić. Uważam, że tak :)


21.03.2014 - Podium PŚ w Planicy
Po szybko zakończonych Mistrzostwach w Lotach, zawodnicy przenieśli się na słoweńską skocznię w Planicy. Już wczoraj odbyły się do niej kwalifikacje, w których triumfował młody, niedoświadczony gospodarz, a tuż za nim Stjernen.
Dziś już nie zdołali obronić tych wysokich miejsc, ale trzeba przyznać, że te wczorajsze skoki nie były przypadkowe gdyż obaj zawodnicy zdołali przebrnąć przez pierwszą rundę.
Najbardziej natomiast cieszy postawa trzech Polaków, którym udało się również awansować do finałowej rundy. Są to: Maciej Kot, Piotr Żyła i Kamil Stoch.
W pierwszej serii nasz Biało - Czerwony ( Maciej) złapał noszenie i pofrunął na 130 metr. Dało mu to bardzo dobre 10 miejsce. Drugi nasz Polak - Piotr Żyła, który powoli wraca do swojej formy. Jak pamiętamy na Igrzyskach to on zawiódł,  i długo nie mógł się pozbierać. Ale bez  niego po prostu nie może być skoku. Te śmieszne teksty, gesty oraz mimika twarzy są wyjątkowe. Jak prawdziwy góral. Nigdy nie zapomnę, jak Piotrek przed kamerą powiedział, że jego córka "zesrała się w kiblu" i jeszcze ten specyficzny głos. Uśmiech sam zareagował. Nie dało się tego zostawić bez chociaż chwili uśmiechu. I właśnie m.in z tego Polacy kojarzą Żyłę, ale czy to dobrze?
Piotrek po pierwszej serii również nie mógł narzekać - 15 miejsce ze skokiem 128m.
Sześciokrotny triumfator w tym sezonie, nasza gwiazda poleciała 131,5m  - 6 miejsce.
Inni, najlepsi skoczkowie nie tak łatwo odpuścili przedostatni konkurs. Głównie mowa o trzech zawodnikach. Najlepszym z Norwegii Bardalowi, który chciał zakończyć karierę ( Stanowcze: nie zgadzam się hehe) , Freund'zie, który tydzień temu zdobył złoty medal w Harrachovie oraz Prevc'ovi, który miał znikome szanse na zdobycie KK.

 Do drugiej rundy nie awansowało dwóch biało - czerwonych. Klemens Murańska zakończył swój sezon, a w ostatnim dla niego konkursie zajął 35 miejsce. Dawid - 38.
Anders po pierwszej serii najlepiej się spisał. W nie za dobrych warunkach, udało mu się skoczyć powyżej 130 metrów.
Złoty medalista z Soczi drużynowo, ustanowił nowy rekord skoczni,  w pomagającym wietrze skoczył 137,5m.
Prevc miał natomiast beznadziejne warunki. Ale zdołał nie zawieźć swoich kibiców, którzy tylko czekali na jego skok. Skoczył tylko 129m, ale wystarczyło na czwartą lokatę.
Druga seria już zdecydowanie "uśmiechnęła się do nas". Polacy pokazali " pazur:. Wyszli z dołka. Przezwyciężyli ten stress i inne dolegliwości. Piotrek skoczył 122 metry i spadł na 20 miejsce, natomiast to co zrobił Maciej po prostu wspiął się na wyżyny swoich umiejętności. Nasz Orzeł leciał i leciał. 134m dały mu awansować tylko o dwa oczka, ponieważ rywale  również chcieli na koniec dać z siebie wszystko, jak m.in Kasai. Ten to dopiero ma zdrowie za byka. Ma już ponad 20 lat kariery i jeszcze mu mało. Dla porównania dam Gregora Schlierenzauera, który również rozważa skończyć ze skokami, a ma chyba dopiero 23 lata.
Wracając do konkursu. Kamil skoczył jeszcze dalej niż w pierwszej serii. Wylądował na 134 metrze i w konsekwencji dało mu to awans z pozycji 6 na 4. Ponieważ swoje skoki zepsuli Austriacy : Kofler oraz Schlierenzauer.
Konkurs wygrał Freund, wyrównując swój rekord skoczni -jest to już jego 7 triumf w PŚ, wyprzedził w tej klasyfikacji Stocha. Drugi był Anders Bardal, a za nim Peter Prevc.
Co to oznacza?
Mamy nowego wicelidera PŚ. Severin, który jest w swojej życiowej formie i wychodzi mu po prostu wszystko wyprzedził Słoweńca o 11 punktów.

Ostatni konkurs indywidualny, który odbędzie się w niedzielę o 10.30 ma wyłonić ostatecznie drugie i trzecie miejsce w Pucharze Świata. Zapowiada się ciekawa rywalizacja pomiędzy Niemcem, a Słoweńcem.
Z jednej strony Prevcovi będą pomagać kibice, ale nie ukrywajmy, że Freund jest od niego lepszy.
Co za decyduje o drugim miejscu na podium>? Żeby tylko nie warunki pogodowe.
Bo tego nie zniosę...

Natomiast jutro, również czytelników mojego posta zapraszam do śledzenia skoków naszych Polaków w TVP 1 lub EUROSPORT od 11.00. Właśnie w sobotę odbędą się ostatnie drużynowe zawody. Czy Polska stanie pierwszy raz w tym sezonie na podium? Bądźmy dobrej myśli.
Gdyż, biorąc pod uwagę najlepszą dziesiątkę dzisiejszego konkursu mielibyśmy duże szanse.
Maciek, Kamil, Piotrek, a kto czwarty? Przekonacie się sami, oglądając to sportowe wydarzenie.

Na koniec ten epicki tekst naszego Mistrza!!
- Bóg zapłać za gratulacje, jeszcze to do mnie nie dociera. Aż sam, sobie zazdroszczę. Dzięki kochani, że byliście razem ze mną. Bez was nic by nie było.

Kamilu, bez ciebie nic by nie było. I ty dobrze o tym wiesz. Ile ja to razy cieszyłem się z twoich sukcesów. Człowieku, możesz sobie odpocząć. ( ale wracaj szybko) Żartuję...
http://www.galeria.skijumping.pl/data/media/1970/002%20Skocznie%20w%20Planicy.jpg















Też tak chcę...

czwartek, 20 marca 2014

Robin van United, Borussia bez Lewandowskiego, Ronaldo Madryt czyli kto i dlaczego awansował do 1/4 finału LM

Wtorek i  środa to dla wielu kibiców pewny znak. 20.45 to wyjątkowa pora, aby zasiąść przed telewizorem i "po delektować się" chociaż przez dwie godziny piłką nożną. Liga Mistrzów to nie jest zwykła liga. Ona wychodzi ponad program. Tylko najlepsi mogą w niej uczestniczyć i dla nich jest właśnie stworzona.
Czy Bayern Monachium obroni tytuł najlepszej drużyny świata, czy Pep Guardiola pomoże Bawarczykom o zdobycie już szósty raz tego osiągnięcia. A może Real Madryt pokusi się o tą prestiżową nagrodę. Skład naprawdę mocny z Bale czy Ronaldo. Nie zapominajmy o FC Barcelonie, która jeszcze nie pokazała na co ją do końca stać. A PSG też chce być najlepszy i ma powód. Za zdobycie przez francuski klub pucharu Ligi Mistrzów każdy zawodnik otrzyma premię 1 miliona EURO. Naprawdę jest o co walczyć, ale może o tym za chwilę. Teraz chciałbym napisać trochę o czterech kluczowych meczach, które odbyły się niedawno. Chodzi tu o spotkania Real Madryt vs Schalke, Chelsea Londyn vs Galatasaray, Borussia Dortmund vs Zenit Petersburg oraz jeden z najciekawszych Manchester United vs Olympiakos Pireus.
Mecze będą omawiane po kolei...




1. REAL MADRYT VS SCHALKE
Tak naprawdę dopiero drugie spotkanie w historii pomiędzy tymi klubami, a już widać kto jest lepszy. W Niemczech to Schalke zostało upokorzone przez "Królewskich". Nie 3:0, nie 5:0, tylko aż 6 do 1. Ten wynik mówi sam za siebie, a kibice tylko łapali się za głowy. Schalke nie błyszczy jakoś formą, mają dobre mecze, ale również trafiają im się porażki i to czasami z łatwymi rywalami. Zajmują obecnie 3 miejsce i jak chcą myśleć o LM za rok, nie mogą już popełniać tylu wpadek. Czwarty Bayer traci do nich tylko 3 punkty, a to bardzo mało.
Real oczywiście jest w lepszej sytuacji, jak w lidze czy po pierwszym spotkaniu. A w Primera Division jest liderem, ale nie do końca pewny triumfu. Po piętach depcze im Altetico i Barca, z którą w niedzielę zagrają na Santiago Bernabeu. To dopiero będzie mecz, ale nie chciałbym powtórki z meczu derbowym. Gdzie obie drużyny non stop faulowały. Tak po prostu nie da się oglądać.
Wracając do meczu. Obie drużyny na murawę wyszły w rezerwowym składzie. Dlaczego? Schalke już wiedziało, że nie awansuje i woli się przygotować do Bundesligi. A Real oszczędza siły na Gran Derbi.
Początek nie za dobrze ułożył się dla gospodarzy. Już w drugiej minucie bardzo poważnej kontuzji nabawił się ofensywny pomocnik Realu Jese i już nie wystąpi do końca sezonu. Mało tego, prawdopodobnie zabraknie go również na mundiali.
Ale Real szybko zapomniał o tym incydencie i strzelił bramkę. W 21' piłkę do siatki wpakował Ronaldo. Asystę przy tym trafieniu zaliczył Walijczyk Gareth Bale, który zastąpił kontuzjowanego piłkarza. Goście szybko odpowiedzieli. Wyrównali po 10 minutach. Po ładnym strzale Hooglanda, odbiła się od nogi Sergio Ramosa i zmyliła Casillasa.
Już do gwizdku do szatni nic ważnego się nie wydarzyło. Dopiero w 74' znowu Portugalczyk przedryblował pół boiska i zaliczył trafienie. Już 13 w tych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Tym samym pobił swój zeszłoroczny rekord. Minutę później zwycięstwo przypieczętował Morata.
Królewscy miażdżą Schalke i awansowali do 1/4 finału LM.


2. Chelsea Londyn vs Galatasaray.
Tutaj każda z drużyn mogła awansować dalej.
W pierwszym meczu nie wyłoniono zwycięzcy. Zakończyło się na remisie 1:1. Czy w Londynie również się na to zapowiadało. Czy doszłoby do dogrywki, a nawet rzutów karnych?
No chyba nie...
W barwach gospodarzy, jako napastnik wystąpił były zawodnik Chelsea - Didier Drogba. To właśnie na jego barkach spoczywał cały zespół. To on miał zapewnić awans czerwono - pomarańczowym.
Wyszło jednak zupełnie co innego. Dosyć, że zawodnik  z Wybrzeża Kości Słoniowej graj słabo, to na dodatek po jednym z jego strzałów piłka uderzyła w baner przygotowany właśnie dla niego. Tutaj pokazane jak on to zrobił

Już w pierwszej połowie było widać, kto zasługuje na awans. Gospodarze oddali aż 5 celnych strzałów, a goście zero. To tylko świadczy jak dobrze Mourinho przygotował zespół do tureckiego klubu.
Chelsea na prowadzenie wyszło w 4'. DO siatki trafił weteran Samuel Eto. Kameruńczyk uderzył po długim rogu, a piłka wturlała się do bramki, gdy desperacko chciał obronić golkiper Galatasaray.
Drugi gol dla gospodarzy padł w 42 minucie. Na listę strzelców tym razem wpisał się Cahill, który dopił z dwóch metrów po petardzie Terr'ego .
W ten sposób Chelsea spokojnie  przystąpiła do drugiej połowy i ostatecznie awansowała do następnej rundzie. Tan już nie będzie tak łatwo. Zostali pierwszą drużyną angielską, która przeszła przez 1/8, ale nie ostatnią.





3. Borussia Dortmund vs Zenit Petersburg
Ten mecz mogliście oglądać wczoraj na kanale TVP 1 od 20.45. Czy było do końca warto? No nie sądzę. Był to jeden z gorszych meczów Ligi Mistrzów. Obie drużyny nie pokazywały świetnego futbolu. Ale nie zawsze muszą być to piękne widowiska. Przede wszystkim na 90% było wiadomo, kto pożegna się z turniejem. W pierwszym spotkaniu, dwa tygodnie temu, lepsi okazali się gospodarze. BVB wygrało w Rosji 2:4 i jedną nogą zapewniło sobie przejście dalej.
Zenitowi nie pozostało nic innego jak wygrać na niemieckiej ziemi. Cel nie do końca został zrealizowany. Ponieważ Petersburg wygrał w Borussi, ale nie trzema golami tylko jednym, a to o wiele za mało. Na awans potrzebowali  minimum przewagi trzema golami.
Borussia przegrała już drugi mecz z rzędu u siebie. Pierwszy z Borussią M' Gladbach 1:2.
W meczu nie wystąpiło wielu czołowych zawodników czarno - żółtych. Nie grał m.in Reus,  który leczy jeszcze kontuzję.
Wynik otworzył Hulk, który zaskoczył golkipera gospodarzy potężnym strzałem, w lewe okienko.
Dobrze, że Kloop wystawił w jedenastce Kelha. To właśnie on wyrównał i ostudził  zapał Rosjan.
Zenit odpowiedział, ale było już za późno.
Borussia z jednej strony może się cieszyć z awansu do ćwierćfinału, ale z drugiej strony przez buchmacherów jest typowana jako jedna z najsłabszych drużyn. Więc, mało prawdopodobne jest, że powtórzą wyczyn z przed roku. Gdzie doszli aż do finału Ligi Mistrzów.
Myślę, że to nie jedyny problem Borussi.
Otóż, w pierwszym meczu 1/4 finały zabraknie najskuteczniejszego napastnika BVB - Roberta Lewandowskiego.  Przez trochę głupkowate zagranie ( dotknął piłki ręką ) otrzymał żółtą kartkę, która wykluczyła go w następnym meczu. Dwie poprzednie zdobył w meczach pomiędzy Arsenalem w grupie.

Podczas meczu doszło do nieprzyjemnego incydentu. Kibice, a bardziej kibole rosyjscy na trybunach spalili niemiecką flagę




4. Manchester United vs Schalke
Ostatni , który wybrałem i chyba najlepszy mecz w wykonaniu oczywiście gospodarzy.
Pierwszy raz od bardzo dawna to właśnie Czerwone Diabły kontrolowały przebieg gry, stwarzały podbramkowe sytuacje, a jak grał Robin Van Persie. Jak prawdziwy napastnik. Nie zastanawiał się co zrobić z piłką, podawał, kiwał. Po prostu robił to, w czym jest najlepszy. Pierwszy hat - trick Holendra pod wodzą szkockiego menedżera. W ciągu ostatnich 6 meczu w lidze, strzelił tylko jedną bramkę. A pamiętamy chyba jak grał rok temu. Król Strzelców z poprzedniego sezonu już nie ten sam. Lecz w wczoraj się przełamał. Strzelał, z karnego, z wolnego i po pięknej akcji z Rooney'em.
Może Moyes nie radzi sobie w Premier League natomiast w LM jest w porządku ( do czasu ) Przeszli do 1/4 finału tego turnieju pierwszy raz od dwóch lat.
Mało brakowało, a to właśnie Olympiakos awansowałby dalej. Czerwone Diabły nie poddały się, przed własną publicznością pokonały grecki zespół. I trzema trafieniami, jako druga drużyna angielska po Chelsea przeszli dalej. To wielki krok dla tego zespołu. Przez dłuższy czas byli w dołku i to właśnie ten mecz miał zadecydować czy Moyes zakończy swoją posadę trenerską w MAN UTD.
Do kibiców MU: Nie bójcie się, jeszcze czerwone diabły w tym sezonie pokażą się na Old Trafford w LM,
ale nie ukrywajmy, że obok Borussi są najsłabszą drużyną. Na przejście  do półfinału mają szanse, ale tylko pod jednym warunkiem. Jak trafią właśnie na niemiecki klub.